Być w tym, co należy do Ojca | 2017-09-18 |
Patron dnia dzisiejszego, patron polskiej młodzieży, nie miał łatwego życia. Powodem złośliwości, których często doznawał, byli jego znajomi i przyjaciele, a nawet własny brat. Pokochał Boga i to z całych sił, z całego serca - tak jak Pan tego oczekiwał. Nie wszyscy to rozumieli, nie wszyscy potrafili tak kochać. Zamiast zbliżać się do tego wzoru, jego usiłowali ściągnąć do sweho poziomu. Nie pomagało, więc uprzykrzali mu życie. A on trwał. To cena miłości. Ileż warta - w tak młodym wieku! Dobrze dobrana została na ten dzień Ewangelia ze sceną odnalezienia Pana Jezusa w świątyni. Szczególnie cenne są tam słowa: Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do Ojca? Św. Stanisław trwał, choć wielu nie potrafiło tego zrozumieć. A szkoda. Nie tylko wtedy trzeba było rozumieć. Dziś również. Który rodzic dziś szukałby swego dziecka w kościele? Mało prawdopodbne? No tak, bo ktoś musiałby owym dzieciom miejsce to pokazać, zachęcać do wstępowania do niego, pouczać, że tam Pan zawsze czeka - On, najlepszy Przyjaciel. To chyba jedno z trudniejszych zadań wychowawczych, choć zapewne najważniejsze: doprowadzić do zrozumienia, że Bóg nie oczekuje \"jałmużny modlitewnej\", ale serdecznych chwil spotkania, chćby krótkich, nawet bez słów, ale czułych i wypełnionych miłością. Dzieci jednak stosunkowo łatwo do czegoś przekonać, ale co z nami, dorosłymi? | |