Moc błogosławieństwa | 2024-12-17 |
Wczorajsze czytanie pokazało w jak wielkiej cenie było błogosławieństwo w dawnych czasach (choć i w niedawnych też). Jak bardzo zabiegał król Balak o błogosławieństwo dla siebie i swego narodu, a jednocześnie jak wierzył w moc przekleństwa, które sprowadzić miał na Izraelitów prorok Balaam. To my dzisiaj zagubiliśmy wiarę w efektywność słowa. Jeszcze nie tak dawno dzieci nie wyobrażały sobie wejście w związek małżeński bez rodzicielskiego błogosławieństwa - gdy ci odmawiali jego udzielenia, do ślubu najczęściej nie dochodziło... Gdy dziś słuchamy o błogosławieństwie, którego Jakub przed śmiercią udziela swoim synom, (dzisiejszy fragment mówi co prawda o błogosławieństwie dla Judy, ale powyżej i poniżej są też słowa kierowane do pozostałych synów) czujemy, jaka wiara towarzyszyła przyjmującym je. Jakub zresztą dobrze rozumiał jego wagę, skoro sam wyrwał ojcowskie błogosławieństwo swemu bratu, pierworodnemu Ezawowi. Słowo ma moc! Zwłaszcza gdy kieruje się je z wiarą, z miłością i oddaniem błogosławionego łaskawości Boga. Dlatego co jakiś czas słyszymy zachęty ze strony duszpasterzy, aby rodzice błogosławili swoje dzieci, by poważnie traktować i z wiarą przyjmować błogosławieństwo mszalne, kolędowe czy też inne, przy różnych okazjach zlewane na nas. Pan Bóg lubi się ludźmi posługiwać, by przez ich dobre słowa, podszyte modlitwą, udzielać swego błogosławieństwa. Błogosławmy się wzajemnie! | |
