Gadareńczycy | 2017-07-05 |
Wśród swoich licznych podróży zawitał Pan Jezus i do nich. Musieli już słyszeć zarówno o Mistrzu z Nazaretu jak i o Jego cudach. Akurat na ten moment bardzo się im przydał. Uwolnił ich bowiem od złych duchów, które w swej mocy trzymały dwóch nieszczęśników, zdziczałych, opętanych, stanowiących fizyczne zagrożenie dla okolicznych mieszkańców. Trwali oni w notorycznej nieczystości zamieszkując groby, a ich agresywność powodowała, że droga, przy której zamieszkiwali, stała się po prostu niebezpieczna. Pan Jezus złe duchy wypędził, ale było to działanie tzw. dupplici effectu, czyli podwójnego skutku. Z jednej strony bowiem uwalnił dwóch ludzi od strasznego zniewolenia, z drugiej zaś pociągnęło to za sobą utratę trzody świń, czyli stratę materialną. „Całe miasto\" wyszło więc na spotkanie Jezusa i grzecznie poprosili, by odszedł z ich granic. Czy stało się to dlatego, że nie chcieli mieć do czynienia z kimś, kto jest potężniejszy od dotychczas niepokojących ich duchów, co mogłoby oznaczać jeszcze większe kłopoty, czy też z powodu bilansu zysków i strat, który jednak wypadł dla nich niekorzystnie? Może bowiem wyżej wycenili utraconą wartość materialną od duchowego bezpieczeństwa? Czy nie przypomina to zachowania niektórych \"współczesnych gadareńczyków\"? | |
