Byle się wznieść... | 2024-12-11 |
Wczoraj usłyszeliśmy: Pocieszcie, pocieszcie Mój lud - mówi Pan. Dziś natomiast sam Bóg mówi do nas: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Już nie tylko pocieszę ale i pokrzepię, czyli wzmocnię. To ważne dopełnienie słów z pierwszego czytania: Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się, słabnąc, młodzieńcy lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła, jak orły, biegną bez zmęczenia. Jakaż to poezja! Jakiż uwznioślający (dosłownie) obraz! Gdy bowiem patrzymy na orła w locie, podziwiamy ten majestat, szybowanie bez wysiłku tego potężnego ptaka, który unoszony jest prądami powietrza. Tak już to Bóg urządził. Płynie on po niebie niczym latawiec - z tą wszakże różnicą, że sam określa kierunek lotu i może uważnie rozglądać się za zdobyczą. Owszem, musiał podjąć wysiłek, by wzbić się na ten poziom i to kosztowało go wiele trudu, ale gdy już się tam znalazł, jest niemalże panem przestworzy. Dlatego właśnie mówi Pan Jezus: Przyjdźcie do Mnie wszyscy utrudzeni... Czy orzeł, niesiony prądami powietrza narzeka na trud wcześniejszego wznoszenia się? Wówczas już nic się nie liczy poza majestatycznym szybowaniem. Pan Jezus właśnie do tego chce nas zachęcić: wzbijcie się wzwyż - Ja pomogę, a zobaczycie jak pięknie jest trwać na wysokościach. | |
