Licznik odwiedzin: 10053052
Słowa, słowa, słowa
Słowa, słowa, słowa
2010-04-17

   W obliczu tragedii i wielu serc rozdartych lepiej zamilknąć. Słowa bowiem - jak pociski - są nieobliczalne: znajdziemy pośród nich zarówno “ślepaki”, których celem nie jest szkodzenie nikomu, a jedynie wywołanie wrażenia, przestraszenie. Znamy słowa burzące, które przy zaledwie odrobinie złej woli są w stanie skruszyć i w ruinę obrócić dorobek całych pokoleń. Są też i słowa “snajperskie” - precyzyjnie wycelowane i w odpowiednim momencie wystrzelone, aby zrujnować kariery, przestraszyć odważnych i wywołać zamęt w szeregach przeciwnych. Pozostają po nich rany, blizny i... łuski.

Te ostatnie też potrafią ból wywołać i to, rzecz dziwna, u strzelców - choć po czasie. W dniach narodowej żałoby aż nadto wyraźnie wybrzmiewają wyrazy skruchy i żalu z powodu niejednej strzelaniny nie dającej się porównać do dziecięcych zabaw, bo pozostały rany, których nie da się zabliźnić - czas się skończył... Trudno wątpić w szczerość owego żalu - przynajmniej tak długo jak długo rozsądek z premedytacją wbija swe ostrogi w świadomość autorów bolesnych wypowiedzi: "To mogłeś być ty!" Wystarczyło, aby ta katastrofa wydarzyła się kilka dni wcześniej lub później - inna delegacja, inny samolot, inne lotnisko... A może po prostu samochód, przejście dla pieszych, upadek ze schodów... Tak krótkie i kruche to nasze życie, że szkoda go na walki i potyczki. Św. Paweł przestrzega: “A jeśli pośród was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli” (Ga 5,15). Zaś Pan Jezus całkiem poważne pozostawił nam ostrzeżenie: “Z każdego niepotrzebnego słowa będziecie musieli zdać sprawę.” (Mt 12,36) Przestroga to więc dla nas, aby liczyć się ze słowami, które zbyt łatwouwalniają się spod naszej kontroli, odpowiedzialność i tak nam zostawiając. Jednocześnie warto na kanwie tych refleksji, obudzonych ostatnimi wydarzeniami, powziąć “zobowiązanie logoterapii”. Nie szczędźmy słów - zwłaszcza w stosunku do najbliższych - tych słów, które leczą, wprawiają w dobry nastrój, są wyrazem naszej ku nim miłości, podnoszą na duchu, wdzięczność wyrażają... Póki jeszcze mamy CZAS...

   Mówiąc o “najbliższych” koniecznie trzeba uświadomić sobie i Tego, który bliższy jest każdemu z nas niż my sobie samym. W gonitwie każdego dnia, co rozsądniejsi czynią przynajmniej postanowienia odbudowania modlitewnej relacji z Bogiem, ale zwykle “kiedyś”. I nie ma tu mowy o obawach Jego odejścia. Bynajmniej. To my w każdej chwili odejść możemy i znów pozostanie żal, że tak mało się modliło, tak mało kochało, tak mało wyrażało się Mu swoją wdzięczność i uczucia. Biegnijmy więc ku Niemu jak dzieci do Ojca, nawiedzajmy Go często, rozmawiajmy z Nim, sięgajmy po Jego Słowo zawrte w Świętej Księdze i posilajmy się Ciałem Jego Syna. Nie traćmy czasu - On może stać się prawdziwą naszą radością już tu na ziemi.

 

Poniedziałek
27 maja 2019
Okres zwykły
8:00 - Msza św.
Intencja: ++ Maria Gil i jej Rodzice: Bronisława i Jan
18:00 - Msza św.
Intencja: + Krzysztof Bąkowski (greg. 27.)

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku