Bóg w niepozornych znakach | 2025-04-25 |
Każdy z nas stracił kiedyś kogoś bliskiego. Wiemy, jaka wówczas panuje atmosfera w domu... Apostołom też wszystko się zawaliło, przekreślone zostały ich nadzieje. A miało być tak dobrze. Nie można jednak przecież siedzieć bezczynnie i lamentować. Najprościej więc wrócić do swoich dawnych zajęć, stąd propozycja łowienia ryb. Niestety, podobnie jak to miało miejsce niejednokrotnie, nic nie ułowili. A do tego jeszcze jakiś człowiek w potrzebie pyta o jedzenie... Odpowiedzieli mu, zgodnie z prawdą, że nic nie mają. Tymczasem ów Człowiek okazał się być Zmartwychwstałym. Jak się później okazało, niczego od nich nie potrzebował - On wszystko miał: i ryby, i chleb, i węgle. To ich chciał umocnić, dlatego podpowiedział miejsce zarzucenie sieci, dlatego zaprosił do ogniska i znów tchnął nadzieję. Ileż to razy pojawia się nasz Pan właśnie wtedy, gdy nikną wszelkie nadzieje. I ciekawe ile razy przyjmuje postać potrzebującego, żebraka czy sąsiada - nudziarza, aby nam po prostu coś podpowiedzieć, dodać siły i wlać nadzieję. Trzeba tylko być otwartym, uważnym, przyodziać się w posłuszeństwo i wytrwale biec...
| |
