Źródło wszelkich doskonałości | 2025-09-25 |
Właściwie powinniśmy rozumieć repatriantów, którzy przybyli do Świętego Miasta z zamiarem odbudowania świątyni, a nie mieli wyobrażenia potęgi destrukcji, która dokonała się nie tylko podczas oblężenia Jerozolimy przez wojska babilońskie, ale też po zdobyciu miasta: świątynia zbezczeszczona, ołtarz rozwalony, domy splądrowane i spalone, mury skruszone. Do tego działanie nieubłaganego czasu dopełniły reszty: ruiny dawnych wspaniałych domów stały się legowiskiem szakali a nawet lwów. Nic dziwnego, że postanowili oni najpierw przygotować sobie warunki do życia. Zajęli się więc odbudową domów - w końcu gdzieś trzeba mieszkać. Zabrakło tu jednak symetrii: przybyli dla Boga, którego kochali, któremu ufali i do którego tęsknili, natomiast zajmowali się sobą, całkowicie pomijając kwestię odbudowy świątyni. Jeśli ta nie funkcjonowała, to choćby modlili się w domach swoich dniem i nocą, to jednak nie było kultu, składania ofiar i publicznego oddawania czci Najwyższemu. To zaś spowodowało, że... gonili własny ogon. Oczywiście - nie mieli czasu, bo ciągle zajęci, zabiegani i zmęczeni... (Czy to nam czegoś nie przypomina?) Pan Bóg zaś miał zajmować się samym sobą? I nadal błogosławić? Komu - skoro nawet się przed nim nie pojawiali? Stąd konkluzja proroka Aggeusza: Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie macie go do syta; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz się nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje dla zarobku, zbiera do dziurawego mieszka. Przecież finał każdego życia będzie ten sam: nadzy staniemy przed Najwyższym Sędzią, a liczyć się będą tylko pamiątki naszych bezinteresownych działań. Te zaś rozpoczynać trzeba u samego Źródła wszelkich doskonałości.
| |