Licznik odwiedzin: 09629598
Zamyślenia
Chwalcie łąki umajone
2014-05-04

   Piękny miesiąc maj z jego soczystą zielenią, rozkwitającym kwieciem i coraz liczniejszymi dniami pełnymi słońca, zwykle dobrze się kojarzy. To też czas uroczystości pierwszokomunijnych oraz bierzmowań. Mówimy o nim również: miesiąc zakochanych.
   W naszej Ojczyźnie możemy mówić o zakochanych w Matce Najświętszej - to ci wszyscy, którzy dekorują kapliczki przydrożne lub krzyże po to, by się modlić przy nich do Matki Pięknej Miłości. Do dziś wiele takich rozmodlonych grup można spotkać, jadąc samochodem po polskich drogach.
   Tradycyjnie mamy też okazję oddania czci Matce Najświętszej w znanych od wieków nabożeństwach majowych. Kiedyś przyciągały one więcej osób niż obecnie - śpiew litanii rozlegał się w kościołach podczas nabożeństw organizowanych zwykle osobno: dla dzieci i dorosłych. To tam młodsze pokolenia uczyły się od starszych maryjnych śpiewów i prostej, ludowej pobożności maryjnej, owego prostodusznego zawierzenia Matce i powierzania Jej wszystkich swoich radości oraz kłopotów.
   Dziś świat w pewnym sensie oszalał - na nic nie ma już czasu, a już najmniej na sprawy religijne. Pewnie dlatego majowe nabożeństwa nie są już oblegane tak jak dawniej, a dzieci nie znają już popularnej niegdyś pieśni Chwalcie łąki umajone. Ta  właśnie sytuacja prowokuje do poszukiwania rozwiązań. Nie możemy przecież dopuścić, aby w świątyniach naszych ustały pienia ku czci Królowej Polski. Dlatego usilnie zachęcamy dzieci do wspólnej modlitwy ku Jej czci w dni powszednie o godzinie 17.00. Prezentowane są na nich w tym roku sanktuaria w jakimś sensie związane z osobą św. Jana Pawła II. Dorosłych natomiast zapraszamy - w pewnym sensie eksperymentalnie - na nabożeństwa dla nich i dla młodzieży o godz. 20.30. Niektórzy na tę informację zareagowali entuzjastycznie, inni zaś (zwłaszcza starsi) sceptycznie. Zobaczymy, jaki będzie efekt. W każdym razie jest to danie okazji nawet tym, którzy do późna pracują, a przyznać trzeba, że atmosfera wieczornej modlitwy ku czci Matki Bożej, kończącej się Apelem Jasnogórskim, jest wyjątkowa.

Pismo święte inaczej
ks. Krzysztof
2014-05-04

   Dzisiejszą niedzielą rozpoczynamy w całej Polsce VI Ogólnopolski Tydzień Biblijny. Inicjatywa ta ma zwrócić naszą uwagę na Słowo Boże, zachęcić do czytania Pisma Świętego i refleksji nad nim. Chociaż jest wiele sposobów na poznawanie Biblii, to jednak sami wiemy jak często brakuje na to czasu czy po prostu motywacji, by po nią sięgnąć. Czasem tak po prostu Pismo Święte jest dla nas mało zrozumiałe albo nieprzystępne.
   Jednym z najczęściej powtarzanych problemów jest brak czasu. A jeżeli już ten czas mamy, to w drodze do pracy albo w kolejce do lekarza. Trudno jednak mieć zawsze Biblię przy sobie, no i samo wyciągniecie jej wymaga niemałej odwagi... Dzisiaj jednak prawie każdy z nas ma tablet czy telefon w którym można zainstalować np. aplikację „Pismo Święte PL". Program ten zawiera całą Biblię, można w nim zobaczyć czytania odczytywane z ambony, wyszukiwać cytaty, modlić się brewiarzem. Komórkę mamy zawsze przy sobie, a razem z nią możemy mieć także i Pismo Święte.
   Dla ludzi, którzy żyją w ciągłym ruchu - często poruszają się samochodami, biegają, lubią długie spacery - ciekawą propozycją jest biblia w mp3. Na stronie www.ps-po.pl możemy znaleźć nagrania poszczególnych Ksiąg podzielonych na rozdziały. Wystarczy zgrać je sobie na płytę, bądź odtwarzacz i w ten sposób jeszcze lepiej wykorzystać czas, nie zmieniając swoich przyzwyczajeń.
   Jest wiele serwisów internetowych, które oferują codzienną subskrypcję czytań, jak chociażby serwis www.mateusz.pl. W internecie można także znaleźć wiele planów czytania Pisma Świętego podzielonych np. na trzy lata, czy odnaleźć wiele konferencji tłumaczących Pismo Święte. Dużą popularnością cieszą się chociażby nagrania ks. Piotra Przyborka, który niedawno głosił u nas jedną z katechez dla dorosłych. Nagrania te znajdziemy m.in. na stronie www.antoni-reda.pl.
   Jest pewnie jeszcze wiele innych - te są tylko pewną propozycją, by spróbować sięgnąć do księgi Słowa Bożego. Wszystko, co Pan Bóg chciał nam powiedzieć, tam się znajduje. Na koniec przyda się pewna uwaga. Zawsze gdy szukamy czegoś związanego z Pismem Świętym, należy sprawdzić źródło i autora. Istnieje wiele złych tłumaczeń Biblii; książki bądź materiały, które nie pochodzą z katolickich wydawnictw; strony czy nagrania, które zawierają błędy. W końcu wysiłek poznawania i czytania Pisma Świętego ma nas do Boga zbliżyć, a nie oddalić.

Pan Jezus umiera na... palmie?
kl. Jakub Karpeta
2014-04-13

   Jesteśmy przyzwyczajeni do wizerunku Jezusa na krzyżu. Widujemy krzyż w kościele, w domu, w szkole, w miejscach pracy, w urzędach. Niedawno, szukając czegoś w internecie, znalazłem nieco inny wizerunek Chrystusa ukrzyżowanego. Jest On na nim przybity do... palmy. Wizerunek ten daje wiele do myślenia w kontekście dzisiejszej Niedzieli Palmowej.
   Zauważmy, że opisy męki Pańskiej ukazują nam tę bliskość palmy i krzyża. W dzisiejszej Ewangelii, która jest odczytywana podczas procesji z palmami, słyszymy o ludziach, którzy dowiedziawszy się, że Jezus zbliża się do Jerozolimy, rzucali przed Nim swe płaszcze i witali go machając palmami i wykrzykując Hosanna Synowi Dawida. Ten sam tłum, w opisie Męki Chrystusa, który usłyszymy po czytaniach, wykrzykuje żeby ukrzyżowano Go, a uwolniono Barabasza. Sytuacja ta jest bliska naszej ludzkiej naturze. Również i my, gdy żyjemy zgodnie z nauką Chrystusa, jesteśmy tymi, którzy Go wychwalają. Jednak grzesząc, a jeszcze gorzej, gdy trwamy w tym grzechu i nie widzimy potrzeby zerwania z nim, ciągle go powtarzając, zamieniamy się w tych, którzy krzyczą o śmierć Chrystusa.
   Wracając do wspomnianego wcześniej wizerunku Jezusa przybitego do palmy - tą palmą może być nasza obłuda, zakłamanie, czy też fałszywość przed sobą, przed innymi i przed samym Bogiem. Nieraz może chodzimy do kościoła i udajemy tam kogoś świętego, mimo, że nasze codzienne życie nie jest wzorcowe. Może kim innym jesteśmy przed rodziną, a kimś innym przed znajomymi. Takie przykłady można mnożyć. Każdy z nas sam wie, w czym niedomaga i czym odwraca się od Boga. Ale Pan Bóg chce, abyśmy naprawili swoje niedoskonałe relacje z Nim i z bliźnimi.
   Pozostał nam ostatni tydzień do Świąt Wielkanocnych. Warto uświadomić sobie naszą grzeszność, udać się w tym czasie do spowiedzi i przeżywać Święta z Chrystusem, a nie w przywiązaniu do grzechu i świadomości, że to my własnymi grzechami Go ukrzyżowaliśmy. 

Pięć przykazań kościelnych
2014-03-30

   Wiadomo, że przykazania kościelne inspirowane są prawem Bożym, ale ustalane przez ludzi odpowiedzialnych za Kościół. Dlatego inne ich brzmienie odnaleźć możemy w Kościele niemieckim, inne we włoskim, a inne w Polsce. Tak się składa, że przed kilkunastu laty zostały one zmodyfikowane, co przyczyniło się do powstania szeregu nieporozumień wśród wiernych.
   Dla uporządkowania kwestii związanych z przykazaniami kościelnymi ( nazywanymi w niektórych krajach po prostu przepisami kościelnymi), Episkopat Polski podjął 13 marca br. uchwałę W sprawie zatwierdzenia IV przykazania kościelnego i promulgacji jednolitego tekstu przykazań kościelnych po ich nowelizacji wraz z wykładnią.
   Obecnie więc brzmią one tak:
1. W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do Sakramentu Pokuty.
3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię św.
4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach.
5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.

   Jak wynika z nowego brzmienia przykazania IV, okres formalnego zakazu zabaw został ograniczony do Wielkiego Postu. Nie zmienia to jednak w niczym dotychczasowego charakteru każdego piątku jako dnia pokutnego, w którym katolicy powinni modlić się, wykonywać uczynki pobożności i miłości, podejmować akty umartwienia siebie przez wierniejsze wypełnianie własnych obowiązków, zwłaszcza zaś zachowywać wstrzemięźliwość (por. kan. 1249-1250).
   Należy jeszcze dodać kolejne wyjaśnienia:
- Post obowiązuje w Środę Popielcową i w Wielki Piątek wszystkich między osiemnastym a sześćdziesiątym rokiem życia (zob. KPK 1251-1252).
- Wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązuje w Środę Popielcową oraz piątki całego roku z wyjątkiem uroczystości (zob. KPK 1251). Dotyczy wszystkich, którzy ukończyli czternasty rok życia.

Droga Krzyżowa ulicami Kacka
2014-03-23

   Chciejmy osłodzić gorzką Mękę Chrystusa. Po prostu bądźmy przy Nim. To ostatnie słowa z ubiegłotygodniowych zamyśleń właśnie nad znaczeniem nabożeństwa Drogi Krzyżowej dla naszego życia duchowego. Pomimo zachęt i apeli niewiele tu się zmienia w zakresie frekwencji. Nadal przy Chrystusie trwają ci najgorliwsi.
   Można oczywiście powiedzieć, że to zbyt wcześnie, że niektórzy dopiero wracają z pracy. Możliwe, ale przy obecnym bezrobociu i wielu ludziach będących już na emeryturze, ale za to sprawnych i spacerujących po mieście, stanowi to pewien wyrzut sumienia.
   Ostatnio ks. Krzysztof zaproponował, by przygotować innego rodzaju Drogę Krzyżową, przygotowaną wspólnie z młodzieżą. Niby nic nowego, praktyka znana również i w naszym mieście - Droga Krzyżowa ulicami Kacka. Nie jest to tak zupełnie proste, należy bowiem taki przemarsz odpowiednio wcześniej zgłosić w Zarządzie Dróg i Zieleni, uzyskać pismo zwrotne i wówczas można organizować nabożeństwo na ulicach. Ponieważ spotkanie Rady Duszpasterskiej ma się odbyć dopiero we środę, należało jeszcze przed tym terminem złożyć pismo i niejako bez zasięgnięcia opinii tego gremium działać. Spodziewać się należy, że przeszkód pod tym względem nie będzie. Chodzi natomiast o to, aby skoro procesja z Chrystusowym krzyżem przechodzić będzie dosłownie pod oknami wielu spośród nas - dołączyć do owego pokutniczego grona jako wyraz zadośćuczynienia za nasze grzechy.
   Nabożeństwo rozpocząć by się miało na placu sportowym przy ul. Wieluńskiej. Ks. Krzysztof mówi, że będzie to stacja Ogrójca, której przecież nie ma w tradycyjnej Drodze Krzyżowej, ale to miejsce było naprawdę początkiem Chrystusowych boleści. Potem już kolejne stacje wprost na ulicach: Wieluńskiej, Kaliskiej, Lipnowskiej, Olkuskiej - by wejść na plac kościelny. Zakończenie tego nabożeństwa będzie miało miejsce już w kościele. Tam też będzie można przyjąć Komunię św. dla uzyskania odpustu zupełnego.
   Zgodnie z zapowiedzią zawartą w ogłoszeniach parafialnych, nabożeństwo to ma się odbyć w pierwszy piątek miesiąca kwietnia. Zaplanujmy sobie wolny  czas na tę wyjątkową Drogę Krzyżową i zachęcajmy wszystkich. Niechże choć pod koniec Wielkiego Postu uraduje się Pan Jezus naszym zainteresowaniem dla Jego Męki, którą ostatecznie podjął w naszym interesie...

Droga Krzyżowa
2014-03-16

   Pewnie trudno liczyć na to, że nabożeństwa Drogi Krzyżowej osiągną w obecnych czasach ten poziom frekwencji, jaki pamiętamy z dzieciństwa. Toć przecie potoki głów sunęły niegdyś co piątek do kościoła, a - pamiętam jako ministrant - w samej świątyni, idąc z akolitką obok krzyża, należało bardzo uważać, by nie podpalić kogoś płomieniem świecy lub nie oblać woskiem - taki był tłok. Kto nie zajmował miejsca w ławce nie miał szans by przyklęknąć na słowa "Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie".
   Teraz wielu ma prawdopodobnie po prostu za dobrze i Pan Bóg wydaje się im być niepotrzebny. Zdrowie, młodość, pozycja czy zamożność nie trwają wiecznie. Fortuna zwykle kołem się toczy i nie wiadomo, kogo zahaczy... Tymczasem wiemy przecież, że jest jeszcze inne, doskonalsze, bo wieczne życie. Aby stać się jego udziałowcem, należy bardzo roztropnie kierować swoją doczesnością i przede wszystkim nieustannie trwać w łączności z Bogiem. Mistrzowie życia duchowego podpowiadają, że jednym z najdoskonalszych środków budowania pobożności jest rozważanie Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa. To powtarza się w każdy piątek wielkopostny. Warto korzystać z tego daru nie oglądając się na innych. Niezależnie więc od frekwencji na tych nabożeństwach, my bądźmy, przylgnijmy całym sercem do Chrystusowego krzyża i chciejmy osłodzić Jego gorzką mękę - jak Matka Najświętsza, jak Weronika, jak Szymon. Po prostu bądźmy przy Nim.

Czas nawrócenia
2014-03-09

   Długi był tegoroczny karnawał, ale i on musiał się kiedyś skończyć - jak wszystko... W ten sposób zarówno tłusty czwartek jak i tzw. ostatki mamy już za sobą. Do historii przeszła też Środa Popielcowa, która pozostawiła jakiś błysk nadziei, jeśli chodzi o frekwencję. Jeszcze przed Popielcem zastanawialiśmy się, czy właściwym posunięciem było wyznaczenie Mszy św. na godz. 17.00 - być może warto byłoby ją przesunąć raczej na godz. 19.00? W samą środę okazało się, że nie ma nad czym dyskutować - liczba wiernych zarówno podczas Mszy św. o godz. 17.00 jak i 18.00 musiała rozradować serca...
   To dobry prognostyk na całość Wielkiego Postu. Udział w Mszy św. tego dnia, połączony z przyjęciem znaku popiołu na głowę, stanowi przecież swego rodzaju deklarację programową: pragnę dołączyć do rzeszy tych wszystkich, którzy decydują się na podjęcie duchowej przemiany. W innym wypadku po co byłoby przychodzić do kościoła w dniu, który nie zobowiązuje nas do udziału w Mszy św. pod sankcją grzechu ciężkiego - jak to ma miejsce w przypadku każdej niedzieli czy święta nakazanego? Jeśli tak, to nadarza się świetna okazja: podczas rekolekcji rozpoczynających się już dziś, przez kolejne cztery dni wspólnie będziemy prosili Pana Boga, aby nam wskazał drogę owej przemiany. Częściową odpowiedź będziemy mogli odnaleźć w nauczaniu Rekolekcjonisty. Ale to, oczywiście, nie wszystko. Rekolekcje bowiem nie polegają jedynie na cierpliwym wysłuchaniu Słowa Bożego - jakiekolwiek by ono było. Człowiek wierzący jest głęboko przekonany o tym, że na wszelkie sposoby przemawia w tym czasie sam Bóg. A możliwości ma całe mnóstwo. Daje nam okazję do nakłonienia ucha podczas każdej z rekolekcyjnych Mszy św. Wieczorne spotkania rekolekcyjne powiązane są z dodatkowymi nabożeństwami, w modlitewnej atmosferze, po całym dniu pracy - to też szczególny rodzaj kontaktu z Bogiem. Spowiedź stanowi kolejny pomost do poznania Jego woli.
   Ponadto celowo skojarzone zostały one z rekolekcjami szkolnymi. To daje możliwość wzajemnego pobudzania się ku gorliwości w sprawach Bożych. Dzieci też będą miały konkretne zadania, które wykonać będą miały w rodzinie. Pan Bóg już działa! Chciejmy tylko poddać się Jemu.

Soczi, Soczi, Soczi...
2014-02-09

   Wydaje się, że na świecie nic innego nie ma znaczenia takiego jak zimowe igrzyska olimpijskie. Znów ludzie mają po co żyć, odżywają na nowo nadzieje - może nasi zdobędą choćby nieco więcej medali niż poprzednio? To, oczywiście, od strony przeciętnego kibica, a jak przeżywają ową olimpiadę sami zawodnicy, ich trenerzy, lekarze, asystenci, psycholodzy itd? Jakie wiążą się z tym koszta? Kto jest sponsorem? - całe mnóstwo pytań dotyczących tego, co już za plecami, bo przecież wszy-stko to musiało być o wiele wcześniej przygotowane.
   Sami organizatorzy ponieśli przecież również ogromne koszta związane z budową obiektów sportowych, całego zaplecza treningowo - hotelarsko - restauratorskiego. Do tego dochodzi całkiem realna groźba terrorystycznych zamachów - przed tym też należało się zabezpieczyć...
   Tysiące kamer, mikrofonów, flesze aparatów fotograficznych, gotowych uchwycić najdziwniejszy grymas sportowca bądź kibica. Będąc tysiące kilometrów od tamtych wydarzeń, jesteśmy dziś w stanie śledzić niemalże na bieżąco wszystko, co tam najważniejsze. Wystarczy mieć tylko wolny czas, a można przenieść się w zupełnie inną krainę, żyć czymś całkowicie innym niż szara codzienność - trochę oddechu.
   Człowiek potrzebuje takich odskoczni. Życie nie składa się przecież jedynie z pracy i snu. Jednak już po zakończeniu wspomnianej olimpiady stanie się ona jedynie wspomnieniem... 
   Przez całe życie człowiek gdzieś pędzi, do czegoś dąży, wysila się, uczy, inwestuje - wszystko po to, aby osiągnąć wyznaczony sobie cel. Dlatego św. Paweł porównał ludzkie życie do udziału w zawodach, zachęcając do odmawiania sobie wielu przyjemności na rzecz osiągnięcia przewidzianej w nich nagrody. Czy człowiek biedny, czy bogaty, zawsze dysponuje choćby minimalnymi środkami, które winien jak najlepiej zagospodarować. To samo dotyczy i czasu, z którego będziemy kiedyś rozliczani. Niewątpliwie lepiej czujemy się wówczas, gdy możemy obserwować efekty naszych życiowych zabiegów, ale te najważniejsze, za które Bóg przewidział nagrodę wieczną, są przecież głęboko utajone, jako rzeczywistość duchowa. Dlatego nie na krótko, ale przez całe życie winniśmy skandować "Niebo, niebo, niebo" i wszystko robić dla jego osiągnięcia.

Boże lustro
2013-12-22

   Rzekł Bóg: uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam. (Rdz 1,26)
   Zbyt wiele razy słyszeliśmy te słowa Pisma św., aby nagle dziwić się ich brzmieniu. Przypadkowe czy celowe cofnięcie się do nich łatwiej budzi skojarzenia z wielkością człowieka niż z miłością Boga. Poniekąd słusznie. Przekonują nas o tym właśnie obchodzone święta Bożego Narodzenia. Św. Augustyn mówił, że Bóg właśnie po to stał się człowiekiem, aby każdy człowiek mógł dążyć do boskości. Nie znaczy to oczywiście, że możemy zostać bogami, ale wynikające stąd zobowiązanie aż nadto jest czytelne. Nie ulega wątpliwości, że sam fakt czynienia istoty rozumnej na obraz i podobieństwo Boże jest ogromnym przejawem Jego miłości, a poza tym zawiera w sobie wyraźnie sformułowane zadanie pod adresem człowieka, które dobitnie wyraził Pan Bóg w rozmowie z Mojżeszem: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty - Pan, Bóg wasz. Istotnie, jeśli mamy odzwierciedlać w sobie podobieństwo do Boga, to musimy być świętymi. Ale jakie to trudne!
   Wielu kaznodziejów, poszukujących analogii do piękna człowieczego, posługuje się przykładem szyby, która nie czyszczona w końcu przestaje spełniać swoją funkcję, za to pięknie utrzymana - pociąga pięknością, Bożym blaskiem. Podobnie jest z duszą oczyszczoną po adwentowych ćwiczeniach, wyrzeczeniach, wypełnionych postanowieniach i spowiedzi w ostatnich dniach odbytej...
   Można by jednak pokusić się o inny rodzaj porównania: dusza człowieka to lustro, w którym sam Bóg chce się przyglądać. Jakże pięknie odzwierciedla Boże podobieństwo człowiek o sercu czystym! Jak dostępne stają się w tej analogii słowa jednego z błogosławieństw: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. - Tak, i to już ... w sobie samych.
   Być może sama myśl o tym, że tak wiele owych ponownie upodobnionych do Boga zasiada w tym czasie do wspólnego stołu, potrafi powstrzymać nas od waśni, sporów, kłótni i niepokojów. Może świadomość obecności wśród nas Chrystusa, który jest wszędzie tam, gdzie dwaj lub trzej zgromadzeni są w imię Jego (a przecież dzieje się to choćby podczas wspólnego śpiewania kolęd) będzie w stanie rozpalić tę gorliwość, która mobilizuje do bycia nieustannie (a nie tylko z okazji świąt) godnymi dziećmi Boga. Oby przyjęta tak niedawno łaska sakramentalnego oczyszczenia gościła w nas jak najdłużej, w ten sposób przyczyniając się do odmieniania oblicza tej ziemi i upodobniania nas na powrót do Boga.

Gaudete!
2013-12-15

   Taki tytuł przypisano dzisiejszej niedzieli, a oznacza on zachętę do radosnego przeżywania czasu adwentowego - po łacinie gaudete znaczy radujcie się! Pan jest blisko.
   Ponieważ od trzeciej niedzieli adwentu już naprawdę mało pozostaje czasu do świąt Narodzenia Pańskiego, należy zadać sobie pytanie o stan naszej gotowości na owo spotkanie z przychodzącym Chrystusem. Ponieważ jednak przypada ono corocznie od naszego dzieciństwa, staje się w pewnym sensie sloganem adwentowym, który można tłumaczyć sobie na różne sposoby. Jaki jest stan przygotowań? Firanki uprane, ciasta zamówione, kartki świąteczne już wysłane, nowy komplet lampek świątecznych na choinkę sąsiad dostarczy z hurtowni (bo taniej), przy okazji od swojego znajomego przywiezie choinkę również nam (bo w zeszłym roku miał piękne choinki) itd... Zupełnie pomijam tu kwestię prezentów, które są bardzo miłym obowiązkiem, choć zajmującym niezmiernie naszą uwagę. Jeśli tylko w tym kierunku zwrócone jest nasze zainteresowanie, to bardzo szybko można się rozczarować. Może zresztą smak tego zawodu nie jest nam obcy?... Jak długo bowiem można cieszyć się choinką, nawet najładniejszą? Ile rodzajów ciasta może przyjąć żołądek? (I to chyba tylko w pierwsze święto, bo w drugie już stół nie cieszy.) Jakim prezentem można zachwycać się dłużej niż dobę? I to ma być radość?
   Jeden z moich katechetów mawiał kiedyś, że na kartkach świątecznych nie należy wypisywać hasła Wesołych Świąt, bo wesołość szybko mija święta zaś mają być radosne, to znaczy mają sięgać samej głębi duszy i trwać. Ba, ale skąd czerpać taką radość? Przy okazji tej refleksji łatwiej nam zrozumieć słowa Pana Jezusa skierowane do Samarytanki przy studni: kto pije tę wodę znów będzie pragnął zaś woda, którą Ja mu dam stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu. Dziesiątki razy słyszeliśmy te słowa, ale stajemy wobec nich tak samo ogłupiali jak Samarytanka... pytając o czerpak. Tak trudno nam wyjrzeć poza siatki, sklepy, promocje... - Bez tego przecież nie będzie świąt... Owszem, ale to właśnie jest ów łyk wody, po którym doma-gać się będziemy następnego. Kto zaś zachłysnął się Chrystusem, może trzy dni trwać przy Nim i zapomnieć, że nie jadł - jak owe tłumy, o których nakarmienie sam Jezus zatroszczyć się musiał.
   Zwróćmy więc swój wzrok na Chrystusa w tych ostatnich dniach adwentu. Rozsmakujmy się w Nim, a być może przeżyjemy niepowtarzalną radość trwającą dłużej niż tylko do świątecznego obiadu... Gaudete!

Sobota
19 stycznia 2019
Okres kolędowy
8:00 - Msza św.
Intencja: Z podziękowaniem za otrzymane łaski, z prośbą o błogosławieństwo Boże, zdrowie i potrzebne dary dla Gertrudy w dniu urodzin
18:00 - Msza św.
Intencja: + Henryk Rychert (z okazji imienin)

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku