Licznik odwiedzin: 12100878
Stary gramofon
Stary gramofon
2020-09-06

   Jako ludzie wierzący, szukamy podparcia dla swej wiary i intuicji religijnej w Piśmie świętym - to oczywiste. Każdy ma (a przynajmniej powinien mieć) swój ulubiony fragment świętej Księgi, albo wydarzenie z niej czy przypowieść. Dziś chciałbym zwrócić uwagę na jeden, bardzo ciekawy rozdział z Ewangelii według św. Mateusza. Chodzi konkretnie o rozdział trzynasty. Opis rozpoczyna się od tego, że Pan Jezus wyszedł z domu, przybył nad jezioro i tam szybko zgromadziły się wokół niego tłumy ludzi, głodne mądrości Mistrza. Obcy ludzie, a tak chętnie przychodzili do Niego (w przeciwieństwie do swoich, którzy Go nie przyjęli). On natomiast głosił im i wyjaśniał: przypowieść o siewcy i jej wyjaśnienie, o chwaście i wyjaśnienie jej, o ziarnku gorczycy i zaczynie, o skarbie i perle oraz o sieci. Na pytanie uczniów, dlaczego przemawia w przypowieściach, odpowiedział, że tak trzeba, bo ludzie ci patrząc nie widzą i słuchając nie słyszą, ani nie rozumieją. Barwny język przypowieści natomiast otwierał szansę wejścia z cudownymi prawdami niejako przez kuchenne drzwi. To oczywiste - zanim bowiem młody człowiek zostanie wytrawnym matematykiem, najpierw poćwiczyć musi na palcach, jabłkach czy zapałkach...

    Nadprzyrodzony przekaz, podany w opakowaniu empirycznie weryfikowalnej doczesności, okazał się skutecznym na tyle, że na zadane pytanie: Czy zrozumieliście to wszystko? odpowiedzieli Mu: Tak. Wtedy - chyba trochę zadowolony z siebie - Pan Jezus powiedział: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. (Mt 13,51)   Tu jest miejsce na powrót do pierwszej myśli o skarbach ze strychu. Uświadomiłem sobie, że mam sporo filmów, wyświetlanych niegdyś dzieciom czy młodzieży na katechezie albo podczas rekolekcji. Cóż jednak z tego, skoro dziś są one bezużyteczne? I to - bynajmniej - nie z powodu nieaktualnych tematów. Po prostu zostały one utrwalone na nośnikach VHS, których nawet nie ma na czym odtworzyć. Ba, mam jeszcze szpule ze starego Grundiga, na którym utrwalone zostały między innymi: rozmowa z babcią (niedługo przed jej śmiercią) czy jakieś wspólne śpiewy z ojcem, który nie żyje już od dwudziestu jeden lat. Nie da się wycenić wartości tych skarbów, ale najgorsze jest to, że nie można z nich skorzystać... Powie ktoś, że są firmy wyspecjalizowane w tzw. digitalizacji dawnych nośników i za określoną kwotę można sczytane nagranie otrzymać w wersji elektronicznej. To prawda, ale za kilka lat i pen driv\y mogą też być nieczytelne... To uświadamia nam jedno: zawsze będzie potrzebny ktoś, kto potrafi dawne wydarzenia przedstawić we współczesnym języku. Przy czym nie chodzi tu o przetłumaczenie z hebrajskiego czy greckiego na polski. Potrzebna jest jeszcze znajomość kontekstu historycznego i ówczesnej mentalności. Przecież nawet dowcipy wówczas były inne niż teraz... (Ileż to razy rodzice, wspominając zabawną sytuację z przeszłości, widzą w obliczu swego dziecka tęsknotę za zrozumieniem...)

   Właśnie na tym polega problem kaznodziejów i katechetów (który powinien być również problemem rodziców czy dziadków), aby - wydobywając rzeczy stare i nowe - trafiać w punkt z przekazem Ewangelii. Problemem staje się on dlatego, że nie wolno nam propagować własnego przekazu - wszyscy zobowiązani jesteśmy do głoszenia Ewangelii Chrystusa, którą najpierw trzeba dobrze zrozumieć, a następnie w zrozumiałym języku przekazać. 

Środa
23 września 2020
Okres zwykły
8:00 - Msza św.
Intencja: + Marek Hermann (greg. 23.)
18:00 - Msza św.
Intencja: W intencjach nowennowych

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku