Licznik odwiedzin: 09638387
Nieszczęsne ogrzewanie
Nieszczęsne ogrzewanie
2017-11-26

   Dzięki Bogu mamy w naszej świątyni ogrzewanie podłogowe, ale jakoś ostatnio jakby nie spełniające pokładanych w nim oczekiwań. Trudno pozbyć się wrażenia, że w poprzednich latach spisywało się ono trochę lepiej... A przecież w tak zwanym międzyczasie dokonano już kilku przeróbek i usprawnień instalacji grzewczej. Powstał już pomysł zakupu nowego kotła gazowego o większej mocy, aby odczucie ciepła w trakcie nabożeństw było wyraźniejsze. Podjęto nawet rozmowy z jedną z firm handlujących tego typu sprzętem, ale uprzejmy pan sprzedawca poradził, by najpierw zasięgnąć opinii fachowca, którego poleca i w najbliższym czasie skieruje go do nas. Tak też się stało. Trafił zaś on do nas akurat w dniu przeprowadzania konserwacji obu kotłów zainstalowanych w kotłowni naszego kościoła. Odbyła się więc swoista konsultacja dwóch fachowców, z których jeden był pomysłodawcą i realizatorem usprawnień istniejącego systemu grzewczego, drugi zaś fachowcem przysłanym przez dużą firmę ogólnopolską. Obaj stwierdzili jednak, że wymiana kotła to wydane niepotrzebnie pieniądze. Należy raczej pomyśleć o zastosowaniu jednego (lub kilku) rozwiązań technicznych, których - oczywiście - nie sposób w niniejszym przedstawieniu opisać. Jedno z nich zostało wdrożone jeszcze przed odpustem parafialnym. Trzeba jednak przyznać, że po dorocznym wyczyszczeniu kotła oraz zmianie niektórych ustawień regulacyjnych systemu, już po kilku dniach dało się odczuć zupełnie inne doznanie ciepła i do tego kocioł wykazywał się stabilnością temperatury i mocy grzewczej. Co prawda jeszcze nie ma mrozów, ale rekolekcje chcieliśmy przeżyć komfortowo, nie mówiąc o czekającym nas wydarzeniu kulturalnym KURTYNA. Tymczasem w minioną niedzielę, właśnie na rozpoczęcie rekolekcji, diabeł zamieszał ogonem i... ogrzewanie znów przestało działać. Tym razem woda wyciekała z samego kotła gazowego. Wezwani fachowcy orzekli przeciek w komorze spalania. Teoretycznie można było próbować powstałą dziurę zalutować, ale podjęta próba pokazała, że to nie jedna dziura... Pozostawało albo kupić nowy kocioł, albo poszukać samej komory spalania. Jeszcze w poniedziałek udało się znaleźć taką komorę w magazynie centralnym w Warszawie, ale dostarczenie jej do Gdyni to kwestia dwóch, trzech dni. A przecież chcieliśmy komfortowo przeżywać rekolekcje... Nie pozostało nic innego jak odbiór osobisty. Dzięki temu we wtorek około godziny 16.00 kocioł znów zaczął pracować. Miejmy nadzieję, że teraz już bezawaryjnie. 

Wtorek
22 stycznia 2019
Okres kolędowy
8:00 - Msza św.

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku