Licznik odwiedzin: 10053241
Moja Ukraina. U Ojca Dariusza
Moja Ukraina. U Ojca Dariusza
ks. Piotr
2018-11-25

   Poniedziałek, 6 dzień sierpnia, a więc święto Przemienienia Pańskiego. Po porannej Mszy świętej ruszamy w góry. Odwiedzamy jeszcze w Bóbrce ojca Edwarda. Dowiadujemy się, że najlepiej dojechać do miejscowości Skole. Blisko i można tam już podziwiać piękne widoki. Ruszamy zatem na południe. Zjeżdżamy z trasy, by zwiedzić Drohobycz. Przed wojną bogate polskie miasto. Tu wydobywano ropę naftową. Niestety, nowy porządek odbił się na życiu mieszkańców, którzy handlują czym się da, by mieć na utrzymanie. Rynek i ratusz jest w trakcie rewitalizacji. Niedaleko Kościół ufundowany już przez Kazimierza Wielkiego. Oglądać go możemy tylko przez kraty. Przy-bywają różne grupy turystów. Trochę poznajemy historię miasta i kościoła, który jest w trakcie odbudowy. Przez długi czas służył za magazyn, a obecnie posługę pełnią w nim paulini z Polski. Można wesprzeć ich poprzez wpłaty na konto podane w internecie. Naprzeciw świątyni znajduje się poczta. Przypomniały mi się lata młodości, gdy pracowałem jako doręczyciel. Niewiele się zmieniło. Miła obsługa. Zaopatrzeni w kartki pocztowe i znaczki, zastanawiamy się, jak długo będą szły do adresatów. Czy rzeczywiście trzy tygodnie? Okazało się potem, że tak. Ale najważniejsze, że poczta dotarła do adresatów. Poruszył nas jeszcze widok niewywożonych śmieci, których sterty wysypywały się z podwórek na ulice. Podobno jest to problem wielu miast na Ukrainie. Niedaleko jest do Truskawca, więc tam, w znanym przed wojną uzdrowisku, udajemy się by spożyć posiłek.Ponieważ dochodziła godzina 15.00 chcieliśmy nawiedzić kościół na krótką modlitwę. W informacji turystycznej wskazano nam drogę do niewielkiej świątyni wciśniętej pomiędzy ogromne wieżowce. Łatwo odnaleźliśmy plebanię. A tam niespodzianka: za drzwiami bowiem, ku zdziwieniu Piotra i trochę moim stał ojciec Dariusz, redemptorysta. Wielki okrzyk radości i braterski uścisk. Ojciec Dariusz to przyjaciel rodziny Piotra. Poznali się ponad dwadzieścia lat temu, gdy pracował w Gdyni. Potem wyjechał na misję na Syberię. Okazało się, że od roku pracuje w Truskawcu. A więc mamy nocleg w uzdrowisku. Umawiamy się na wieczorna Mszę świętą. Tymczasem ojciec udaje się do sąsiednich parafii, a my na obiad do restauracji. Później próbujemy wody w pijalni. Żadna rewelacja. Okazało się, że Msza święta była w języku polskim i ukraińskim. Połowę kazania miał Ojciec Dariusz a drugą połowę ja miałem wygłosić. Chyba się udało. Potem długie spotkanie z kościelnym, panem Stanisławem, który opowiadał historię parafii w Truskawcu. Wizyty prominentnych kacyków w uzdrowisku, którym nie podobały się polskie pamiątki architektury, tym bardziej przeszkadzał im kościół. Kacyków nie ma, a kościół stoi. Potem jeszcze długa noc przegadana, jak u starych przyjaciół. Ale najważniejszy Przyjaciel czekał.

Poniedziałek
27 maja 2019
Okres zwykły
8:00 - Msza św.
Intencja: ++ Maria Gil i jej Rodzice: Bronisława i Jan
18:00 - Msza św.
Intencja: + Krzysztof Bąkowski (greg. 27.)

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku