Licznik odwiedzin: 10035216
Moja Ukraina. Tam szum Prutu, Czeremoszu.
Moja Ukraina. Tam szum Prutu, Czeremoszu.
ks. Piotr
2018-10-21

   Pierwszy dzień sierpnia. W Polsce rocznica wybuchu Powstania, a ja z Piotrem żegnamy się z Ojcem Anatolijem, siostrą Teresą i poznaną panią Lidką z Białorusi, która przygotowuje nam na drogę wspaniałe pierożki. A droga wiedzie na południowy wschód, Tam gdzie wody Prutu, Czeremoszu przemierzają przez piękne, malownicze Podole - abyśmy, jako mężczyźni, nie wybaczyli sobie nawiedzenia tak ważnych dla Polaków miejsc, jak Kamieniec Podolski, czy Chocim. Pogoda piękna, jednak im dalej, tym jakość drogi coraz gorsza. I tak dobrze spisuje się nasze autko. Z daleka widać baszty zamku kamienieckiego. Ale, by tam się dostać, trzeba zapłacić za wjazd do miasta. Dopiero stając pod samymi mu-rami widać ogrom architektoniczny zamku. Mamy szczęście. Jakaś polska wycieczka słucha opowiadań przewodnika. Spędzamy tu wiele czasu. Dla turystów jest tu wiele atrakcji. Zamek jest połączony z miastem pięknym kamiennym mostem. Słuchamy dramatycznej historii miasta, gdy w XVII wieku mieszkańcy, opuszczając je, musieli zostawić tureckim wojskom swoje dzieci. Samo miasto liczy ponad 100 tysięcy mieszkańców, lecz starówka jest jakby całkiem wyludniona. Wysoka temperatura każe się ukryć. W kościele podominikańskim opiekę duszpasterską sprawują polscy paulini. Akurat przybyła tu na posiłek grupa Polaków, którzy przez kilka dni przebywają w tutejszym domu pielgrzyma. Niestety, nie zostaliśmy zaproszeni do stołu... W kościele, w głównym ołtarzu króluje Matka Boża Częstochowska, jednak sam kościół jest jeszcze bardzo zniszczony, mimo wielu lat pracy konserwa-torów z Polski. Odwiedzamy miejscową katedrę, która jest najbardziej na wschód położoną budowlą w stylu barokowym. Przed świątynią niewiasty przepasują się w barwne spódnice. Przydałyby się nieraz i tutaj taka parafialna odzież dla niektórych skąpo ubranych pań i panów... W taką pogodę nie mogliśmy nie nawiedzić kawiarni, by sprawdzić czym to częstują turystów z Polski. Nie było źle.   Ruszamy na Chocim. To tylko 30 kilometrów na południe. Ale nie takie proste, gdy nie ma się dokładnej mapy, a GPS niezbyt chce funkcjonować. Początkowo zamiast na południe, wyjeżdżamy na północ od Kamieńca. Dotarliśmy na miejsce na pół godziny przed zamknięciem twierdzy. Warto było. Położenie nad szeroko rozlanym Dniestrem w dolinie, robi niesamowite wrażenie. Mniej tu turystów, choć miejscowi próbują nam sprzedać wszystko. Pozostajemy przy owocach. Po przypomnieniu sobie historii podczas zwiedzania zamku, ruszamy na nocleg do Jazłowca. Już jesteśmy spóźnieni. Czekają na nas siostry Niepokalanki z kolacją oraz ks. Wojtek. Docieramy ok. 20.00. Dostajemy posiłek, a siostra Marta zaproponowała nam opowieść o dziejach zgromadzenia oraz Jazłowca. Byliśmy już tak zmęczeni, że nie mieliśmy siły, by siostrze odmówić tej przyjemności przybliżenia historii, która zawsze jest Bożą historią. cdn 

Czwartek
23 maja 2019
Okres zwykły
8:00 - Msza św.
Intencja: ++ Józef (20. r. śm.), Halina, Bronisław oraz Rodzice z obojga stron
18:00 - Msza św.
Intencja: + Krzysztof Bąkowski (greg. 23.)
Intencja: O Boże błogosławieństwo, zdrowie i potrzebne łaski dla Andrzeja i Tadeusza Bigus i ich rodzin

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku