Licznik odwiedzin: 36380010
Z życia parafii
Rekolekcje oazowe
2012-07-08

Tak się złożyło, że na letnie rekolekcje oazowe drugiego stopnia zgłosiło się stosunkowo niewiele osób, dlatego powstał pomysł zorganizowania ich na Kacku, jak to było przed dwoma laty, gdy prowadzącym był ks. Stanisław Adamiak. Ten kapłan jednakże został przez Moderatora Generalnego Ruchu Światło-Życie, ks. Adama Wodarczyka oddelegowany do prowadzenia rekolekcji dla młodzieży w Stanach Zjednoczonych. Zgodził się jednak zastąpić go ks. Łukasz (tym bardziej, że nie musi się nawet przemieszczać). Prawda jednak jest taka, że mógłby on wakacje przywitać o wiele spokojniej, zażyć nieco wypoczynku, a tak ma nie tylko parafię na głowie, ale i prowadzenie rekolekcji. Cała grupa rekolekcyjna liczy 26 osób, w tym moderator świecki i animatorzy poszczególnych grup. Dobrze się też stało, że podobnie jak przed dwoma laty, posługę w kuchni na ten czas zgodziło się podjąć małżeństwo z naszej parafii. Miejmy nadzieję, że owoce tego czasu modlitwy i skupienia odcisną się nie tylko w sercach uczest-ników spędzających ten czas pod okiem Chrystusa Króla, ale też na parafię na-szą przejdzie ów duch pobożności i modlitwy ludzi młodych.

Echa Festynu
Sebastian Jędrzejewski
2012-07-01

W minioną niedzielę spotkaliśmy się po raz trzeci na Festynie Rodzinnym odbywającym się przy ulicy Wieluńskiej czyli w Małym Kacku. Organizatorami imprezy byli: Parafialny Zespół „Caritas" przy Parafii Chrystusa Króla oraz Rada Dzielnicy Mały Kack. Cel festynu szczytny, ponieważ pieniądze zostaną przekazane na letni wypoczynek dzieci.
   Na najmłodszych czekało wiele atrakcji, co chwilę na scenie prezentowali się artyści, którzy powodowali uśmiech na twarzach dzieci. Na początku swoim śpiewem zaszczycił nas swą obecnością Chór Harmonia z Wejherowa, później na akordeonie zagrał Daniel Potapow - uczeń naszej podstawówki. Zaprezentowali się także przedstawiciele schroniska dla zwierząt - „Ciapkowo". Wystąpiła również grupa Travel & Show z czarodziejką, szczudlarzem i magikiem, którzy zajmowali najmłodszych tańcem oraz konkursami. Dla starszych na sztucznym boisku odbywał się najpierw turniej trójek w piłkę nożną, następnie pokaz tenisa, a na koniec turniej koszykówki.
   Wokół boiska, na którym odbywał się festyn rozstawione były namioty, w których czekały m.in. ciasta, napoje, grill, chleb ze smalcem, pchli targ, rzutki, strzelnica, oraz loteria na której można było wygrać m.in. żółto-niebieskie gadżety.
   Dużą radość najmłodszym dał Śledź - maskotka Arki. Była oblegana przez milusińskich, którzy chętnie witali się oraz robili pamiątkowe zdjęcia. Śledź zrobił furorę nie tylko wśród najmłodszych uczestników festynu...
   Na zakończenie imprezy zaplanowana była aukcja przedmiotów: maskotki, modelu statku oraz plakatu Arki z autografami piłkarzy. Maskotkę wylicytował Pan zajmujący się sprzętem audio na festynie, model statku został sprzedany za 60 złotych natomiast najwięcej emocji było przy zaciętej licytacji bardzo ładnej żółto-niebieskiej pamiątki, która ostatecznie trafiła w ręce pana Sławomira Bigotta za kwotę 220 złotych.
   W imieniu organizatorów serdecznie dziękujemy za wszelką pomoc oraz za udział w Festynie. Nie pozostaje nam nic innego jak powiedzieć: „Do zobaczenia w przyszłym roku".

Malowanie kościoła
2012-06-24

Jak doskonale widać zbliża się ono już ku końcowi. Pokolorowane ściany ukazują prostotę, a zarazem  piękno architektury naszej świątyni. Potrzeba już tylko zamontować maskownice drewniane na parapetach okien oraz na balustradzie balkonu. Miejscowy stolarz już podjął działania.

Powody do radości
2012-06-24

   Salki pod plebanią, dzięki Bogu, są wykorzystywane przez różne grupy w kolejne dni tygodnia. Między innymi w poniedziałki i środy odbywają się zajęcia z języka angielskiego. Niestety, nie mamy tam bardzo potrzebnej do tego celu tablicy. Wiadomo jednak, że - zwłaszcza obecnie - mamy inne, bardziej potrzebne wydatki. Dlatego tablica czeka na nieco lepszy czas...
   Czekała. Okazuje się bowiem, że w minionym tygodniu przyszło do plebanii dwoje młodych ludzi, członków grupy samokształceniowej, zbierającej się
w salce we wtorki, przynosząc prezent - tablicę magnetyczną, suchościeralną. Też dostrzegli ten brak w salce i... uczyniwszy składkę między sobą dokonali zakupu. Prezent, owszem, cieszy - tym bardziej, że bardzo potrzebny. Większą jednak radością jest to, że krytykowana zwykle młodzież po pierwsze: ma potrzebę spotykania się ze sobą, po drugie: umie okazać wdzięczność za udostępnienie sali na spotkania, po trzecie wreszcie: umie zdobyć się ofiarę. To cieszy.
   Gwoli sprawiedliwości dodać też należy, że i grupa językowa w dowód wdzięczności za udostępnianie sali na zajęcia z języka angielskiego, również wsparła zakup płyt granitowych na posadzkę kościoła kwotą 500 zł.
   Wszystkim składamy serdecznie Bóg zapłać.

Kawiarenka
2012-06-24

  Oj, chyba jeszcze trochę musimy poczekać zanim można będzie zasiąść do stolika w od dość dawna przygotowywanej kawiarence, ale praca tam również posuwa się do przodu. Długo trzeba było czekać na wyschnięcie posadzki w tym pomieszczeniu. Kilkakrotne pomiary wilgotności co kilka, kilkanaście dni wykazywały stan wilgotności uniemożliwiający ułożenie wykładziny z tworzywa sztucznego - takiej jaka jest już eksploatowana w salkach pod plebanią. Jest to podłoże bardzo odporne na ścieranie, wykorzystywane na szkolnych holach, w szpitalach itp. Wkleja się ją - podgrzewając - na idealnie wygładzoną podłogę. Zrozumiałe, że podłogi wilgotnej nie dałoby się trwale połączyć z układaną nawierzchnią.
   Ostatecznie jednak miernik wilgotności pokazał wynik satysfakcjonujący wykonawców, a efekt ich pracy cieszy oko. Zanim jednak będzie można korzystać z tego pomieszczenia potrzebna tam jest jeszcze interwencja hydraulika, praca stolarzy i wykończeniówka elektryków. Z tym trzeba się będzie jednak wstrzymać i to nie tyle ze względu na inne prace, ale na konieczność płacenia za nie... Ale w obecnej sytuacji najważniejsze, że jest już podłoga i na dobrą sprawę, w razie konieczności, można by tam już jakieś spotkanie przenieść.

Elekstryfikacja chóru
2012-06-17

No i stało się: nawet z jednodniowym wyprzedzeniem przyjechali panowie (ci sami, którzy wylewali posadzkę w kościele) aby na zmodernizowanym elektrycznie i elektronicznie chórze wylać nową posadzkę. Nie trzeba już było dodawać na spód styropianu, a gdy chodzi o samą wylewkę to postarali się oni, aby nie była ona zbyt gruba, by niepotrzebnie nie obciążać konstrukcji. Stosując obecną technikę przy okazji dokładnie wypoziomowano nową podłogę. Okazało się, że dotychczas różnica poziomów między ścianą południową a północną wynosiła 2 cm. Pewnie nikomu to specjalnie nie przeszkadzało, ale miło widzieć, że teraz jest lepiej.
   W minionym tygodniu jeden z naszych wytrwałych parafian o specjalności elektryka zamontował nową szafę rozdzielczą przy wejściu na chór i doprowadził do niej wszystkie przewody. Nie jest to jeszcze zakończenie pracy, bo trzeba ją będzie najpierw uzbroić w bezpieczniki dla nowych obwodów oraz elementy sterujące pracą  organów. Trzeba też będzie doprowadzić nowy przewód zasilający tę rozdzielnię. W tym celu w podłodze przy ścianach został wykuty w minionym tygodniu dyskretny kanał, w którym ułożona zostanie nowa linia zasilająca. Śpieszyć się jednak trzeba, bo prawdopodobnie już we środę malarze rozpoczną malowanie chóru i dobrze by było, gdyby na ten czas wszystkie przewody elektryczne już były pochowane w ścianach.
   Nieco więcej czasu mamy na postawienie nowej szafy rozdzielczej przy zakrystii. Co prawda już by się ona przydała, bo większości nowych obwodów elektrycznych w kościele po prostu nie da się włączyć do starej, zbyt małej rozdzielni. Stąd niektóre gniazda w kościele i punkty oświetleniowe bądź to nie są jeszcze w ogóle czynne, bądź prowizorycznie wpięte do starych obwodów. Problem jednak tkwi w dużym koszcie tego urządzenia (ponad 11 tys.), ale  tak czy owak trzeba to będzie możliwie krótkim czasie wykonać.

Odmienianie chóru
2012-06-10

Opróżniony nawet z podłogi chór aż się prosi, by odświeżyć i nieco rozbudować instalację elektryczną tamtej części kościoła. Skoro została podjęta decyzja, by nie wracać do podłogi drewnianej, aby nie narażać się znów na zarobaczenia jej, a przez nią i organów, wytworzyła się idealna sytuacja, aby położyć tam nową instalację elektryczną, głośnikową i komputerową. Łatwo obecnie ułożyć ją w podłodze, która już w najbliższą środę ma otrzymać betonową wylewkę. Chodzi nie tylko o to, aby stare przewody zastąpić nowymi, ale też by uwzględnić elementy, których nie mogli przewidzieć przed ponad pół wiekiem budowniczowie naszej świątyni. Panowie elektrycy, nasi parafianie, zdecydowali się zainstalować osobną rozdzielnię pod chórem. Tam właśnie znajdą się zabezpieczenia wszystkich obwodów chórowych. Będzie zaś ich dość sporo - dla kilku gniazd elektrycznych, kilku nowych punktów oświetleniowych, oczywiście zasilanie organów, dodatkowo przewidziano dwa punkty do ogrzewania promiennikowego (na chórze bowiem nie ma żadnego ogrzewania, a skoro ogranmistrze nakazali rozebrać obudowę nad kontuarem, dającą jakiś komfort termiczny pani organistce, to jedną z możliwości poprawienia zaistniałej sytuacji jest ogrzewanie promiennikowe, którego zaletą jest krótkotrwałe załączanie, czyli tylko w tym czasie, kiedy ciepło jest tam potrzebne). Wymieniono też instalację nagłośnieniową na chórze, dodając tam jeszcze dwa punkty nagłośnieniowe. Przy okazji wyprowadzono również na zewnątrz przewody głośnikowe na ewentualne tuby głośnikowe, które mogłyby wyeliminować konieczność chodzenia w procesjach z przenośnym nagłośnieniem, czy też nagłośnić teren wokół kościoła na przykład podczas uroczystości pierwszokomunijnych.
   Okazało się też, że trzeba było wymienić kilka przewodów wcale nie starych do sterowania rzutnikiem multimedialnym, które zostały uszkodzone w trakcie demontażu organów. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek skorzystamy z tej możliwości, ale na wszelki wypadek stworzono możliwość zamontowania na na chórze dwóch monitorów, na których będzie można wyświetlać bądź to teksty pieśni bądź obraz z prezbiterium (po bokach chóru bowiem widoczność jest bardzo kiepska).
   W kruchcie kościoła nadal mieliśmy starą instalację elektryczną, a remont na chórze dał możliwość przerzucenia nowych przewodów od sufitu. Podobnie zresztą, gdy chodzi o oświetlenie przed kościołem.
   W ciągu kilku minionych dni położono więc kolejnych ponad 500 metrów kabli. Do tego dojdzie jeszcze blisko 40 m grubego kabla zasilającego wspomnianą rozdzielnię pod chórem. We środę zaś cała instalacja rozmieszczona na na podłodze chóru zostanie przykryta betonową wylewką, a po kilku dniach będą tam mogli wejść malarze, którzy już prawdopodobnie zdołają się uporać z malowaniem nawy głównej.
   Co prawda nadal pozostaje nierozwiązany problem pękających ścian na chórze, ale mamy nadzieję, że pracujący nad tym inżynierowie w ciągu kilku dni zaproponują jakieś rozwiązanie.

Jest rura!
2012-06-03

   Bez przesady - żadna tam ropa, ale bardzo ważna rura łącząca nasz kościół z miejską kanalizacją. Ponad dwa lata trwały rozmaite uzgodnienia, zmiany planów, zatwierdzenia - łącznie z ucieczką z pola walki dwóch firm, które przestraszyły się zaordynowanych warunków wykonawstwa. Dopiero jedna
z gdyńskich firm, (polecona przez życzliwego proboszcza z dekanatu) odważ-nie przystąpiła do pracy i to w takim tempie, że już wczoraj gotowe było połą-czenie ze studzienką kanalizacyjną w ulicy. Nareszcie będzie można wyposa-żyć i uruchomić łazienkę pod schodami zakrystii oraz - może nieco mniej oczekiwaną, ale też potrzebną, kawiarenkę.

Organy kościelne
2012-06-03

W poniedziałkowy poranek pojawiło się w naszym kościele czterech młodych mężczyzn z Zakładu Budowy i Remontu Organów z Chełmna. Pod czujnym okiem właściciela zakładu, pana Waldemara Olszewskiego, żwawo wzięli się za demontaż naszego kościelnego instrumentu. Dokładnie opisując każdą z piszczałek, niektóre zawijając w paczki, inne, mniejsze, układając do kartoników, element po elemencie znosili na posadzkę kościoła. Niektóre elementy zostały zabrane tylko do odwzorowania - tak dalece przeżarte zostały przez szkodniki. Właściwie w poniedziałkowy wieczór wszystko było gotowe do ekspedycji. Pozostało jedynie czekać na środek transportu, który pojawić się miał następnego dnia.
   Przy okazji rozbiórki organów znaleziono kilka jakby porzuconych narzędzi typowo organmistrzowskich. Zdarza się czasem, że komuś zawieruszy się jeden, ale kilka? Mogło to sugerować sytuację ucieczki organmistrza lub przepędzenia go od instrumentu... Dziś trudno tego dociekać. Ciekawszą jednak zagadką związaną z rzeczonymi organami jest odkrycie, którego dokonali wspomniani organmistrze rozbierając miech organowy. Otóż po wyjęciu z niego pedałów do kalikowania ("wdeptywania" niejako powietrza przy braku elektryczności) okazało się, że uszczelniono je od dołu gazetami. To podobno zwyczajna praktyka, ale niezwyczajnym jest to, że gazety są w języku niemieckim i to z roku 1900! Może to oznaczać, że mają one nieco bogatszą historię niż ta opisana przez ks. dra J. Więckowiaka w książce "Gdynia Mały Kack". Tam bowiem znajdujemy wzmiankę o zbudowaniu ich w 1955 roku przez firmę Fryderyk Szwarc Gdańsk - Kartuzy.
   Pomijając jednak kruczki historyczne, realia są takie, że organy we wtorek zabrane zostały do Chełmna, ich remont przebiegać ma w trzech etapach, pierwszy ma zostać ukończony przed Bożym Narodzeniem br. Dwa kolejne być może do Wielkanocy roku przyszłego. Pierwszą ratę z ok. 94 tys. zł zapłaciliśmy (10 tys.), pod koniec stycznia zapłacić mamy ok. 26 tys., kolejne zaś raty - do maja roku 2014. System spłat jest dla nas jak najbardziej korzystny, tym bardziej, że trwają też inne inwestycje.

We wtorek wieczorem przybyli do naszej świątyni ofiarni, jak zawsze, Panowie, którzy w tumanach kurzu zrywali drewniane podłogi, wynieśli je łącznie z przeżartymi kornikiem ławkami i uprzątnęli. Teraz chór domaga się nowej wylewki, a przy okazji nowej instalacji elektrycznej.

Malowanie kościoła
2012-05-27

Tak. Wreszcie się rozpoczęło. Roztropnie odczekaliśmy na czas, kiedy będziemy w potencji finansowej na podjęcie takich działań. Skoro już się ono rozpoczęło, mogą niektórzy pytać o ślamazarne tempo tego rodzaju prac w naszej świątyni. Tak jednak nie jest, bo dokładnie we wtorek rozpoczęło się ustawianie rusztowania, oczyszczanie oraz gruntowanie pierwszego fragmentu ścian, ale jeden z gdańskich księży, u którego nasza obecna ekipa malarska wcześniej pracowała, poprosił o ich ponowną interwencję w związku z jakąś awarią w kościele, na skutek której zniszczony został spory fragment ściany w kościele, a tu w perspektywie bierzmowanie... Jak było się nie zgodzić, skoro malowanie u nas i tak jest przewidziane na ponad miesiąc? Ostatnie więc dwa dni minionego tygodnia obaj panowie malarze byli u nas nieobecni. Trochę jednak pomalowali, a od jutra będą już tylko u nas. Prędko więc kościół nabierze nowych barw...

Środa
04 listopada 2026
Okres zwykły
7:30 - Msza św.
Intencja: ++ Stefania i Józef Zalewscy, Łucja Zalewska, Krystyna, Zygfryd Nowaccy, brat Andrzej i szwagier Gerard
18:00 - Msza św.
Intencja: W intencjach nowennowych
WAŻNE:

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku