Licznik odwiedzin: 09629730
Z życia parafii
Jasnogórscy pielgrzymi
2018-07-29

   W miniony czwartek w naszym kościele  - jak co roku - na pierwszym postoju zatrzymali się pielgrzymi podążający na Jasną Górę. Trudno powiedzieć, czy to z powodu pogody, czy też inne, duchowe przyczyny o tym zadecydowały, ale w tym roku, w porównaniu do ubiegłego, nastąpił wyraźny liczbowy wzrost uczestników tych rekolekcji w drodze: w przeddzień wymarszu zapisanych było ponad 160 pątników, ale rzeczywista liczba oscylowała podobno w granicach 200. W zdecydowanej większości to ludzie młodzi, ale są też dzieci - również i te w wózkach, najmłodsze z nich ma zaledwie 9 miesięcy.   Upalna pogoda zapewne nie sprzyja marszowi, ale jest zdecydowanie lepsza od deszczu. Dzięki niej pielgrzymi mogli rozsiąść się na trawie wokół świątyni a przy tym skorzystać z toalet, z przygotowanych napojów i ustawionych na stołach ciastek... Liczymy na ich modlitwy, ale nie wolno nam też zapomnieć o modlitewnym wsparciu dla nich - o to przecież prosili...  

Pierwsza wakacyjna wycieczka dzieci
2018-07-29

 Odbyła się ona we wtorek i zgromadziła 29 dzieci. Celem tej eskapady był Park Edukacyjny Zoo - Edukacyjne Kaszuby w Tuchlinie. Właściwszą nazwą byłoby chyba Egzotyczne Kaszuby, gdyż więcej eksponatów było spoza kraju. Różnego rodzaju ptaki, poczynając od papug, pająki węże, kameleony i wiele innych. A wszystkiego można było dotknąć, pogłaskać, wziąć na ręce. Dodatkową atrakcją było kino 3D z czterdziestominutowym filmem o dinozaurach oraz plac zabaw. Dzieci wróciły zadowolone i czekają na kolejną wycieczkę.  

Jedziemy do św. Józefa - Pierwsze doświadczenia (cz. 2)
ks. Piotr
2018-07-29

 Drugi dzień lipca. Poniedziałek. To w naszych planach początek pielgrzymkowe-go trudu. Godzina 8.00 Msza święta z błogosławieństwem pielgrzymów, pamiątkowe zdjęcie. Jeszcze trochę pracy przy rowerach, załadowanie bagaży do przyczepek i z dwugodzinnym opóźnieniem ruszamy w drogę. Chwila modlitwy przed figurą Matki Bożej i ulicą Olkuską zmierzamy w kierunku lasu trasą pielgrzymki wejherowskiej. Ze śpiewem na ustach przemierzaliśmy dość sprawnie trasę. Za obwodnicą zaczęły się pierwsze trudności. Droga wiodła stromo pod górę, podłoże piaszczyste. Trzeba rowery prowadzić. Za wskazaniem GPS skręciliśmy w krótszą drogę, choć prowadzącą pod górę. Na szczycie odczytaliśmy napis: Góra Krzyżowa 182 m.n.p.m. Nie było go w planie... Pierwsza nauka - nie skracać drogi. To był dopiero początek doświadczeń krzyżowych. Sam zjazd z góry był o wiele trudniejszy niż wejście. Za chwilę pierwszy odpoczynek przy Biedronce na Wiczlinie. Ruszamy dalej, by w końcu spotkać się przy kościele w Kielnie. Stamtąd ruszyliśmy do Kowalewa. Dotarliśmy tam ok. godz. 15.00, choć umówieni byliśmy na godz. 11.00... Poczęstunek, koronka do Miłosierdzia Bożego i przed szesnastą ruszamy dalej. Coraz bardziej dokucza nam świadomość, że raczej trudno będzie dziś dotrzeć do Kościerzyny na nocleg. Jedziemy do Sanktuarium Matki Bożej w Sianowie. Niestety po ok. trzech kilometrach rower Wojtka odmawia posłuszeństwa - zbyt duże obciążenie przyczepki zdeformowało koło roweru. Co robić? Zauważyłem nieopodal stojący krzyż. Poszedłem po-wierzyć ten problem Bogu. Przyjechał Ojciec Asi, który zabrał część bagaży do Gdyni. Pani Alina przywiozła ze sklepu rowerowego w Sopocie nowe koło. I po czterogodzinnym przymusowym postoju, mogliśmy ruszać dalej.

    Do Sianowa dojechaliśmy przed 21.00. Mimo późnej pory kościół był otwarty z powodu sprzątania. Przy odsłoniętej figurze zawierzyliśmy Maryi intencje nasze i powierzone. Ustaliliśmy, że przenocujemy jednak w Stężycy (gdzie wcześniej planowany był obiad). Do Stężycy już tylko 26 kilometrów, ale zmęczenie daje się we znaki. Zjeżdżając do Chmielna Asia wpadła w poślizg. Nie może kontynuować jazdy. Zapada zmierzch, siąpi deszcz. Wojtek z Maksymilianem ruszyli już dalej. Znowu modlitwa i Pan Bóg dał rozwiązanie: Asia z Agatą i Adrianem zostają na noc w gospodarstwie agroturystycznym w Chmielnie. Czy pojadą dalej? - nie wiem. Ja ruszam w pogoni za młodzieńcami, którzy ok. 23.00 już są Stężycy ugoszczeni przez panią Helenę. Docieram tam po północy. Pierwszy dzień oddaję Panu. A co dalej? cdn. 

Jedziemy do św. Józefa (cz. 1)
ks. Piotr
2018-07-22

 Wszystko zaczęło się podczas Mszy świętych roratnich. To podczas rozważań poświęconych w szczególny sposób świętemu Józefowi przyszedł pomysł (myślę, że od Boga), by w roku Jubileuszu sanktuarium św. Józefa w Kaliszu zorganizować dwie pielgrzymki do tego świętego miejsca: autokarową i rowerową. Chodziło nie tylko o nawiedzenie i zdobycie odpustu, ale może przede wszystkim o modlitwę i trud w intencji rodzin, a zwłaszcza mężów i ojców. Ich misja w rodzinie jest często nie do oszacowania. I wiele cierpienia w rodzinach zaczyna się od zagubienia mężczyzny, który zapomniał o odpowiedzialności za los swoich bliskich - ten doczesny, ale i ten wieczny.

  Autokarowa pielgrzymka odbyła się w maju. Czas było organizować pielgrzymkę rowerową. Nigdy wcześniej w takiej nie uczestniczyłem, a tym bardziej nie organizowałem. Po rozmowie z osobami, które już miały doświadczenie w organizacji pielgrzymek rowerowych trochę się przeraziłem, że nie podołam wszystkiemu. Ale myśl, że pielgrzymka była zapowiedziana i nawet w czasie wizyt kolędowych znajdowały się chętne osoby by wziąć w niej udział, nie dała mi zrezygnować z wyprawy. Myślę, że szczególnie los dzieci, które doświadczają w swoim życiu braku obecności fizycznej, psychicznej czy emocjonalnej ojca stał się dla mnie inspiracją, by jednak podjąć trud pielgrzymki. Już nie - jak zamierzałem - w wielkiej grupie, ale w kilka osób, które pragną przez kilka lipcowych dni podjąć wysiłek fizyczny i duchowy, by dotrzeć do sanktuarium świętego Józefa w prastarym Kaliszu.   

   Ostatecznie zebrało się nas sześcioro: Asia i Agata dwie siostry z Oksywia oraz Adrian, Maksymilian - bracia z Lublina i ich kolega Wojtek oraz ja. Tylko lubliniacy byli zaprawieni w dużych dystansach rowerowych. Kilka spotkań, ustaleń, wypożyczenie przyczepek, w których miał być cały nasz bagaż, pozbieranie intencji, które chcieliśmy zawieźć świętemu Józefowi, potwierdzenie noclegów i można ruszać. Tak naprawdę w nieznane, choć Bogu bardzo dobrze znane.  cdn. 

Kaplica w remoncie
2018-07-15

 Sami przyszli, sami zaproponowali, zaopatrzyli się w narzędzia, materiały i... od poniedziałku się zaczęło.   

  Najpierw wynoszenie do kawiarenki niemal wszystkiego, co się dało (wiadomo: z wyjątkiem tabernakulum...). Gdy już na podłodze zostały gołe deski, zaczęli skrobać pęcherze na ścianach, szlifować, cekolować, potem znów szlifowanie, cekolowanie, gruntowanie. W międzyczasie na suficie przykręcili nowe, szersze korytko na kable, a rury grzewcze z jednej strony kaplicy oraz kable energetyczne z drugiej, zostały obudowane płytami OSB. A wszystko to wieczorami, po pracy. W piątek ściany i sufity pokryła nowa farba. Pomysłodawcami i wykonawcami byli panowie i panie z teatru amatorskiego Nazaret. To się nazywa odpowiedzialność za Kościół! Bóg zapłać!  

Na początku wakacji...
K. B.
2018-07-01

 Jest taki stary dowcip, w którym Jaś wracający ze szkoły po zakończeniu roku mówi: Jeszcze tylko lanie i już będą wakacje. Większość dzieci rozpoczęła wakacje na pewno inaczej niż Jaś. Już w piątek wieczorem 42-osobowa grupa wyjechała do Ochotnicy Górnej. Niestety im bardziej na południe tym robiło się zimniej. Okazało się, że cały nasz wyjazd był mocno skropiony deszczem. Podczas codziennych modlitw prosiliśmy Pana Boga o dobrą pogodę i wykorzystywaliśmy okienka pogodowe. Już pierwszego dnia deszcz pokrzyżował nam szyki - zamiast do Wąwozu Homole udaliśmy się do Dyrekcji Pienińskiego Parku Narodowego gdzie zwiedziliśmy wystawy i obejrzeliśmy filmy o Pieninach. Po tej wizycie każdy z nas już wiedział gdzie mieszaka motyl Niepylak Apollo. Jeszcze tylko tradycyjne lody w Krościenku i powrót do Ochotnicy. Niedziela i znowu deszcz... więc zamiast zdobywać szczyty uczyliśmy się tańczyć i śpiewać. Po południu zaopatrzeni w peleryny postanowiliśmy zaryzykować i udaliśmy się na spływ Dunajcem. Nie spadła ani kropla deszczu, więc ryzykowaliśmy tak kolejne dni. Byliśmy w Rezerwacie Skalne Miasto, w Ciężkowicach, w Zakopanem i na termach w Bukowinie w Wąwozie Homole, na Pelenicy, w Szczawnicy i Kluszkowcach gdzie zjeżdżaliśmy sankami. Po każdym powrocie z wyprawy czekała na nas uśmiechnięta gospodyni z przepysznym regionalnym jedzeniem. Niektórzy po raz pierwszy jedli bundz i oscypki. Stali bywalcy naszych górskich wypraw nie mogli doczekać się klusek na parze z jagodami. Staraliśmy się nie tracić kondycji - panowie (nie zrażeni poziomem naszej reprezentacji) grali w piłkę nożną. Drużynę mieszaną można było spotkać na boisku do siatki, a najmłodsi... zapoznawali się z urokami wsi próbując zagłaskać psa i koty. Chodzili też z gospodarzem zajrzeć do zwierząt mieszkających w gospodarstwie. Dzięki takiej lekcji wiedzą jak wygląda koń, krowa i owce...

   Każdy dzień rozpoczynaliśmy i kończyliśmy modlitwą, uczestniczyliśmy w codziennej Eucharystii, dziękując Bogu za to co otrzymujemy i modląc się za tych co pozostali w domach. 

U Królowej Kaszub
2018-06-03

   Podczas pierwszego spotkania z rodzicami dzieci przygotowujących się do przyjęcia pierwszej Komunii świętej, poza nakreśleniem samego toku przygotowań, wspominaliśmy o możliwości udania się na przykład do sanktuarium sianowskiego, aby - już po Komunii św. - podziękować Panu Bogu i Matce Najświętszej za przyjęty sakrament. Okazało się, że rodzice bardzo poważnie potraktowali tę propozycję i w planowanym budżecie uwzględnili koszt wynajęcia autokaru na taką pielgrzymkę.

   Właśnie wczoraj wyjazd ten doszedł do skutku. Trochę przykro, że ostatecznie dużym autokarem pojechało zaledwie czternaścioro dzieci oraz siedem mam... Niemniej jednak pielgrzymka doszła do skutku. Pierwszym jej etapem były Kartuzy, gdzie zajrzeliśmy do poklasztornego kościoła. Po zwiedzeniu świątyni, autokar przewiózł pielgrzymią grupę do Sianowa, gdzie o godz. 11.00 zaplanowana była Msza św. Rozpoczęła się ona z pewnym opóźnieniem ze względu na wprowadzenie ks. kustosza, który opowiedział o historii sanktuarium oraz o aktualnym kulcie Matki Bożej Królowej Kaszub. Nie mówił jedynie do naszej grupy. Były tam jeszcze dzieci pierwszokomunijne z parafii w Kokoszkach i z parafii w Somoninie. W takiej wspólnocie uczestniczyliśmy w Mszy św. koncelebrowanej przez trzech kapłanów. 

   Ostatnim etapem tej podróży była Sianowska Huta. Tam przy remizie strażackiej czekały na nas już grillowane kiełbaski. Po krótkim posiłku dzieci miały kolejne atrakcje, z których największą była chyba możliwość założenia hełmów strażackich, celowania sikawką strażacką do celu, zasiadanie w wozie strażackim itd. Przy remizie też był plac zabaw, który również stał się atrakcją dla przybyszów z Kacka.    Po godzinie piętnastej wszyscy szczęśliwie wrócili do Gdyni. 

Festyn w liczbach
A. A. Kamińscy
2018-06-03

   Kolejny festyn parafialny za nami i po raz kolejny wspólnymi siłami zebraliśmy środki na sfinansowanie letniego wypoczynku dla dzieci z naszej parafii. Ofiarność nas wszystkich, po odliczeniu kosztów przygotowania festynu, zamknęła się w kwocie 7458 zł. Serdecznie dziękujemy za ten dar serca, poświęcony czas i zaangażowanie tak wielu osób. Samych wolontariuszy obsługujących poszczególne stanowiska było aż 56! Do tego Panowie zaangażowani przy ustawianiu i składaniu sceny, namiotów, krzeseł, panie, które upiekły ciasta oraz mnóstwo anonimowych osób, które przyniosły różne przedmioty, książki, ubrania - by przysłużyły się tej idei oraz kolejnym właścicielom. Sprzedano blisko 1300 kuponów konkursowych.

    Nie można pominąć wyrobów gastronomicznych, które cieszyły się dużym uznaniem, a w których przygotowanie włożono wiele serca. 60 l. grochówki, 30 kg bigosu, krocie domowego smalcu, kilometry kiełbasek i waty cukrowej - nie do policzenia. Tak samo jak nie do oszacowania jest strumień powstałego dobra. Każdy dając troszkę - na miarę własnego talentu i możliwości - przyczynił się do realizacji tego spotkania w czasie zaledwie czterech tygodni.

   Wierzymy, że w kolejnych latach, następne osoby odkryją radość wspólnego działania i będzie nas jeszcze więcej. Wszystkim zaangażowanym, tym którzy po raz pierwszy byli z nami, i doświadczonym wolontariuszom, osobom umilającym nam czas na scenie i oczywiście sponsorom oraz firmom wspierającym w każdym aspekcie nasz festyn - z całego serca Bóg zapłać! 

Parafialny Festyn Rodzinny
2018-05-20

   Dziękujemy wszystkim osobom, które zgłaszają się do pomocy przy organizacji Festynu Parafialnego. Już dziś możemy potwierdzić niemal wszystkie ubiegłoroczne atrakcje, ale, jest też jeszcze wiele zadań czekających na wolontariuszy - zarówno dorosłych jak i młodzież - serdecznie zapraszamy.

    W tym roku będzie również kilka nowości, m.in. występ Zespołu Zayazd, przeprawa linowa przez rzeczkę, (tzw. tyrolka) czy zabawy integracyjne, które poprowadzi wodzirej Dominik Knaak. Na uczestników licznych konkursów, zawodów sportowych, gier i zabaw czekają miłe upominki i atrakcyjne nagrody. Dwie nagrody główne, w postaci kart podarunkowych o wartości 300 zł i 700 zł, do wykorzystania w jednym ze sklepów AGD /RTV, ufundował Pan Jarosław Bierecki - serdeczne Bóg zapłać! 

Godne uwagi
Sebastian Jędrzejewski, Radny Miasta Gd
2018-05-20

 Mały Kack to malownicza dzielnica Gdyni, jednak zimą mieszkańcom doskwiera problem zanieczyszczonego powietrza.

   Z tego powodu w tym tygodniu spotkali się lokalni społecznicy, oraz przedstawiciele Wydziału Środowiska oraz Referatu ds. Energetyki, aby porozmawiać o działaniach, które mogą zachęcić mieszkańców do zmiany ogrzewania na bardziej ekologiczne. Rozmowy były bardzo owocne, ustalono plan działań, które w najbliższych tygodniach zostaną przeprowadzone. Będą one polegały na dotarciu do jak największej liczby mieszkańców z informacją o możliwych dotacjach na wymianę źródeł ogrzewania oraz termomodernizację. 

   Planowane są spotkania oraz pomoc zainteresowanym w złożeniu wniosków. Chcemy w te działania zaangażować całą społeczność Małego Kacka. O wszystkich działaniach będziemy informowali w najbliższym czasie. 

Niedziela
20 stycznia 2019
Okres kolędowy
7:30 - Msza św.
Intencja: + Mąż Arkadiusz
9:30 - Msza św. - suma
Intencja: Za Parafian
11:00 - Msza św. dla dzieci
Intencja: O zdrowie i pomyślność dla Czesławy
12:15 - Msza św.
Intencja: W 20. r. śmierci Heleny o zbawienie dla niej, jej męża Andrzeja i wszystkich zmarłych z ich rodzin
18:00 - Msza św.
Intencja: ++ Rodzice: Jadwiga i Wawrzyniec - z podziękowaniem za dar życia i o błogosławieństwo Boże dla Jubilatki

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku