Nagłośnienie | 2026-03-15 |
Zwłaszcza to kościelne - stanowi problem większości kościołów i każdy odpowiedzialny zwykle dwoi się i troi, aby dźwięk rozchodził się po świątyni jak najlepiej. W jednym z wejherowskich kościołów - nieżyjący już proboszcz - wymieniał nagłośnienie aż pięciokrotnie, korzystając z usług kilku firm, a efekt wciąż nie zadowalał... W naszym kościele akurat wzmacniacz, czyli najważniejszy element nagłośnienia ma już około dwudziestu lat, ale nadal jest bardzo dobry. Eksperymentowaliśmy jedynie z ustawieniem kolumn głośnikowych i sposobami ich połączenia oraz z odrębnym nagłośnieniem, albo dogłośnieniem - jeśli tak można powiedzieć - przestrzeni chórowej, gdzie jest odrębny wzmacniacz z kilkoma mniejszymi kolumnami. Dodatkowo zamontowano też osiem gniazd słuchawkowych, które umieszczone są pod pulpitami pierwszych ławek z prawej i lewej strony. Mamy też nagłośnienie zewnętrzne, które czasem płata figle, ale bardzo się przydaje - zwłaszcza podczas procesji i nabożeństw fatimskich. Felerem natomiast nagłośnienia w kościele było nieustający, nieprzyjemny przydźwięk w głośnikach. Ostatnio więc jeden z naszych parafian dokonał naprawy, która nieco się przeciągnęła (stąd musieliśmy wykorzystać inny rodzaj nagłośnienia w minioną niedzielę), ale wszystko już wróciło do normy. Dodatkowo, wspomniany elektronik zainstalował urządzenie opóźniające o kila sekund włączanie się głośników, co powoduje, że nie ma już nieprzyjemnego stuku podczas włączania wzmacniacza. Przy okazji dokonał też regulacji tego urządzenia, co może powodować konieczność jeszcze bardziej precyzyjnego dostrojenia jego parametrów, ale to się okaże w trakcie eksploatacji. W każdym razie jesteśmy ogromnie wdzięczni. Bóg zapłać. | |
