Drobiazg pokolędowy | 2026-01-18 |
Chodzi mianowicie o postawy liturgiczne podczas Mszy św. Na ogół wiemy wszyscy, kiedy należy uklęnąć, kiedy wstać, a kiedy siedzieć. Sprawy te już dawno temu porządkował w ramach cyklu kazań, ale też i małych felietonów w naszej gazetce, ks. Łukasz. Mimo to pozostaje jeden mankament, na który zwróciła właśnie uwagę jedna z parafianek. Ma ona trudności z chodzeniem, A jak powinno być? Pomijając fakt, że osoby z jakimikolwiek trudnościami, wynikającymi ze słabości natury cielesnej, nie muszą się stosować do ogólnych przepisów liturgicznych. (W tym zawiera się również kwestia klękania do modlitwy podczas poświęcenia domu w trakcie kolędy. Jeśli ktoś nie może klękać, albo z wielką trudnością dopiero wstać może, wystarczy że zachowa postawę stojącą, a nawet siedzącą - gdy chodzi o ludzi w podeszłym wieku lub niedawno zoperowanych.) Wracając jednak do Mszy św., liturgia poucza nas, że Chrystus jest obecny nie tylko w Najświętszej Eucharystii, ale również w słowie Bożym, w zgromadzonym na modlitwie ludzie oraz w osobie kapłana sprawującego święte obrzędy. I stąd właśnie wynika wymóg powstania na głos sygnaturki przy zakrystii, gdy kapłan wychodzi do Mszy św. To nie kapłanowi oddajemy wówczas cześć, ale obecnemu w nim Chrystusowi. Analogicznie, gdy kończy się Msza św. i kapłan już znika za drzwiami zakrystii, należałoby usiąść. Stanie wówczas jest niepotrzebne, a nawet mylące. | |
