Licznik odwiedzin: 09629654
Zamyślenia
Wąska droga, ciasna brama
2013-12-08

   W dobie szybkich autostrad i nowoczesnych węzłów komunikacyjnych kto by poważnie traktował radę podaną nawet przez samego Pana Jezusa: Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą (Mt 7,13)?

   Ciekawe objaśnienie tego fragmentu podał w którymś numerze "Niedzieli" ks. Mariusz Rosik. Pisze on mianowicie, że powyższe słowa zupełnie inaczej były rozumiane przez słuchaczy Pana. Otóż "Babilon" to "brama Boga", dlatego myśli ówczesnych Żydów na sam dźwięk słów "szeroka brama" kierowały się ku wydarzeniom z 586 roku, kiedy to po zburzeniu Jerozolimy, król babiloński, Nabuchodonozor, tysiące ich przodków wiódł do swojej stolicy, która witała ich przestronnymi bramami. Jedna z nich zwieńczona była wizerunkiem bogini Isztar. Podobno bramy świętego miasta jawiły się przy szerokich bramach Babilonu niczym furtki domostw. A oni szli w niewolę.
   Piszę o tym dlatego, że dzisiejszy świat wychowuje ludzi ku wygodzie, łatwym zyskom, znaczeniu i szybkim profitom. Cierpliwość jest dziś kulą u nogi, a poświęcenie i ofiara hamulcami w dążeniu do sukcesu. Przypuszczam, że szare szeregi i partyzanckie oddziały w dzisiejszych czasach nie zna-lazłyby rekrutów...
   Dlatego tym bardziej trzeba zwrócić uwagę na tych, którzy potrafią choć odrobinę poświęcenia wykazać przychodząc codziennie na Mszę św. roratnią ku czci Matki Bożej. To nie tylko kwestia wcześniejszego wstawania - choć ta z pewnością najwięcej kosztuje. To również sprawa innej organizacji czasu. Trzeba się bowiem wcześniej położyć, a w związku z tym konieczne prace wykonać wcześniej. Aby tego dokonać należy zrezygnować z czegoś innego, na przykład z oglądania telewizji, zajmowania się grami komputerowymi itp. Zawsze byli tacy ludzie, którzy na różne sposoby wykazując się rezygnacją, dowiedli gotowości do ofiary. Niezależnie od wieku, punktem honoru była codzienna obecność na roratach, bez opuszczenia jakiejkolwiek Mszy św. Dobrze, że i dziś są tacy ludzie. Dobrze, że są rodzice potrafiący swoimi sposobami zmobilizować własne potomstwo do realizowania tego rodzaju postanowień adwentowych. To jest rodzaj wąskiej drogi i ciasnej bramy, przez którą niewielu chce wchodzić... Do tej pory podczas tych porannych nabożeństw notowaliśmy obecność około stu osób, w tym około trzydziestki dzieci. Pewnie mogłoby nas być więcej, ale dziękujmy Bogu za ten oddział, bo przecież nie wielką siłą Pan Bóg zwycięża i nie w goleniach męża ma upodobanie.

Błogosławiony czas rekolekcji
2013-11-10

   Mamy to szczęście, że parafialny odpust przypada na tydzień przed rozpoczęciem adwentu, a więc rekolekcje przygotowujące nas do skorzystania z łask odpustowych jednocześnie wprowadzają w adwent. Rekolekcje są jednocześnie pewnego rodzaju testem pobożności. Głosi je bowiem ktoś z zewnątrz, ktoś dobrze przygotowany (tym razem na tyle przygotowany, że nawet tematy kazań niedzielnych nie będą się powtarzały z godziny na godzinę...), no i jest to też czas Ducha Świętego. Rekolekcje są szczególnym czasem łaski, którą Pan Bóg przygotowuje dla ukochanych swoich dzieci. Dla każdego już przygotował konkretną myśl, natchnienie, zarys planu, jaki jest dla nas od wieków przygotowany. Byłoby niegrzecznie odmówić Bogu udziału w tej przygodzie. Dajmy się pociągnąć odkupicielowi.

Dusze czyśćcowe
2013-10-27

   W kościele OO. Franciszkanów w Wejherowie, tuż przy wejściu głównym pod chórem, z prawej strony stoi dość wyjątkowy ołtarz poświęcony duszom czyśćcowym. Duży obraz nad nim zawieszony przedstawia ołtarz przedsoborowy, przy którym kapłan, ubrany w czarny ornat, zwrócony ku krzyżowi, odprawia Mszę św. (Dziś ten kolor paktycznie wyszedł już z użycia, niedawno jednak obecność przy ołtarzu kapłana w ornacie koloru czarnego oznaczała odprawianie Mszy św. pogrzebowej lub za zmarłych.) Uwagę zwraca cierpiący na krzyżu Chrystus (co zresztą dokonuje się podczas każdej Eucharystii) i stojąca z Jego prawej strony Matka. Chwytając za rękę wyciąga Ona z ognistych płomieni człowieka, przekazując go niebu. Tymczasem w ognistym dole, umieszczonym na obrazie poniżej odprawiającego Mszę św. kapłana, znajdują się jeszcze inni ludzie, którzy składając ręce do modlitwy lub błagalnie wyciągając je ku niebu, wyrażają pragnienie wyrwania się z tego miejsca kaźni. Myśl teologiczna zawarta w owym obrazie prowadzi do wniosku, że cała operacja uwalniania dusz z czyśćca dokonuje się właśnie podczas Mszy św. Nasuwa to z kolei skojarzenie związane z św. Ojcem Pio, który mówił, że najwięcej dusz wchodzi do nieba podczas tzw. podniesienia. Dlatego właśnie w czasie Eucharystii celowo przeciągał ten moment.
   Dlaczego o tym piszę? Otóż wspomniany kościół św. Anny i opisany ołtarz kojarzy mi się głównie z dzieciństwem. Gdy mama zabierała nas do Miasta (czyli do Wejherowa, jak mówiło się na Kaszubach) zawsze tam zachodziliśmy i razem z nią krótko modliliśmy się za dusze czyśćcowe, po czym mama wyjmowała portfel i dawała nam jakieś pieniądze, które wrzucaliśmy do skarbonki z napisem "Na Msze św. zbiorowe za dusze w czyśćću". Mogła to sama uczynić, ale wiedziała co robi. Modlitwa przed tak sugestywnie przemawiającym obrazem, w połączeniu z drobną ofiarą, wywoływała swoistą potrzebę pamiętania o zmarłych. Dlatego dziś, gdy tylko jestem w pobliżu tamtego miejsca, czynię to już sam - również w intencji mamy.
   Czy jednak dzisiejsi rodzice "ubezpieczają się" u własnych dzieci na czas odejścia i cierpień czyśćcowych? Czy nauczą je tej formy miłości?

Holy Wins zamiast Haloween?
2013-10-27

   W Europie od kilkunastu, a w Polsce od kilku lat rozpowszechnia się coraz bardziej zwyczaj Halloween. Wprowadza się go poprzez dekorowanie sklepów i domów wydrążonymi dyniami czy dekoracjami nawiązującymi do duchów, wampirów, czarownic bądź innych potworów. Przez wielu ludzi zwyczaj ten jest przyjmowany pod pozorem dobrej zabawy, np. jako „przekupywanie duchów" przez dzieci.
   Korzenie „Halloween" sięgają pogańskich obchodów święta duchów i celtyckiego boga śmierci. Autor „Biblii Szatana" i twórca współczesnego satanizmu Anton Lavey stwierdził, iż noc z 31 października na 1 listopada jest największym świętem lucyferycznym. Kroniki policyjne potwierdzają wzmożoną liczbę aktów przemocy o charakterze okultystycznym, nasilających się w tym właśnie czasie.
   Dla nas chrześcijan jednak dużo ważniejsze jest to, że zwyczaj ten wyraźnie kontrastuje z tradycją Wszystkich Świętych. Odwraca się uwagę od naśladowania świętych i błogosławionych, a skłania się do przyjęcia zbanalizowanej wizji świata nadprzyrodzonego.
   Wobec tego od kilku lat grupa księży archidiecezji gdańskiej podejmuje ciekawą akcję, która przypomina o prawdziwym znaczeniu Uroczystości Wszystkich Świętych. Holy Wins, czyli „święty zwycięża", to pełne chrześcijańskiej radości czuwania, które promują zupełnie odwrotne do halloweenowych treści: radość, życie, światło, dobroć  po prostu świętość.

Straż Honorowa Najśw. Sakramentu
2013-10-13

   Przyzwyczailiśmy się szukać w kąciku "Aktualności" spraw związanych z działaniem materialnej strony naszej wspólnoty. Tym razem sięgnijmy jednak do kwestii typowo duchowej. Chodzi mianowicie o Straż Honorową Najświętszego Sakramentu.
   Samo jej powstanie było wielką radością i nie mam co do tego wątpliwości, że jest też wielką pomocą w realizacji przedsięwzięć zarówno materialnych jak i duchowych w naszej parafii. To na kolanach bowiem wypraszane zostają łaski potrzebne naszej wspólnocie. Wiąże się jednak z tym kilka problemów.
   Jednym z nich jest słaba komunikacja między członkami drugiej drużyny. (Dla przypomnienia: na razie istnieją dwie - po dwanaście osób w każdej.) Zdarzają się w związku z tym sytuacje, że na pierwszoczwartkowe adoracje przychodzi albo osiem osób na jedną godzinę, albo jedna czy dwie osoby adorują Pana Jezusa przez dwie lub trzy godziny, oczekując na "zmianę". W założeniach też było powstanie kolejnych drużyn, rekrutujących się z dzieci czy młodzieży oraz osób dorosłych, ale czynnych zawodowo. Do tego na razie nie doszło.
   A szkoda, bo czas spędzony w nabożnej ciszy, sam na sam z naszym Panem, odciska niesamowite piętno na duszy zabieganego człowieka. Apelujemy więc o chętne włączanie się do tej formacji.
   Kolejnym problemem jest mała frekwencja na comiesięcznych spotkaniach formacyjnych. Owszem, prawdą jest, że we czwartki nie mieliśmy się gdzie podziać ze względu na zajęcia dla młodzieży przygotowującej się do bierzmowania, ale tworzy się już (dawno oczekiwana) kawiarenka, w której w miniony czwartek odbyło się pierwsze spotkanie Straży Honorowej.
   Dzisiejsze czasy takimi są właśnie, że z Bogiem wiele trzeba przebywać, aby doznać umocnienia. Ciągła nagonka na Kościół i przedstawianie jego pasterzy w jak najgorszym świetle, może zachwiać podstawami wiary najwierniejszego katolika. Dlatego korzystajmy z Bożego zaproszenia, przychodźmy na adorację codzienną - zawsze pół godziny przed wieczorną Mszą św., a jeśli poczujemy głos przynaglenia, włączmy się odważnie do tej grupy, której zadaniem jest uwielbianie Chrystusa Eucharystycznego. Pan Bóg nie pozostawi tego bez odpłaty, a my sami odczujemy lekkość i błogość mimo największych trudności.

Odmawiajcie codziennie różaniec
2013-09-29

   To prośba, którą notorycznie powtarza Matka Najświętsza, przy okazji każdego objawienia udzielonego ludziom. Takiej prośby nie wolno zignorować. Maryja zna moc modlitwy różańcowej i dlatego prosi.
   My tę prośbę przekazujemy dalej, zachęcając do częstych spotkań z Matką Bożą podczas nabożeństw różańcowych, a jeśli ktoś nie może tego uczynić ze względów na przykład zawodowych, to niechby przynajmniej w domu się pomodlił z całą rodziną. Niech to będzie choćby jedna dziesiątka różańca św.
   Jest też druga propozycja, podana również w ogłoszeniach parafialnych: Różaniec rodziców za dzieci. Z lękiem i obawą wielu rodziców podchodzi do kwestii wychowania swego potomstwa. Dobrze by było, aby osobiste wysiłki podeprzeć łaskami wymodlonymi dla dzieci na różańcu. Chodzi o jedną tylko dziesiątkę różańca dziennie. To z pewnością można zrobić dla własnych dzieci. Modlitwa jednak jest skuteczniejsza we wspólnocie, stąd prośba, by decyzję o przystąpieniu do takiej wspólnoty różańcowej przesłać na parafialny adres mailowy. Czekamy.

Nauczmy dzieci kochać Boga
2013-09-15

   Dziś rozpoczyna się trzeci Tydzień Wychowania pod hasłem "Wychowujmy do wartości, aby budować na skale."
   Wiadomo, że zadaniem wychowywania młodego pokolenia obarczeni są wszyscy dorośli - przede wszystkim rodzice, ale i nauczyciele, wychowawcy, pedagodzy, kapłani i inni. Czasem rodzi się pytanie: Jak wychowywać mają ci, którzy sami wychowania jeszcze potrzebują? Nie chodzi tu jednak o sytuacje nazywane przez nas brakiem wychowania, ale o pewną obiektywną trudność, przed którą stają wszyscy bez wyjątku młodzi wychowawcy, a więc nauczyciele rozpoczynający dopiero swą przygodę edukacyjną jak i wszyscy młodzi wiekiem wychowawcy, nie wyłączając rodziców. Ci zwykle są młodzi i bywa, że sami potrzebują wsparcia ze strony własnych rodziców, a oto już mają pełnić rolę opiekunów i przewodników dla swego potomstwa.
   Zastanawiające, dlaczego Pan Bóg tak to życie urządził, że rodzicami stają się najczęściej ludzie młodzi, bez koniecznego doświadczenia życiowego, a zarazem sami potrzebujący wsparcia i rady. Czy nie można by tego świata w ten sposób urządzić, że rodzicami stawaliby się ludzie gdzieś około czterdziestki? Byliby bardziej stabilni emocjonalnie, znaliby wiele odpowiedzi na trudne pytania, byliby doświadczeni... A tu - nie! Bądź rodzicem za młodu. (Niekiedy istotnie bywają "za młodzi", ale rodzicami są.) Wynika stąd, że nie chodzi wyłącznie o wiedzę i doświadczenie. Więc o co? Prawdopodobnie chodzi głównie o miłość. Bo cóż może być ważniejszego? W spełnianiu tego zadania wszyscy mają równe szanse: inteligenci jak i ludzie niewykształceni, starzy, młodzi i najmłodsi, wreszcie i biedni, i bogaci.
   Wiemy jednak, że miłość to przede wszystkim poświęcenie, ofiarowanie siebie dla innych. Ale skąd czerpać siłę do owego nieustannego dawania? Źródłem owej mocy jest, oczywiście, Pan Bóg. Na służbie miłości tak łatwo bowiem o kapitulację, stąd mamy tyle złamanych przysiąg małżeńskich, a nawet wystąpień ze stanu duchownego... Chcąc więc w miłości się udzielać, trzeba w Miłości się zanurzyć, a wówczas "paliwa" nie zabraknie.
   Dzieci i młodzież to przyszłość ojczyzny, Kościoła i świata. Jeśli więc chcemy, aby mieli oni w przyszłości cierpliwość do nas, by nie zamykali swoich rodziców w domach pogodnej starości, aby odczuwali potrzebę więzi rodzinnych i wciąż podtrzymywali atmosferę ciepła rodzinnego, to trzeba już dziś  wiązać ich z Bogiem. To On przecież nakazuje miłość i cierpliwość nawet dla tych, którzy rozum stracili. On uczy wierności, uczciwości i poświęcenia. Jeśli więc Jaś się nie nauczy, kto wyszkoli Jana?

Znów od początku..
2013-09-01

   Właściwie to dobrze, że mamy tak wiele nowych początków: początek roku kościelnego, początek roku  kalendarzowego, początek roku szkolnego, rocznica urodzin - to początek nowego roku życia. Bardzo dobrze, bo każdy z nich stwarza okazję do obejrzenia się wstecz w poszukiwaniu dorobku. W wypadku niezadowolenia z aktualnych efektów, zawsze jest szansa poprawienia czegoś. Podobnie jak z piłkarzami, którzy rozgrywając kolejne mecze, muszą się zastanowić nad efektywnością swoich działań. Chcąc przejść do kolejnej fazy rozgrywek muszą jak najlepiej rozgrywać poszczególne mecze. Gdy coś nie wychodzi - zmienić taktykę.
   Tak też jest i z naszym życiem. Jutro dzieci rozpoczną kolejny rok nauki. Leżące w szufladach świadectwa są pewnym wyznacznikiem działań. Ale nie tylko one. Na nich nie wpisano miłości do Boga. Od niej zaś zależy wszystko...

Reklama dźwignią handlu
2013-07-14

   To hasło jest nam dobrze znane i już niejednokrotnie przyszło nam dziwić się własnej naiwności, gdy to znów daliśmy się nabrać kolorowym obrazom, przekonującym zachętom dentystów, gospodyń domowych czy rajdowych kierowców. Wiele jednak osiągnięć myśli technicznej z powodzeniem udało się zainstalować w naszych domach i potrafimy sprawiedliwie je docenić. Człowiekowi wciąż jednak mało. Niejeden kierowca, któremu udało się kupić (oczywiście na raty) nowe auto, już po trzech miesiącach spogląda w stronę autohandlu z pewną dozą pożądania... Wielu ludzi spaceruje po sklepach oglądając towary, na które nigdy nie będzie ich stać.Dlaczego? Bo  "tak miło pooglądać".
   Jakoś tak człowiek został skonstruowany, że zawsze mu mało. To pewnie dobrze. Jest to bowiem siła napędowa wspaniałych osiągnięć. Jednak ów wzrok skierowany ku górze może nas zaprowadzić co najwyżej na szczyt ... skarpy. A ponad nią jeszcze góry wyniosłe i odległy kosmos. To tam chce nas pociągnąć Bóg. Ofiaruje nam niewyobrażalne skarby i to całkiem za darmo! Napraw-dę! Tyle, że reklamę ma fatalną. I kto za Nim pójdzie?

Chwila dla Boga
2013-06-23

   Gdyby przyszło nam się rozliczać z tego, ile czasu poświęcamy sobie, ile pracujemy, ile czasu załatwiamy bardziej lub mniej ważne sprawy, a ile w końcu poświęcamy dla Boga, bilans mógłby wypaść niekorzystnie dla wielu spośród nas. No, oczywiście, że zawsze możemy się obronić argumentem, iż droga życia zakonnego nie jest naszym powołaniem, stąd i czas inaczej musi się rozkładać...

   To wszystko prawda, ale przypomnijmy sobie co zapisał św. Łukasz w 18 . rozdziale swojej Ewangelii: "Powiedział (Pan Jezus) im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać". Tu następuje przypowieść o sędzim, który Boga się nie bał i z ludźmi się nie liczył oraz o błagającej go o ratunek ubogiej wdowie. Nie tyle jednak chodzi tu o skuteczność uporczywego ponawiania próśb ile o nakaz nieustającej modlitwy. Zresztą jej znaczenie ujawnił Pan Jezus również podczas modlitwy w Ogrójcu: "Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie" (Mt 26,41)
   Żyjemy, niestety, w świecie narażonym nieustannie na ataki zła. Oczywiście, że jest ono niewidoczne, podobnie zresztą jak świat wirusów i bakterii. Przed tymi drugimi jednak zabezpieczamy się nieustannie: odpowiednie mydła, kremy, dieta, badania lekarskie - aby przypadkiem "coś się nie przyplątało". Gdy zaś chodzi o ów pierwszy, duchowy zakres, pozostajemy często naiwni albo infantylni. Może po prostu wmawiamy sobie, że nic takiego nie ma i nic nam tak naprawdę nie grozi. Otóż grozi i to bardzo wiele! Szatan nie złożył broni, a gdyby ktoś tak uważał, to jest politowania godnym naiwniakiem. On nie tylko wciąż się dozbraja i atakuje, ale jeszcze nieustannie - poprzez swoich emisariuszy - stara się odwrócić kota ogonem. Dzięki temu coraz powszechniejszym staje się przekonanie, że to Kościół i prawo Boże stanowi dziś zagrożenie dla wolnościowych aspiracji obecnego pokolenia. Błędy i upadki sług Boga wyciągane są dziś na afisze i transparenty, aby zohydzić Kościół, a przez to i samego Boga. Wyśmienita taktyka... Dlatego właśnie, aby nie stracić orientacji, trzeba właśnie jak najczęściej odnosić się do naszego Ojca w niebie i prosić, i pytać, i rozważać w Jego obecności - aby się nie pogubić. Okazji jest wiele: na przystanku, za kierownicą, na przerwie w szkole czy też w ciszy kościoła. Korzystajmy. Wielu już to robi. Oby tak wszyscy zechcieli...

Sobota
19 stycznia 2019
Okres kolędowy
8:00 - Msza św.
Intencja: Z podziękowaniem za otrzymane łaski, z prośbą o błogosławieństwo Boże, zdrowie i potrzebne dary dla Gertrudy w dniu urodzin
18:00 - Msza św.
Intencja: + Henryk Rychert (z okazji imienin)

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku