Tylko posłuszni zwyciężą | 2017-06-13 |
Z naszej, krótkiej perspektywy życiowej, nie jesteśmy w stanie powiedzieć precyzyjnie od kiedy i dlatego mówimy, że od zawsze trwa wojna dobra ze złem, światła z ciemnością, Boga z szatanem. Nie jest to precyzyjne zarówno w znaczeniu teologicznym, a zwłaszcza historycznym (skoro Bóg jest Stwórcą wszystkiego, a w związku z tym musiał być pierwszym i jedynym). Nie ma to jednak większego znaczenia z punktu widzenia człowieka, narażanego codziennie na upadek, na poddanie się pokusie. Powstaje pytanie: Czy Ten, który mocą słowa stworzył wszechświat, który słowem potrafił zmarłych ożywić, chorym zdrowie przywrócić, któremu posłuszny był świat natury, który wreszcie za pomocą jedynie słowa wypędzić potrafił cały legion złych duchów z opętanego - czy mianowicie Ten wielki Bóg nie mógł już przed wiekami unieszkodliwić owego kusiciela raz na zawsze? Z pewnością mógłby, ale wówczas nam trudno byłoby się sprawdzić w zakresie miłości ku Niemu. Teraz zaś jakie to pokłady cierpliwości, wytrwałości, męstwa, służby i miłości odkrywać możemy w sobie i - dzięki łasce Bożej - rozwijać je w sobie! Ponadto Pan Bóg może i chce odnosić zwycięstwa dzięki swemu wojsku, którym my jesteśmy. Nie ma co ukrywać - żyjemy w permanentnym stanie wojny i aby osiągnąć zwycięstwo, musimy okazywać bezwzględne posłuszeństwo i sumiennie wykonywać rozkazy. Nie ma mowy o jakimkolwiek rozdwojeniu - „tak\\\" musi oznaczać „tak\\\", a „nie\\\" - „nie\\\". Skoro On jest dla nas we wszystkim „tak\\\", nie możemy odbiegać od Wzorca.
| |
