Malowanie świątyni | 2022-08-14 |
Wydawało się, że wystarczy tylko pomalować. Owszem, powierzchnie są duże, więc i czas pokrywania ścian kościoła farbami raczej musi potrwać, ale to nie tylko samo malowanie. Wcześniej bowiem powstawały elektryczne i elektroniczne udogodnienia, jak chociażby czujki temperatury, zewnętrzne nagłośnienie kościoła, które wymagało poprowadzenia dodatkowych kabli na parapetach od strony południowej czy kamera obrotowa, zamontowana w czasie pandemicznym. Ponadto na filarach, pod kwietnikami zamontowano małe reflektorki z wyłącznikiem, które przydawały się podczas nocnych adoracji Najśw. Sakramentu. To właśnie teraz, przed malowaniem aż prosiło się o schowanie całego tego okablowania pod tynk. No i to właśnie trwa najdłużej. Wiadomo przecież, że wkute kable należy zatynkować, wygładzić, wyrównać i zagruntować, by dopiero potem można je pomalować. Przy okazji ułożono też nowe okablowanie, konieczne do sterowania - od jakiegoś czasu zapowiadanymi - monitorami, które mają zastąpić zestaw ekran - rzutnik multimedialny. Prace te odbywają się dzięki dwóm, czasem trzem panom, ale mamy nadzieję, że ten tydzień będzie bogatszy w ręce do pracy... | |
Jaki to czas? Aleksandra Kamińska - G. Ch. Samarytanie | 2022-07-17 |
Mija 5 miesięcy od dnia, gdy realia wojny za wschodnią granicą zmieniły rytm naszego życia. Fala uchodźców i związanych z tym wyzwań, okazała się dużym przedsięwzięciem logistycznym, gospodarczym i społecznym. Cieszy fakt, że tak wielu Polaków stanęło na wysokości zadania, poświęcając swój czas, wysiłek i środki finansowe dla uchodźców, również udzielając im gości-ny pod własnym dachem. Powiedzenie Gość w dom, Bóg w dom - na powrót nabrało realnego znaczenia. Po tych kilku miesiącach sytuacja wydaje się być opanowana. Czołówki gazet i wiadomości internetowych zaczęły skupiać się na innych tematach, a sprawy wojny i ich ofiar nie są już tak akcentowane.
Niestety, realia nie są tak uspakajające jakbyśmy chcieli. Na froncie wciąż giną ludzie. Wojna toczy się, zbierając krwawe żniwo, pozostawiając po sobie czerń, swąd, zniszczenie i okaleczone serca rodzin poległych żołnierzy. Często młodych, niedoświadczonych chłopców. Tak też stało się w przypadku brata mieszkanki naszej dzielnicy, która znalazła tu tymczasowe schronienie, a która tak wzruszająco śpiewała na naszym festynie parafialnym... Zaledwie 18 lat, zaledwie 2 tygodnie szkolenia. Rozkaz i śmierć przyszły prawie jednocześnie.
Mimo tak przerażających scen, które rozgrywają się nie tak znowu daleko, większość ukraińskich kobiet z dziećmi chce wracać do swojej ojczyzny. Część już pojechała. 19-letnia Katia z 8-miesięczną Vanessą są już w Żytomierzu, podobnie jak 20-letnia Ilona z rocznym Dawidkiem, mamą i 11-letnią Elizawietą. Natalia z 3-letnim Arsenem i mamą powróciły do Łucka, a Lesya z dziećmi zaledwie tydzień temu wróciły do obwodu chmielnickiego. To kilka z rodzin, które zamieszkały w naszej parafii. M.in. do nich trafiły przekazane przez parafian dary rzeczowe, składane w wiklinowym koszu przy wejściu do kościoła oraz środki finansowe, wrzucane w dedykowanych kopertach, do skarbony Św. Antoniego.
Pozostały jednak jeszcze inne rodziny, którym nadal chcemy pomagać i tej pomocy potrzebują. Okazuje się, że nic nie jest tak proste, jakby się wydawało i w oczywistych sprawach, takich jak zapisanie dziecka do szkoły, przedszkola, złożenie dokumentów do urzędów, można natknąć się na przeszkody trudne do pokonania. Praca zaś, która była obiecana - już nieaktualna, a przecież trzeba żyć, utrzymać się... wiele Ukrainek wysyła część pozyskanych pieniędzy w rodzinne strony, gdzie przecież mają jeszcze gorzej. Bądźmy otwarci, nie dajmy się zwieść zmęczeniu tematem, rozgoryczeniu, bo nam też ciężko. Teraz liczy się życzliwość, uważność, słowa otuchy, modlitwy, może wspólna kawa. Nam to również wyjdzie na dobre. Mamy w sobie pokłady empatii, pozwólmy na nią sobie, uczmy jej nasze dzieci. Czas pomagania trwa.
| |
Tym razem z życia diecezji - nowy biskup sufragan | 2022-07-10 |
6 lipca Nuncjatura Apostolska w Polsce podała, że ks. Piotr Przyborek, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii Archidiecezjalnej Gdańskiej mianowany został przez ppa Franciszka nowym biskupem pomocniczym naszej archidiecezji. Ksiądz Piotr Przyborek urodził się 28 czerwca 1976 roku w Gdańsku. Wychowanek Przedszkola Sióstr Benedyktynek w Gdańsku-Brzeźnie. Uczę-szczał do SP nr 55 i 92 w Gdańsku. W 1995 r. ukończył II LO w Gdańsku-Wrzeszczu. W latach 1995-2001 odbywał formację w Gdańskim Seminarium Duchownym w Gdańsku-Oliwie. Święcenia kapłańskie przyjął 16 czerwca 2001 r. w bazylice Mariackiej w Gdańsku. W latach 2001-2007 był wikariuszem parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Gdyni-Orłowie, a w latach 2007-2009 - w parafii pw. św. Jadwigi Królowej w Gdyni-Karwinach. W 2005 r. uzyskał licencjat z teologii biblijnej na Uniwersytecie kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, a w roku 2011 - doktorat z tej dziedziny na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W latach 2009-2010 odbył studia specjalistyczne w dziedzinie biblistyki i archeologii biblijnej w École Biblique et Archéologique w Jerozolimie. W 2011 r. rozpoczął działalność dydaktyczną w Gdańskim Seminarium Duchownym, posługując jednocześnie w parafii pw. św. Antoniego w Redzie. W latach 2012-2014 był wikariuszem w parafii pw. św. Jana z Kęt w Rumi-Janowie, w latach 2014-2020 - w parafii pw. NMP Matki Kościoła i św. Katarzyny Szwedzkiej w Gdańsku-Wrzeszczu, a w latach 2020-2021 - w parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni. Od 2021 r. jest dyrektorem Wydziału Duszpasterskiego Kurii Metropolitalnej i posługuje w parafii archikatedralnej w Gdańsku-Oliwie. Jest założycielem i dyrektorem Szkoły Biblijnej archidiecezji gdańskiej oraz redaktorem naczelnym kwartalnika biblijnego Galilea. Tajemnice Pisma Świętego. Jest też członkiem Rady Ekumenicznej, Rady ds. Formacji Stałej Duchowieństwa, Rady Kapłańskiej i Rady Duszpasterskiej. Zna język francuski. | |
Od Bałtyku po gór szczyty... | 2022-07-03 |
Z tymi szczytami to może lekka przesada, ale podróż z Gdyni - jakby nie było - od Bałtyku, aż do samego Białego Dunajca, dzieci i młodzież zniosła dzielnie. Kilka tzw. sikundowych przystanków wymuszonych było choćby przepisami drogowymi, jakie wiążą kierowców. Wtorkowy poranek przywitał nas widokiem pięknego hotelu w góralskim stylu - nowego i nowoczesnego zarazem, bo wyposażonego w windę. Pokoje dwu-, trzy- i czteroosobowe raczej spełniły oczekiwania młodych wczasowiczów. Podróżując w kolejne dni w różnych kierunkach, dowiedzieliśmy się, że i kuchnia tego ośrodka jest szeroko znana, a rzeczywiście - trzeba przyznać - jest co chwalić. Można się było o tym przekonać już podczas śniadania w dniu przyjazdu: szwedzki stół, dobrze zaopatrzony, z którego można było korzystać do woli - oczywiście tylko w ramach stołówki. Po lekkim wypoczynku należało się szybko przedzierzgnąć w buty piechurów i zbadać okolicę Białego Dunajca. Śpieszyliśmy się, bo prognozy zapowiadały deszcze od godz. 13-tej. Tu jednak pojawił się problem: młodzi ludzie tak bardzo przyzwyczaili się do zajęć on-line, że część z nich wykazała zdziwienie na propozycję przejścia tego krótkiego szlaku pieszo... Owszem, zainteresowanie wzbudziły spotkane po drodze krowy, owce, a nawet kury (które, jak się okazało trochę różnią się od kogutów...). Rodziły się pytania o kapliczki zamocowane na drzewach czy o drewno składowane na poboczu dróg. Zawędrowaliśmy też w okolice tartaku. W ruch poszły aparaty w komórkach, bo przecież taki krajobraz i tak charakterystyczne budowle są raczej rzadkością. Była też okazja by pokazać i ostrzec przed tzw. barszczem Sosnowskiego. Po powrocie z tego, zaledwie sześciokilometrowego szlaku, był czas na sport i zabawę. Potem obiadokolacja, wieczorna Eucharystia i w miarę spokojnie przeżyta noc. We środę dostaliśmy się pod komendę przewodnika tatrzańskiego, który z wnętrza autokaru opowiadał o Zakopanem, zaprowadził na Krzeptówki, ale też przeciągnął przez Dolinę Kościeliską. Tu znów zdziwienie, bo nie można tam było wjechać... autobusem. Przewodnik jednak uodporniony, nie zwracał uwagi na narzekania młodych emerytów i umiejętnie stosując przystanki, uparcie wskazywał na to, co piękne w Tatrzańskim Parku Narodowym. Doprowadził grupę do Wąwozu Kraków, ciągle opowiadając o pięknej przyrodzie i niebezpiecznych ingerencjach w nią człowieka. Czwartek rozpoczął się krótką modlitwą, śniadaniem i wyjazdem do Sromowców Niżnych, by stamtąd płynąć Dunajcem. Kto to przeżył, temu nie trzeba tłumaczyć, ale połączenie palącego słońca, chłodnej wody Dunajca i opowieści flisaków, dały ogrom przeżyć. Spływ zakończył się w Szczawnicy ze słynnymi lodami Jacaka. Potem był wjazd na Palenicę i zejście z niej, przejazd do Kluszkowców, gdzie znajduje się tor saneczkowy, czynny również latem - wózki na szynach, wciągane na górę i serpentynami opadające ku dołowi - to dopiero w uszach szum, w oczach łzy! Niektórym nie wystarczył jeden raz... Piątek rozpoczął się od Mszy św., bo na młodzież czekała w tym dniu jedna, podstawowa atrakcja: cztery i pół godziny spędzone w Termach w Bukowinie Tatrzańskiej. Po powrocie już tylko kolacja, a po niej jeszcze gry i zabawy na przyległym placu i spoczynek, bo sobota to już porządkowanie pokojów, pakowanie i droga do Krakowa. Tam krótkie zwiedzanie i przejazd na Jasną Górę, by można było uczestniczyć w Apelu i wracać szczęśliwie do domu. | |
PKM - Parafialny Klub Mam Małgorzata | 2022-06-26 |
Jesteś mamą na pełen etat? Na pół etatu? Chciałabyś poznać sąsiadkę, która ma ten sam etap co Ty? Brakuje Ci spotkań z kobietami, do których nie trzeba by było dojeżdżać? Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałaś TAK, to bardzo Cię zapraszam do powstającej właśnie PKM-ki W planie: wspólne spacery, pogaduchy, spotkania z ciekawymi gośćmi i.... wszystko to, co będziemy chciały robić. Mam na imię Gosia, jestem mamą rocznej córeczki. I mam takie pragnienie byśmy na spacerach nie tylko się mijały, ale i poznały!:) Pamiętam jeszcze te czasy gdy znało się sąsiadów tych bliższych i dalszych, kiedy ludzie byli jakoś tak bliżej siebie.. Może uda nam się choć w części do tego wrócić? Bardzo, bardzo zapraszam. Myślałam, by na początek stworzyć grupę na Whatsuppie (napisz do mnie, podam Ci numer telefonu), by móc się dogadywać między spotkaniami. Możemy zmienić dzień, godzinę, formułę - mam nadzieję, że razem stworzymy naprawdę wyjątkową przestrzeń PS. Jest takie powiedzenie, że żeby wychować dziecko potrzeba całej wioski. Ten nasz Mały Kack to trochę jak wieś więc świetnie się składa Konkrety:Zapraszam na wspólne spacery! Gdzie: Plac przed kościołem. Kiedy: 4 najbliższe wtorki: 28.06, 5.07, 12.07, 19.07. Godzina: Z uwagi na możliwe upały: 10.15 - czekamy 15 min na spóźnialskich. Powrót we wrześniu! Namiar do mnie: gochag@go2.pl. | |
Stacje Drogi Krzyżowej | 2022-06-26 |
Sporo czasu minęło, ale w końcu doczekaliśmy się nowych ram do stacji Drogi Krzyżowej. Obecne są w opłakanym stanie. Nie trzeba robić szczegółowych badań - gołym okiem widać liczne wżery i ubytki na płótnie, ale również ślady działalności tak zwanych korników w starych ramach. W najgorszym stanie była stacja XIII - Zdjęcie z krzyża, dlatego ona jako pierwsze wylądowała w pracowni konserwatorskiej. Równolegle trwały uzgodnienia dotyczące nowych ram, w które można by włożyć odnowione obrazy. Nie powinny one być zbyt ekstrawaganckie, bo nie pasowałoby to do prostego wystroju naszej świątyni, ale nie aż tak proste jak obecne. Dyskusje trwały dość długo, ale jeszcze dłużej wykonanie ram. Wreszcie jednak doczekaliśmy się. Stacja XIII ma już nową ramę. Pozostałe też nam dostarczono, ale nie będziemy wkładać w nie starych obrazów, by nie zachęcić korników do pracy na nowym materiale. Bardzo skomplikowane zabiegi konserwatorskie wycenione zostały na 3 tys. zł od jednej stacji, zaś koszt jednej ramy to 500 zł. Nie da się wszystkiego zrobić od razu, ale - mamy nadzieję - stopniowo odnowione zostaną wszystkie obrazy. | |
A za cztery dni... | 2022-06-12 |
Wiadomo - uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa z procesją eucharystyczną, która plasować się będzie pomiędzy dwoma Mszami: sumą, po której wyruszymy z naszym Panem w monstrancji oraz dziecięcą Eucharystią, która rozpocznie się po powrocie procesji do kościoła. To - oczywiście - najważniejsze, wydarzenie tego dnia, ale w naszej wspólnocie będziemy też przeżywali festyn parafialny. Pomyślmy: gdy rodzina przeżywa radość włączenia kolejnego potomka do wspólnoty wierzących, to po samym chrzcie w kościele odbywa się jakieś przyjęcie w domu (albo i coraz częściej poza domem). Podobnie z uroczystością przyjęcia Pierwszej Komunii św. Nie inaczej dzieje się, gdy ludzie ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską w kościele - wówczas zabawa weselna przeciąga się do białego rana i najczęściej przeciąga się jesz-cze na dzień następny, do tak zwanych poprawin. Teraz zaś, gdy Pan Jezus ma swoją uroczystość - jedną z największych w roku liturgicznym - rozciągniętą na całą oktawę, aż do kolejnego czwartku, to wypada zaakcentować swoją radość z posiadania tak wielkiego Skarbu, dostępnego nam na co dzień, jakim jest Najświętsze Ciało Zbawiciela, również na ów sposób czysto ludzki, ludyczny. Nie tylko usprawiedliwiona jest, ale nawet uzasadniona radość wyrażona we wspólnotowej zabawie. Wieloosobowy zespół spotykał się przez szereg tygodni, alby obmyślić najlepszą formę tychże obchodów. Szkielet festynu parafialnego, bo o nim przecież mowa, jest już zasadniczo utrwalony, ale zawsze jest jakoś inaczej. Tym razem również - zwłaszcza gdy chodzi o dzieci, są nowe atrakcje, ale tą główną i budzącą najwięcej emocji jest tak zwana loteria fantowa. Dzięki darczyńcom, którzy ofiarowali sporo fantów oraz zakupom dokonanym przez organizatorów oraz sponsorowi, fundującemu nagrody główne, możemy się spodziewać radosnych przeżyć. Oprócz tego - jak zwykle - cały zestaw kulinariów, strzelnica (osobna dla dzieci, osobna dla starszych), punkt medyczny, konkursy zręcznościowe i wiele innych. Zasmakujmy radosnego daru wspólnoty! | |
Podziel się talentem Aleksandra Kamińska | 2022-06-05 |
Mały Kack słynie z pysznych ciast, które wypiekają nasze parafianki. Dlatego zwracamy się z serdeczną prośbą do pań, o upieczenie domowych ciast, do festynowej kawiarenki. Ucieszą wszystkich łasuchów i umilą czas wspólnie spędzony podczas Festynu. Prosimy o pozostawienie informacji w zakrystii, abyśmy mieli orientację, co do ilości - chętnych do degustacji będzie bardzo dużo! Panów zaś, prosimy o wsparcie podczas rozstawiania namiotów i sceny. Każda para rąk na wagę złota, we WTOREK 14 czerwca w godzinach popołudniowych - jeszcze dokładnie poinformujemy. Prosimy chętnych o pozostawienie informacji w zakrystii. Z góry serdeczne Bóg zapłać! | |
FESTYN coraz bliżej, a na nim... Aleksandra Kamińska | 2022-06-05 |
...mnóstwo różności! Jak zawsze każdy znajdzie coś dla siebie. Pchli Targ - po czasie pandemii - zostanie zaopatrzony w nowy zestaw staroci oraz przedmioty nie całkiem przydatne dla jednych, zaś niezastąpione dla drugich. Antykwariat zaoferuje nam oprócz książek (również z nowego sortu) gry, płyty i filmy. Po emocjach na festynowym konkursie, w którym będzie można wygrać m.in. bony upominkowe o łącznej wartości 2000 zł!, ufundowane przez dobrodzieja parafii Pana Jarosława Biereckiego, książki z dedykacją Pana Prezydenta Wojciecha Szczurka, art. gospodarstwa domowego, kosmetyki, zabawki i wiele innych. W punkcie medycznym będzie można zmierzyć sobie ciśnienie oraz poziom cukru. Tym, którzy lubią silniejsze wrażenia, zaproponujemy strzelnicę - również z miłymi upominkami, oraz licytację, a w niej m. in. tajemnicze ciasto ks. Wojtka, koszulka piłkarska i piłka nożna z podpisami zawodników ARKI. Może ktoś zechce sprawić prezent dziecku i wylicytuje nowiutki rower? Te i wiele innych atrakcji, będą czekały na mieszkańców Małego Kacka i okolic, 16 czerwca od godz. 14.00 do 19.00. Tego dnia spotkamy się dwa razy - na Procesji Bożego Ciała oraz właśnie na Festynie, który odbędzie się na placu nieopodal plebanii. Obiadu gotować nie trzeba - gości można zabrać ze sobą. Apetyt zaspokoi wyborna zupa, bigos domowej roboty, kiełbaski z grilla, czy chleb ze smalcem i ogórkiem. Na deser zaprosimy na domowe ciasto, kawę, herbatę i lemoniadę. Dla dzieci, dla odmiany, będzie wata cukrowa i świeżutki popcorn... Aby czas miło upływał, najmłodsi będą zajęci animacjami w strefie dziecka, zaś dorośli pobawią się przy dźwiękach muzyki na żywo. Kto zagra? Trzeba przyjść by się przekonać. Nasz Festyn to integracja, czas dla rodziny, ale także akcja charytatywna mieszkańców, z której dochód przeznaczamy na wyjazdy wakacyjne dla dzieci: pod koniec czerwca do Białego Dunajca, zaś w wakacje na kilka jednodniowych wycieczek. Serdecznie zapraszamy! | |
Sytuacja po tygodniu | 2022-06-05 |
Po tygodniu - bo dopiero teraz wiadomo z iloma pęcherzami poszczególni pielgrzymi wrócili z Wejherowa. Z relacji wynika, że nie było ich zbyt wiele, choć powinno, biorąc pod uwagę obfitość padającej wody. Sobota zapowiadała się bajkowo: przez połowę drogi słońce nadzwyczaj często uśmiechało się do pielgrzymów. Z jednej strony to dobre i pożądane, bo tak jest po prostu łatwiej i przyjemniej, z drugiej zaś przecież właśnie o deszcz prosiliśmy podczas dni modlitw o urodzaje. Ten jest na pewno potrzebny - zwłaszcza w maju. I dlatego od drugiego przystanku wilgoci z nieba nie brakowało, choć tak rzęsiście padało jednie przez chwilę. Być może pogoda była jednym z czynników, które zmniejszyły tegoroczną frekwencję pątników. Jeden z uczestniczących w pielgrzymce młodzieńców przypomniał, że przed pandemią do Wejherowa pielgrzymowało sto siedem osób. Tym razem było ich zaledwie czterdzieści cztery, a wśród nich kilkoro dzieci - nie tylko na nóżkach, ale i wiezionych w wózkach. Młodzieży też kilkoro (zdecydowanie nie w wózkach). Kilkaset metrów przed grupą kroczył pierwszy z porządkowych, zabezpieczających płynny i uporządkowany ruch pojazdów na drodze. Potem krzyż i tzw. lizak, czy - jak kto woli - emblemat pielgrzymkowy z wizerunkiem Chrystusa Króla i informacją o naszej parafii. Za nimi podążali panowie niosący feretron, znów kilka osób, za którymi kroczyli śpiewacy i gitarzysta z młodą asystentką dzielnie trzymającą mikrofon. Następnie jeszcze kilkanaście osób (wśród nich dwoje pielgrzymów prowadzących rowery...) Grupę zamykał bus, jako pojazd techniczny, zabezpieczający tył kolumny, czasem podwożący co bardziej zmęczonych i transportujący również zaopatrzenie w postaci kilku blach ciasta oraz wodę w małych, plastikowych butelkach. (Przy okazji dziękujemy ofiarodawcom tychże.) Sam bus został przez naszych parafian - elektroników ozdobiony dwoma dużymi tuba-mi, sterowanymi przez urządzenia zamknięte w aucie. Na trasę pielgrzymki, dokładnie na leśny parking przed Bieszkowicami, dowieziono zupę przygotowaną przez panie, które nie czuły się na siłach, by pielgrzymować (choć dawniej chętnie podążały do Wejherowa). Pomidorowa z ryżem lub z makaronem - do wyboru - gotowane przez kilka pań z Twarzystwa św. Marty w kuchni pod plebanią. Dzięki mężowi jednej z kucharek obiad ten został dostarczony na wskazane miejsce. Po dojściu do wejherowskiego konwiktu i przywitaniu nas przez ks. Adama - miejscowego wikariusza, należało już tylko zabezpieczyć feretron, krzyż i lizak, zapakować się do zamówionego autokaru i wrócić do Kacka. Tym samym autokarem w niedzielę pojechało do Wejherowa już tylko kilka osób, ale okazało się, że niektórzy dotarli na Kalwarię własnym transportem, nieco później. Na pierwszym przystanku, w Nowym Dworze doliczono się dwudziestu czterech osób. Jednak zanim tam dotarli, ekipa aprowizacyjna zdołała już zupą ogórkową nakarmić dwie inne grupy pielgrzymkowe. Nasi jednak głodni nie pozostali - jeszcze dla kolejnej grupy wystarczyło. Pogoda jednak była mniej sprzyjająca niż dzień wcześniej - padało częściej, ale nie cały czas. Na kolejnych postojach znów były ciasta, a przy kapliczce na stawie w Wiczlinie gościnni gospodarze przygotowali (po raz kolejny zresztą) kanapki i ciasto. Niektórzy obawiali się trudnego odcinka leśnego - tego ostatniego, ale rozmoczone przez deszcz leśne dukty tym lepiej amortyzowały zmęczone stąpanie piechurów. Podczas całej drogi, oczywiście, nie zabrakło modlitwy, śpiewu i rozważań. Każdemu z uczestników, organizatorów i wspierających (w jakiejkolwiek formie) pielgrzymów. Składamy serdeczne Bóg zapłać, a wszystkich zachęcamy do zaplanowania już dziś przyszłorocznej przygody pod nazwą pielgrzymka. | |
