Miła woń | 2025-02-19 |
Moglibyśmy się śmiać z takiego rozumienia świata, według którego ziemia jest płaska, stanowi centralny ośrodek wszechświata, a Pan Bóg wciąż spogląda na nią sponad firmamentu niebieskiego, który, jak klosz, wcześniej rozpostarł był nad nią. Ale tak to ludzie wówczas widzieli. Ponadto, jeśli uwaga Boga wciąż skierowana była ku ludziom, to istotnie trzeba było zachowywać się przyzwoicie. Współcześni Noemu boleśnie przekonali się, jak wielki błąd popełnili nie zwracając uwagi na Boże oczekiwania i na Jego wolę. To jednak, co winno przykuć naszą uwagę, to wyrażenie z ostatniego akapitu: Gdy Pan poczuł miłą woń... no, i pada tam deklaracja, że nie będzie już więcej potopu niszczącego całą ziemię, bo i tak usposobienie człowieka jest złe już od młodości. Zwróćmy jednak uwagę na ową miłą woń. Oczywistym jest, że swąd palonego mięsa żadną miłą wonią nie jest, a ponadto tylko ludziom się wydawało, że dymy z ofiar są w stanie wznieść się do samego nieba. Tu bardziej chodzi o gotowość złożenia ofiary z tego, co się posiada, pozbycie się tego nawet za cenę zniweczenia - z myślą o Bogu, któremu tak naprawdę należy się wszystko. Ofiara szczera, z czystego serca, nieobciążonego grzechami, której towarzyszy chęć zjednoczenia się ze swoim Panem - oto, co zasługuje na miano miłej woni. Nie musi to być nic obiektywnie wielkiego, cennego, byle było autentycznym wyrazem miłości do Stwórcy.
| |
