Licznik odwiedzin: 09622299
Świadectwo wdzięcznej Ukrainki
Świadectwo wdzięcznej Ukrainki
2016-12-04

   Drodzy Państwo, zdecydowałam się napisać do Was tę prośbę, abyście wszyscy szanowali figurki i obrazy Matki Bożej oraz wszystkich świętych, abyście nie  zalewali ich w fundamentach i nie wyrzucali do śmieci. Szanujcie je jak Wasi rodzice i dziadkowie. Bardzo was proszę: nie rańcie Serca Najświętszej Maryi Panny, bo ono bardzo krwawi. Matka Boża smuci się z tego powodu i płacze. Nie chce kary dla Was, bo bardzo Was kocha.

   Urodziłam się w Laskiwci, rejon Terebowlianskij, Ternopilska obłast. Jako mała dziewczynka chodziłam pieszo do Zarwanycia, gdzie czczony jest cudowny obraz Matki Bożej, aby tam prosić o zdrowie, dziękować za radość, smutek i ból. Napisałam różne modlitwy do Matki Bożej.

   Kiedy pojawiła się taka możliwość przyjechała do Polski, by tu pracować jako opiekunka osób starszych. Po jakimś czasie zachorowałam. Lekarze zarówno na Ukrainie jak i w Polsce powiedzieli, że to rak. Mimo to dalej pracowałam - brałam tabletki i sama dawałam sobie zastrzyki przeciwbólowe. Lekarze na Ukrainie przeprowadzali różne zabiegi, a w Polsce zastosowali chemioterapię. W czerwcu 2015 r. profesor szpitala w Redłowie poradził, abym wracała do siebie, do domu, bo już nie kwalifikuję się do dalszego leczenia. 19 sierpnia znalazłam się w szpitalu w Kołomyi na Ukrainie. Modliłam się do Matki Bożej Zarwanyckiej, prosiłam, abym mogła jeszcze zobaczyć wnuczkę, a jeśli dożyję, damy jej na imię Maria. Wykryto u mnie pięć ognisk nowotworowych, bardzo dokuczliwych. Kiedy pewnego razu z bólu zasnęłam, przyśniła mi się Matka Boża i uśmiechając się do mnie, powiedziała, że nie umrę, ale lekarze muszą podać ci taki to a taki zastrzyk, który przyjmować należy raz w miesiącu. Wyzdrowiejesz. Mówiłam o tym lekarzom, ale nie byli skłonni mnie posłuchać, ale z powodu braku jakichkolwiek nadziei pewna młoda lekarka zdecydowała się przypisać mi ten zastrzyk. Wyzdrowiałam...

   21 listopada 2015 roku znów przyśniła mi się Matka Boża Zarwanecka i powiedziała: Uzdrowiłam cię, teraz zadzwoń do kierowcy Igora Czubeja, niech ci da pracę. Do pierwszej pani, do której cię poślę, przyprowadzę koleżankę, która spyta cię, czy nie chcesz figurki Matki Bożej, bo nie chcę, aby tę figurkę zalano w fundamencie. Jeśli ona nie weźmie od ciebie pieniędzy, będę błogosławiła jej rodzinie. Poprosisz o poświęcenie tej figurki wodą święconą w Polsce. Tę historię opowiesz księdzu, który tam przyjdzie.   Nie od razu jednak tę historię opowiedziałam. Przepraszam za to Matkę Bożą, że nie od razu spełniłam jej polecenie, ale wciąż miałam takie bóle brzucha, że pomyślałam iż nikt nie uwierzyłby w moje spotkania z Matką Bożą, gdybym jednak umarła...

    19 sierpnia 2016 r. Matka Boża Zarwanycka znów powiedziała do mnie: Żyjesz, a prośby mojej spełnić nie chcesz, bo się boisz. Strach minie. Ja ci pomogę. Wracaj do pracy i powiedz tamtemu księdzu proboszczowi swoją historię i przekaż moją prośbę. Jeśli zaś poprosi, abyś to opisała, spisz i powiedz, że dałam im papieża na wzór, aby uwierzyli tobie i twoim słowom, a nie szukali dowodów. Błogosławieni ci, którzy szanują w swoich domach figurki i obrazy Moje i wszystkich  świętych.

    Powiedziała mi jeszcze: Kiedy wrócisz do domu i wybudujesz kapliczkę u siebie przed domem, przekażesz modlitwy, które dla mnie napisałaś, aby ludzie tak do Mnie się modlili, a kto uwierzy - będzie uzdrowiony. Jestem Matką Bożą Królową Pokoju. 

Piątek
18 stycznia 2019
Okres kolędowy
8:00 - Msza św.
Intencja: ++ Helena i Leon Jankowscy

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku