Summum ius - summa iniuria | 2010-08-23 |
Tak to mniej więcej wygląda, gdy człowiek wysila się na interpretację Bożych przykazań w oparciu wyłącznie o siłę ludzkiego rozumu, o wypracowaną przez czysty umysł logikę. To właśnie budziło zdumienie i irytację Chrystusa Pana: jak można mówić, że złoto przybytku ważniejsze jest od samej świątyni? Dlaczego ofiara złożona na ołtarzu miałaby mieć większe znaczenie od samego ołtarza? Niewątpliwie twierdzenia te nie były pozbawione logiki. Gdybyśmy pokusili się o prześledzenie metod dedukcji, które doprowadzały uczonych w prawie do takich i im podobnych wniosków, okazałoby się, że w jakiś tam sposób jeden wniosek z drugiego wynika ale w ten sposób doprowadza nas jednak do twierdzeń całkowicie sprzecznych z wolą Pierwszego Ustawodawcy. Reakcja Chrystusa - Boga upewnia nas w takim przekonaniu. Spójrzmy chociażby na przykład świętowania dnia świętego. Pamiętamy, że zapis tego przykazania jest jednoznaczny, kategoryczny i logiczny, obejmujący nie tylko konkretne podmioty ludzkie, ale nawet z dodatkiem: „ani twój wół, ani twój osioł..." nie może pracować w szabat. Istnieje wiele racji dla których ten nakaz jest nie tylko zrozumiały, akceptowany, ale wręcz pożądany. Trzymajmy się jednak motywacji religijnej: ponieważ Pan Bóg siódmego dnia odpoczywał - i my nie mamy pracować. Wystarczy. Jak jednak rozumieć ową pracę? Jest nią z pewnością rąbanie drzewa. I tu dopiero pojawiają się kwiatki! Rąbanie drzewa jest rozdzielaniem włókien na owo drewno się składających. Jeśli tego nie wolno czynić, to nie wolno nie tylko rąbać drzewa, ale też i łamać gałęzi - bo wywołuje to podobny skutek. Co za tym idzie? Nie wolno też chodzić po drzewach w szabat, bo a nuż wchodząc na gałązkę ktoś ją złamie, więc... wykona pracę i popełni grzech. A stąd następny wniosek, że nie wolno w szabat spacerować po lesie, gdyż można by niechcący nadepnąć na gałązkę ukrytą pod liśćmi i... popełnić grzech. Ten rodzaj logiki towarzyszył interpretatorom Prawa w wielu innych wypadkach. Stąd właśnie Chrystusowa uwaga, dotycząca „szczęśliwców" pozyskanych dla wiary, którzy już wkrótce uginać się mieli pod ciężarem licznych, niepotrzebnych, prowadzących na bezdroża, ograniczeń i zakazów. W ten sposób energia miłości ulegała zmarnowaniu w niepotrzebnym obiegu bezsensownych interpretacji. Tej pokusie jesteśmy w stanie ulec i my - jeśli trzymać się będziemy wyłącznie litery prawa lub co gorsza, jego dziwnych interpretacji.
| |