Licznik odwiedzin: 10035045
Trud pielgrzymowania
Trud pielgrzymowania
2012-05-27

Tak, to znowu o pielgrzymce. Przed tygodniem też o tym było. Nic nie szkodzi, bo to zdaje się potrzebne.
   Jerozolima to miasto święte przede wszystkim dla Żydów. Szczególnie Stary Testament wypełniony jest pochwałami na cześć tego świętego miasta, do którego pielgrzymi z radością "wstępowali". Obrazowe to i bardzo pojemne określenie wskazuje przede wszystkim na konieczność wspinania się niejako na górę, gdzie "Bogu mieszkać się spodobało". Z kolei radość stąd płynąca jest wynikiem właściwej oceny sytuacji: największy nawet trud nie może się równać z rozkoszą spotkania Pana w Jego własnych przedsionkach.
   Poniekąd jest to też wskazówka dla każdego wierzącego, że bez trudu związanego z pielgrzymowaniem trudno przeżywać pełną radość spotkania z Nim. Kiedyś ludzie pielgrzymowali pieszo do Ziemi Świętej, czy też do Rzymu
w bardzo trudnych warunkach bo o tzw. "żebranym chlebie". Dziś, w dobie pielgrzymek autokarowych i lotniczych, owa radość spotkania z Bogiem zostaje w istotny sposób przytłumiona. Trudno bowiem właściwie ocenić prawdziwą wartość tego, do czego dochodzi się właściwie niezbyt wielkim trudem.
   Niezwykle ważne jest to również w kontekście naszego pielgrzymowania do Wejherowa, zwanego w tradycji wiernych Jerozolimą Kaszubską. Dość niezrozumiały był zwyczaj pielgrzymowania do sanktuarium koleją do Wejherowa Śmiechowa, a stamtąd dopiero ów ostatni odcinek pokonywany był pieszo. Co prawda droga powrotna wiązała się z wysiłkiem pieszego pielgrzymowania do domu, ale przyznać trzeba, że logika takiego postępowania była nieco zachwiana. Przecież zawsze pielgrzymuje się do sanktuarium, a drogę powrotną pokonywać można ewentualnie jakimiś środkami lokomocji. Tak jest choćby z pielgrzymką na Jasną Górę.
   Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że już za tydzień odpust kalwaryjski
w Wejherowie. Ludzie starsi, którzy z nostalgią wspominają pieszą kolumnę 200-300 osobową przemierzającą trasę z Małego Kacka do Wejherowa i na powrót, ubolewają, że choć serce się rwie, nogi nie są w stanie ponieść... Ale przecież z radością i dumą wspominają tamte czasy. Dziś bardzo niewielu naszych parafian jest w stanie zdobyć się na trud takiego pielgrzymowania. Zaś pośród tych, którzy wyrażają taką wolę, rodzi się czasem grymas zniechęcenia z powodu "nowej trasy" - główną drogą idzie się po równym, a tu trzeba się wspinać po górkach. Owszem, ale między innymi o to chodzi. Ponadto zwróćmy uwagę na bezpieczeństwo i urok trasy wiodącej przez lasy wiczlińskie i koleczkowskie w odróżnieniu od ruchliwej, hałaśliwej i niebezpiecznej trasy przez Rumię i Redę. Pewnie, że więcej tu trudu, ale za to ofiara jaka! Również i atmosfera modlitwy właściwsza - niejako ze środka natury.
   Idźmy więc z radością na spotkania Pana - zwłaszcza w trudzie...

Czwartek
23 maja 2019
Okres zwykły
8:00 - Msza św.
Intencja: ++ Józef (20. r. śm.), Halina, Bronisław oraz Rodzice z obojga stron
18:00 - Msza św.
Intencja: + Krzysztof Bąkowski (greg. 23.)
Intencja: O Boże błogosławieństwo, zdrowie i potrzebne łaski dla Andrzeja i Tadeusza Bigus i ich rodzin

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku