Licznik odwiedzin: 09847673
Z życia parafii
Szkolne \"manewry\"
ks. Piotr
2019-03-17

   Przed tygodniem zakończyły się nasze parafialne rekolekcje wielkopostne i rozpoczął się czas szkolnych rekolekcji, które porównać można do manewrów woskowych. I wcale nie chodzi tylko o odniesienie do ćwiczeń wojskowych, ile raczej do prawdziwych działań wojennych w sferze duchowej - kto będzie Panem mojego serca, serca dzieci i młodzieży?

    W poniedziałek, pierwszego dnia zmagań pomagały nam w odkryciu Miłości Ojca Niebieskiego pani Anna Czerwińska - Rydel, która pisze piękne książki dla dzieci o wielkich Polakach oraz Monika Łosowska psycholog, redaktor  Małego Pielgrzyma, matka ośmiorga dzieci. Niełatwe jest głoszenie świadectwa do tak licznej gromady niespokojnych dzieci, lecz wierzę, że Bóg zasiał ziarno dobra w sercach młodych chrześcijan.

   We wtorek prawdziwa „bomba\\\". Odwiedził szkołę Tomasz Łosowski, mąż pani Moniki, który przyjechał ze swoim narzędziem pracy - perkusją. Było głośno (dla niektórych nauczycieli aż za głośno), ale dzieci z uwagą słuchały jak budować relacje w rodzinie. Drugą niespodzianką w tym dniu była Diakonia Tańca ze Wspólnoty Radości Paschalnej z Obłuża, która nas uczyła modlitwy i wielbienia Boga przez taniec. Najbardziej podobało się to najmłodszym i najstarszym uczniom z naszej trzynastki.

   Ostatni dzień rekolekcyjnych ćwiczeń to czas świadectwa Piotra Dąbrowskiego z Gdańska, który opowiadał, jak stara się być dobrym ojcem. Nie było mu łatwo wobec licznej grupy dzieci, ale - jak sam powiedział - wierzy w dobre owoce spotkania. Pięknym, najważniejszym punktem rekolekcji była uroczysta Msza święta na zakończenie. Liturgia przygotowana przez dzieci pozwoliła nam wszystkim doświadczyć przemieniającego spotkania z Bogiem. Otrzymane pamiątki - różańce i listy od Boga pomogą młodym chrześcijanom żyć w bliskiej relacji z Jezusem.

   Dziękujemy wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomagali nam przeżyć owocnie ten czas duchowych zmagań. Szczególnie dziękujemy Pani Oli za przygotowanie i prowadzenie śpiewów (co wcale nie jest takie proste) oraz szczególne słowa wdzięczności kieruję do osób, które „walczyły\\\" duchowo trwając na adoracji Pana Jezusa w Eucharystii. Bóg zapłać! 

Rekolekcje przed i po...
2019-03-10

   Tak może to na dzień dzisiejszy wyglądać, bo dorośli są już po tym rodzaju duchowych ćwiczeń, a uczniowie naszej trzynastki dosłownie w przededniu.

    Czy zmiana terminu ich rozpoczęcia była ruchem właściwym? Wydaje się, że tak, bo Środa Popielcowa - pierwszy dzień ich trwania - zgromadziła, jak zwy-kle, wiele osób na wszystkich czterech Mszach świętych. Wydawało się, że przesunięcie godzinowe spotkań rekolekcyjnych na godzinę 10.00 oraz 19.00 zgromadzi więcej wiernych... Tu, zdaje się, nie możemy cieszyć się spodziewanym wzrostem frekwencji. Zawsze to szkoda, bo poddanie się nabożnej refleksji, zarówno podczas homilii jak i w czasie nabożeństw, zawsze otwiera nasze serca dla Boga. Oby to, co przeżyliśmy w tym czasie, było owocne. 

Kolejne posiedzenie Rady Duszpasterskiej
Aleksandra Kamińska
2019-03-03

 W miniony poniedziałek członkowie Rady Duszpasterskiej zebrali się po raz kolejny, aby przedyskutować bieżące sprawy. Rozpoczęło się ono jak zwykle od modlitwy. 

   Pierwsza kwestia dotyczyła najbliższego wydarzenia, jakim będą wielkopostne rekolekcje parafialne, które poprowadzi ks. Łukasz Skarżyński z Torunia, proboszcz młodej parafii wznoszącej kościół św. Andrzeja Apostoła.

   Rekolekcje rozpoczną się tym razem we Środę Popielcową, a nauki rekolekcyjne głoszone będą podczas Mszy św. o godzinie 10.00, 17.00, 18.00 i 19.30. W kolejne dni Msze św. z naukami rekolejcyjnymi odprawione zostaną o godz. 10.00 i 19.00.

   Rekolekcje szkolne odbywać się będą od poniedziałku do środy (4-6.03.), Na razie problemem pozostaje zorganizowanie oprawy muzycznej na modlitewne spotkania po wieczornych Mszach świętych.

   Rozmawiano też o sprawie ankiet rozdawanych podczas tegorocznych wizyt kolędowych. Ze względu na niewielką ilość tych, które wróciły (53 papierowe i zaledwie 20 przesłanych w formie elektronicznej) zdecydowano się na przedłużenie czasu ich dostarczania do końca marca. Informacja o tym ma zostać zamieszczona też na parafialnym facebooku - być może zmobilizuje tych, którzy tam zaglądają.

   W dalszym ciągu spotkania rozmawiano o nabożeństwach Drogi Krzyżowej, które odprawiane będą jak zwykle w piątki: dla dzieci - o godz. 17.00, zaś dla młodzieży i dorosłych po Mszy św. o godz. 18.00. Droga Krzyżowa ulicami Kacka odbędzie się w piątek IV Tygodnia Wielkiego Postu   Ze względu na spadek świadomości wagi Najświętszej Ofiary, co wyraża się ostatnio zmniejszoną frekwencją na niedzielnych Mszach św., w wielkopostne niedziele podjęty zostanie cykl kazań tematycznych o Eucharystii.

   Rozmawiano również o kolejnej edycji Budżetu Obywatelskiego, którego konstrukcja w tym roku jest nieco inna i daje większe możliwości spożytkowania pieniędzy, które w tym roku są również większe. Przedstawiony został między innymi pomysł zrealizowania ścieżki edukacyjnej wokół kościoła, która kończyłaby się w dolnym pomieszczeniu naszej dzwonnicy. Chodzi o niezbyt odległą już 100. rocznicę powstania Gdyni, w której swoje poczesne miejsce zajmuje lokalny patriota, działacz społeczny i bohater - Antoni Abraham. Wspomniana ścieżka miałaby łączyć historię zbawienia z historią kaszub i nosić nazwę Od Abrahama do Abrahama. Aby ten pomysł zrealizować potrzebne będą głosy mieszkańców dzielnicy... Docelowo ścieżka znalazłaby swoje miejsce na terenie Domu Rekolekcyjnego Ruchu Światło - Życie, w sąsiedztwie plebani. Zainteresowani pomysłem mogą dopytać o szczegóły Magdalenę i Wojciecha Mikuć w niedzielę w kawiarence w godz. 11.45 - 13.00.

    Podniesiono też kwestię Kursu Alpha, który rozpocznie się jutro. Dotychczas zgłosiło się zaledwie 8 osób. Dlatego wciąż zachęcamy do włączenia się w tę przygodę. Organizatorzy przedstawili prośbę o wsparcie tych swoistych rekolekcji jakimś ciastem w kolejnych 10 poniedziałków.

   Wrócono również do propozycji KSM Semper Fidelis utworzenia pierwszej Męskiej Róży Różańcowej św. Józefa. Zapisy do niej przyjmuje p. Zenon Burhardt.

   Rozmawiano też o planowanym na Boże Ciało Festynie Parafialnym. Organizatorzy otwarci są na nowe pomysły i propozycje. Pierwsza z nich (do przemyślenia) dotyczy westernowego charakteru tego przedsięwzięcia.

   Na marginesie (bo to bardziej kompetencja Rady Ekonomicznej) wspomniano o problemach związanych z remontem dzwonnicy. W tym zakresie, poza kwestiami formalnymi, stoimy przed koniecznością znalezienia nowego wykonawcy, ze względu na zamknięcie działalności przez firmę, która miała być wykonawcą tego remontu.

   Kolejne spotkanie Rady Duszpasterskiej zaplanowano na 10 kwietnia. 

Półeczka w kaplicy
2019-03-03

   Dla wielu parafian nie ma to z pewnością znaczenia, a i zauważyć to trudno. Chodzi o półeczkę pod tabernakulum w kaplicy adoracji. Oczywistym jest, że pełni ona rolę nie tylko dekoracyjną. Przede wszystkim służy ona do ustawiania puszki z Najświętszym Sakramentem przed czy po wyjęciu jej z tabernakulum oraz do przekładania Najświętszego Sakramentu z kustodii do monstrancji i odwrotnie. Tam też stoi również vasculum, czyli naczyńko z wodą do obmywania palców przez celebransa lub szafarza po udzieleniu Komunii św. Tam też musi się znaleźć ręczniczek do otarcia palców.

   Problem polega na tym, że ze względu na ciasnotę prezbiterium w kaplicy, przy okazji odnawiania kaplicy zastosowano jak najwęższą półkę. Tyle tylko, że nie dało się na niej (albo z największym trudem) wykonywać wyżej wspomniane czynności.

   Jednak dzięki sprawdzonemu wielokrotnie stolarzowi, naszemu parafianinowi, mamy już od tygodnia wysuwaną półeczkę, która na kształt szuflady porusza się po istniejącej półce w obrębie tabernakulum. Tak więc znalazło się rozwiązanie, które nie uszczuplając przestrzeni prezbiterium przywraca jednocześnie właściwą funkcję koniecznej płaszczyźnie.

Ferie blisko domu
2019-02-24

 Nie wszystkim udaje się wyjechać dalej w czasie zimowych ferii. To jednak nic straconego. Również będąc blisko domu można przeżyć nie mało atrakcji. Dzięki paniom tradycyjnie już poświęcającym swój czas dla dzieci oraz dzięki ich inwencji drugi tydzień ferii też można było przeżyć ciekawie.

   Każdego dnia kilkanaścioro dzieci przybywało na godzinę dziesiątą do sali pod plebanią i przez cztery godziny uczestniczyło w przeróżnych  zajęciach. Były to zarówno sprawdzone przez pokolenia gry w państwa - miasta, ale też gry planszowe, o znacznie krótszej historii. W dniach, kiedy luty objawił się absolutnie wiosenną pogodą, nie tylko chłopcy z chęcią korzystali z pobliskiego boiska, by wytracać energię podczas gry w piłkę nożną. Była też okazja do sprawdzenia się w dziedzinach artystycznych: nie tylko zwykłe rysowanie kredkami, ale też malowanie i to nie byle jakie, bo na szkle! Dzieci bardzo lubią oglądać filmy, ale nie mogły nasycić się nimi do woli - jedynie dwukrotnie przygotowano dla nich krótkie projekcje między kolejnymi zajęciami.

    Najciekawszy chyba był jednak ostatni dzień, czyli piątek. Wówczas to, dzięki naszemu parafianinowi, rektorowi Akademii Wojskowej, dzieci udały się do tej uczelni, gdzie przygotowano dla nich wiele atrakcji. Miały okazję zobaczyć strzelnicę oraz różnego rodzaju symulatory walki.

   W imieniu dzieci serdecznie dziękujemy nie tylko Paniom opiekunkom, władzom AMW, ale i jednemu ze sklepów osiedlowych za wsparcie tej akcji. 

Zimowisko w Sulęczynie
2019-02-24

 Jeśli zastanawia się ktoś jaki jest patent na udane ferie, to możemy Wam zdradzić, że nie jest to wcale pobyt na stokach lub w światowych kurortach. Wystarczy zebrać razem: pozytywne nastawienie, dobry humor i grupę przyjaciół, by przeżyć przygodę życia.

    Dziesięcioosobowa grupka w pierwszym tygodniu ferii wraz z księdzem Piotrem wybrała się na zimowisko do Sulęczyna. Był to niezwykły czas  zabawy ale i spotkania z Chrystusem. Modlitwy, wspólne śpiewy, rozważania Pisma Świętego, Msze święte, Droga Krzyżowa w plenerze przeplatały się z atrakcjami, które czekały na nas każdego dnia: kręgle, pobyty na basenie, rozgrywane codziennie mecze z godnymi przeciwnikami, seanse filmowe, rozgrywki w bilard, gry w tenisa stołowego, podchody, zabawy w  chowanego po całym obiekcie. Codzienne wieczory wypełniały wspólne zabawy ruchowe i umysłowe. Zorganizowana została nawet zabawa walentynkowo-urodzinowa z pysznym tortem i prezentami - nie tylko dla solenizantki. O nasze żołądki  dbała pani Helenka, dogadzając całej grupie pysznymi, domowymi posiłkami. I choć przez cały ten pobyt zużyto tony chusteczek i kilka buteleczek kropli do nosa, tabletek przeciw przeziębieniu, witamin na wzmocnienie - to do domów wróciliśmy w jednym kawałku, bez żadnego uszczerbku na zdrowiu, szczęśliwi i wdzięczni księdzu za zorganizowanie tego wyjazdu, mając nadzieję, że w przyszłym roku potrwa on nie tydzień lecz dwa tygodnie. 

Remont wieży
2018-12-16

 To temat, który powraca w czasie każdej kolędy, no i pewnie wracać będzie również w tym roku. Dlatego trzeba wyjaśnić, dlaczego - mimo zapowiedzi - nic jeszcze nie dzieje się w tym temacie.

   Powodów jest kilka. Pierwszy z nich, najbardziej prozaiczny, to wciąż jeszcze niewystarczający zasób środków materialnych na rozpoczęcie tych prac. (Przypomnijmy sobie Pana Jezusa, który przestrzegał - dosłownie - przed rozpoczęciem budowy wieży jeśli nie stać budowniczego na jej ukończenie.) Tego  jednak wykonawcy nie wiedzą. A oni stanowią problem drugi. Rozmowy bowiem, prowadzone z nimi na wiosnę, dawały nadzieję rozpoczęcia prac na jesieni i ukończenia ich w ciągu dwóch-trzech tygodni. Powstał jednak problem, z jakim boryka się większość pracodawców: niedostatek pracowników. Ktoś tam w firmie doznał wypadku na budowie i rozpoczął długotrwałe leczenie, kto inny wybrał się do pracy zagranicę, jeszcze ktoś tam zwolnił się, aby spróbować lżejszego chleba (bo jak zaznaczył pracodawca: więcej niż u mnie tam nie zarobi...) Jest też powód trzeci: remont stacji przekaźnikowej telefonii komórkowej. Ten miał się odbyć latem, a w każdym razie przed rozpoczęciem remontu wieży. Chodziło o to, aby powstałe ewentualnie uszkodzenia podczas prac technicznych, zniwelować tynkarsko. Niestety, wymiana jakichś urządzeń na wieży dokonała się z opóźnieniem, a jeszcze nie wszystko zostało zrobione. Nawet do tej pory. Może więc dobrze, że nie udało się skompletować ekipy murarsko - tynkarskiej?...

   Najpoważniejszy jednak problem powstał w związku z nowym planem zagospodarowania przestrzennego, który niedawno powstał (do tej pory nie było bowiem takiego planu dla naszej dzielnicy). Okazuje się, że z chwilą jego stworzenia, nieważne stają się wszystkie pozwolenia, uzyskane przed trzema laty, nie tylko na remont wieży, ale i na zbudowanie zadaszenia nad wejściem głównym do kościoła oraz na dobudowanie wejścia bocznego od strony północnej (co jest wymogiem bezpieczeństwa przeciwpożarowego). Uzyskanie zaś nowych opinii, ekspertyz i zezwoleń to co najmniej kolejne pół roku. Zresztą, może to i dobrze, że trochę nam wiatr powiał w oczy? Może lepiej się przygotujemy do nowych działań? 

Moja Ukraina. Lion City.
ks. Piotr
2018-12-09

   Wreszcie: środa, 8 dzień sierpnia zapowiadał się wspaniale. Po porannej Mszy świętej w parafialnym kościele w Rohatyniu mieliśmy się udać do sławnego Lwowa. Marzyłem o tym od dawna, a jednak dopiero w ostatnim dniu naszego pobytu na Ukrainie miałem się tam udać wraz z Piotrem, siostrą Damianą i Irenką, która miała nam służyć jako przewodniczka. Z Rohatyna to niespełna 70 kilometrów, które przebyliśmy w niecałą godzinę. Dopiero w samym centrum miasta, gdzie ulice są remontowane, trudno było znaleźć dojazd do cmentarza Łyczakowskiego. Na parkingu spotkaliśmy młodego człowieka, który zaoferował „opiekę\" nad samochodem za kilka hrywień. Przy wejściu okazało się, że duchowni i siostry zwiedzają nekropolię za darmo. To była wędrówka w przeszłość naszej Ojczyzny. Na koniec obowiązkowo modlitwa przy „Lwowskich Orlętach\". Na cmentarzu spotkaliśmy wielu turystów z Zachodu, tylko nie wiemy jaką wersję historii podawali im przewodnicy. Byliśmy tam tylko dwie godziny i trzeba przyznać, że dwa dni też byłoby za mało. Nasz „opiekun\" samochodu czekał na nas. Musiał być głodny, bo poprosił o kanapkę... Udaliśmy się do kościoła św. Antoniego, który w czasach „świetlanej przyszłości\" był jedynym czynnym kościołem we Lwowie. Tam pozostawiliśmy nasz pojazd, by ruszyć na zwiedzanie Starego Miasta. Oczywiście bardzo pobieżnie. W archikatedrze czekał na nas ks. Jan, wikariusz, który pokazał nam różne zakamarki. Od-wiedzieliśmy też prywatną kaplicę arcybiskupa. Niestety, on sam był na urlopie. Muszę więc jeszcze poczekać na spotkanie z Pasterzem diecezji. Ks. Jan pokazał nam miejsce, gdzie możemy się dobrze posilić. Lwowska Primiera. Powiem krótko: nie zawiedliśmy się. Choć przychodzą tam tłumy turystów z Polski, zostaliśmy obsłużeni dość szybko i z kulturą. Kiedy potem wchodziliśmy do kościoła oo. Dominikanów, to trafiliśmy akurat na Mszę świętą odpustową. Zostaliśmy zaproszeni na agapę, gdzie siostra Damiana spotkała swoich przyjaciół. Poczęstunek odbywał się w dawnej, barokowej, pełnej fresków kaplicy zakonnej (a może refektarzu?). Po wojnie zabrano zakonnikom klasztor i tylko pozostawiono im to piękne pomieszczenie. Nawet kościół muszą dzielić wspólnie z grekokatolikami. W spotkaniu brali udział liczni członkowie trzeciego zakonu św. Dominika.

   W fabryce czekolady, w której przewijało się mnóstwo turystów i trudno było znaleźć wolne miejsce z wysokości piątej kondygnacji podziwialiśmy panoramę miasta. Dokładnie można było zobaczyć fragment miasta. Na chwilę przed zamknięciem weszliśmy do kościoła św. Antoniego. Było warto. I czas w drogę. Jeszcze tylko trochę błądzenia po uliczkach Lwowa. Brak oznakowania to norma na Ukrainie. Ostatni wieczór. Długie, nocne rozmowy i trwanie przed Panem w kaplicy. Jest za co dziękować i do czego wracać. Do tego kraju.....tęskno mi, Panie... 

Nowe miejsca na chórze
2018-12-02

    Domyślam się, że taka zapowiedź może budzić zdziwienie. Rzeczywiście. Nie chodzi o to, by nagle okazała się potrzeba mnożenia miejsc dla uczestników nabożeństw w naszym kościele. Zwykle, niestety, miejsc nawet siedzących jest wystarczająco dużo na dolnym poziomie kościoła. Owszem, projekt zagospodarowania miejsca na chórze powstał już dobrych kilka lat temu, ale z powodu pojawiania się wciąż ważniejszych potrzeb, nie wchodził on na etap realizacji. Pretekstem stała się rosnąca baza materialna Stowarzyszenia KACK i Teatru NAZARET. Nie chodzi o jakieś cenne przedmioty, ale o tzw. zaplecki sceny czyli po prostu czarne tła wykonane przez członków Nazaretu, jakieś podstawki drewniane itp. Część z nich już zalegała na chórze i nie wyglądało to dobrze. Po prostu zostawało wrażenie bałaganu, a poza tym budziło odruch ostrożności przed wpuszczaniem kogokolwiek na to miejsce. Ożył więc pomysł zbudowania tam stopni, bez których jedynie z pierwszego rzędu, tuż przy balustradzie możliwy byłby kontakt wzrokowy z pozostałą częścią kościoła. Tak więc wykonano metalowe ożebrowanie, do którego już panowie z naszej wspólnoty przykręcili płyty (przygotowane również przez miejscowego stolarza), a następnie - już w trakcie trwania Kurtyny - panowie z ekipy technicznej okleili ową „trybunę\\\" wykładziną podłogową. Obecnie więc mamy przygotowane miejsce do ustawienia tam ławek, zaś pod powstałymi w ten sposób stopniami powstała niewielka powierzchnia magazynowa na teatralne akcesoria. Aby łatwiej je można tam układać i wydobywać, zbudowano po dwa wózki pod drugim i trzecim stopniem, które można wsuwać i wysuwać, bez konieczności wchodzenia pod konstrukcję. 

Moja Ukraina. Hej, w góry!
ks. Piotr
2018-12-02

   Po krótkiej nocy na plebanii w Truskawcu i smacznym śniadaniu przyrządzonym przez Ojca Dariusza, ruszyliśmy na południe, by choć jeden dzień spędzić na wędrówce po wschodnich Karpatach. Rzeczywiście inne niż te polskie. Bardziej dzikie, mniej turystycznych szlaków. Dojechaliśmy do miejscowości Skole. To w tej parafii odbywały się rekolekcje letnie dla młodzieży z Bóbrki. Po niezbędnych zakupach prowiantu i mapy, z której dowiedzieliśmy się, że jesteśmy na huculszczyźnie, ruszyliśmy pieszo na szlak do wodospadów. Kilka razy mijał nas pędzący na koniu kozak. Pogoda śliczna, po przejściu przez bramę Parku Narodowego mijało nas zaledwie kilka pojazdów, tylko my, idąc pieszo, podziwialiśmy piękno przyrody, pijąc wodę ze źródła, podobno leczniczego. Po ponadgodzinnej wędrówce doszliśmy do owych wodospadów. Miejsce piękne, lecz wszędzie śmieci pozostawione przez turystów. Nieco wyżej dotarliśmy do Czarnego Oczka. Piękny górski staw zachwycił nas swoim pięknem. Chciało się zostać na dłużej, ale czas nas gonił. W powrotnej drodze odważyliśmy się zanurzyć nogi w wodach rzeki, której nazwy nie pamiętam. Okolica spokojna. Ludzie życzliwi pokazywali nam drogę powrotną. Musieliśmy uważać na barszcz Sosnowskiego, który się tu bardzo rozplenił. Po nakarmieniu nas w ośrodku rekolekcyjnym ruszyliśmy w drogę, by zdążyć na Mszę świętą do Rohatynia. Wydawało się, że niespełna 100 km zdołamy przebyć w dwie godziny. Niestety. Zamknięty most, nowy objazd dziurawą drogą sprawiły, że ledwie zdążyliśmy na 18.00 do Rohatynia. Już tam zacząłem się źle czuć. Być może się czymś zatrułem? A w planie była jeszcze jedna Msza święta w Lipówce o 19.30. Po dotarciu okazało się, że przybył ksiądz pochodzący z Lipówki. I on przewodniczył liturgii. Dopiero na koniec Mszy zrozumiałem dlaczego we wtorek wieczorem kościół jest pełen ludzi jak w niedzielę. Przyszli się oczywiście pomodlić, ale i z nami pożegnać wręczając różne upominki. Tak to jest, jak człowiek zapomina, że zaprosił wszystkich na pożegnanie i obiecałem dzieciom niespodzianki. Szybka decyzja: idziemy na lody, Starczyło dla wszystkich. 

-1- 2 3 4 5 6 7 8 9 Następna
Wtorek
19 marca 2019
Wielki Post
8:00 - Msza św.
Intencja: ++ Józef (z ok. im.), Anna, Jacek, Kordulka i zmarli z rodziny
18:00 - Msza św.
Intencja: + Józef Lipiński (z ok. imienin)

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku