Licznik odwiedzin: 21003184
Z życia parafii
Spotkanie Rady Duszpasterskiej
2022-09-18

   Odbyło się ono w we czwartek 8 września. Jako pierwsze spotkanie powakacyjne rozpoczęło się ono od krótkiej prezentacji działań wakacyjnych. Większość grup duszpasterskich na czas wakacji zawiesza swoją działalność, co jest zupełnie zrozumiałe. Ale są też takie wspólnoty, dla których jest to po prosu niewyobrażalne. Należą do nich choćby PZ Caritas czy Samarytanie, których podopieczni po prostu nie mogą zawiesić swoich potrzeb na  ten czas , albo Stowarzyszenie KACK, które - mimo urlopowego czasu - zorganizowało choćby Nieszpory Patriotyczne w amfiteatrze na Kamienne Górze w uroczystość Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny.

    Wszyscy jednak z wypiekami myślą o rozpoczętym roku formacyjnym, choć większości grup towarzyszy podobny problem: powszechna niechęć do angażowania się w jakiekolwiek działania - w tym wypadku parafialne. Na tym tle wyróżnia się Koło Misyjne, które zasiliło niedawno kilka niezwykle aktywnych pań, mających już konkretny plan działania na najbliższe miesiące.

   W grupie Betania, wywodzącej się z organizowanych w naszej wspólnocie Kursów Alpha, jeszcze przed wakacjami zapadła decyzja o nadaniu bardziej konkretnego kierunku spotkaniom formacyjnym, które odbywają się co dwa tygodnie. Odtąd będzie to grupa biblijno-modlitewna, ale w dalszym ciągu pod nazwą Betania. Podobnie, zresztą, członkowie Kościelnej Służby Mężczyzn Semper Fidelis jeszcze przed wakacjami wyrazili pragnienie przekształcenia się w otwarty, ale bardziej formacyjny ruch mężczyzn na przykład Wojowników Maryi.

   W trakcie spotkania wspomniano o organizowanej na połowę października wycieczce - pielgrzymce do Gniezna, Poznania i Wrocławia. Po krótkiej dyskusji stwierdzono, że w miesiącu październiku podtrzymane zostaną tradycyjne godziny odprawiania nabożeństw różańcowych.

   Podjęto temat Kawiarenki parafialnej, która zawiesiła swą działalność na czas pandemii i... jeszcze do niej nie wraca. Okazało się jednak, że najpierw należałoby ją uporządkować i odmalować. Prace na ten temat trwają.

   Przedstawiciel Stowarzyszenia KACK przybliżył zebranym fenomen Przeglądu Teatrów Amatorskich Kurtyna, zachęcając do promocji tego dzieła i włączania się w charakterze odbiorców, ale i współorganizatorów.

    Dotknięto przy tej okazji również kwestii przygotowań do odpustu parafialnego i wykorzystania, gotowego w tym czasie, namiotu kurtynowego. W tych jednak sprawach rozmawiać będziemy na kolejnej Radzie.

Ten sam temat...
2022-09-11

   Chodzi o malowanie kościoła. Dzięki Bogu widać już jego finisz. Każdego dnia pojawia się dwóch lub trzech panów. Na wtorek umówiło się kilku członków Stowarzyszenia KACK i dotarli do naszej świątyni po pracy. Pewnie dlatego światła w kościele zgasły kilkadziesiąt minut po północy... W sobotę z kolei stawiło się do pracy siedmiu panów i w tym też dniu prace posunęły się znacząco naprzód. Dzięki tajemniczemu sponsorowi bezcenny wysięgnik koszowy będzie wspierał malarzy jeszcze przez tydzień i mamy nadzieję, że będzie to zakończenie prac renowacyjnych. Dziękujemy za wsparcie i prosimy o pomoc.

Mozolny trud
2022-09-04

    Trwa. Oczywiście, że trwa, ale wydaje się, że zbyt długo. Mowa - oczywiście - o podjętym malowaniu naszej świątyni. Prezbiterium udało się odświeżyć względnie szybko, ale to nieco mniejsza wysokość, a i kubatura (w porównaniu z resztą kościoła) zdecydowanie mniejsza. Ponadto przy malowaniu prezbiterium dysponowaliśmy wysięgnikiem koszowym, który jednak też jest rozchwytywany. Wspomniany wcześniej parafianin poczynił dla nas rezerwację tego sprzętu na rozpoczynający się właśnie tydzień. Na razie korzystać musieliśmy z rusztowania, z którego pracuje się trochę trudniej.

    Jesteśmy wdzięczni Bogu za każdego człowieka, który wspiera nas w tym dziele. Nie jest to, oczywiście, praca dla wielu ludzi jednocześnie - stąd może i dobrze, że pojawia się ich (każdego dnia) jedna lub dwie osoby. Na rusztowanie nie może wejść zbyt wiele osób, a pozostałe prace „na dole" są już właściwie ukończone. Zdecydowanie większe pole do popisu istnieje na najwyższym pułapie - chodzi, oczywiście o sufit. W porównaniu ze ścianami, wpija on bardzo wiele farby, a malować trzeba niekiedy trzy i cztery razy, by zniwelować szare pręgi po przemarznięciach. Najbardziej czasochłonnym zajęciem jest jednak malowanie okien witrażowych. Nawet z dołu widać, ile tam elementów, a każdy musi być powleczony nową warstwą farby. Jak dotąd, udało się odświeżyć zaledwie trzy okna i - wczoraj - rozpocząć czwarte, od strony południowej. Liczymy jednak na to, że kolejne dni przywrócą świeżość kolejnym oknom, ścianom i sufitom, co pewnie stanie się łatwiejsze, dzięki wspomnianemu podnośnikowi koszowemu.

   Do pełni szczęścia trzeba będzie jeszcze uporać się z chórem, choć to może będzie nieco łatwiejsze, ze względu na bliższą odległość do sufitu...

   Niemniej jednak po zakończeniu prac malarskich, będziemy chcieli poddać gruntownemu czyszczeniu i konserwacji posadzkę kościoła. Tam przyda się zdecydowanie więcej rąk do pracy, ale specjalne zaproszenie na tę imprezę :) doślemy we właściwym czasie.   

 

 

Pachnie świeżością?
2022-08-21

   Mam nadzieję, że nie tylko pachnie, ale też i wygląda. Rzeczywiście, dopiero po nałożeniu nowych warstw tej samej co poprzednio farby (dokładnie tej samej firmy i o tym samym numerze, co poprzednio) kościół znacznie pojaśniał.
   Ogromnie wdzięczni jesteśmy tym panom, którzy w minionych dniach przychodzili ze wsparciem. Należało przede wszystkim postawić rusztowanie, bo wysięgnik koszowy (za który jesteśmy wdzięczni jednemu z parafian, mającemu możliwość wypożyczenia go) nie był w stanie dosięgnąć krańców prezbiterium. Dopiero we środę pojawił się pomysł, jak wprowadzić tę maszynę na wysokość ołtarza, ale było to możliwe jedynie od strony zakrystii ministranckiej, gdzie nie ma kamiennej ambony.
   Widać, że czasy już się zmieniły, a może to jedynie czas wakacyjny jest niesprzyjający, bo niewielu chętnych panów pojawiało się do pomocy. Jeszcze przed siedmiu, ośmiu laty (i wcześniej) pojawiało się znacznie więcej chętnych. Wczoraj pojawił się nawet pan z Rumi (!), by wesprzeć nas w chwili wolnego czasu... Zobaczymy, co będzie dalej, bo na tydzień przerywamy rozpoczęte prace, by wrócić do nich z nowymi siłami.

Malowanie świątyni
2022-08-14

 Wydawało się, że wystarczy tylko pomalować. Owszem, powierzchnie są duże, więc i czas pokrywania ścian kościoła farbami raczej musi potrwać, ale to nie tylko samo malowanie. Wcześniej bowiem powstawały elektryczne i elektroniczne udogodnienia, jak chociażby czujki temperatury, zewnętrzne nagłośnienie kościoła, które wymagało poprowadzenia dodatkowych kabli na parapetach od strony południowej czy kamera obrotowa, zamontowana w czasie pandemicznym. Ponadto na filarach, pod kwietnikami zamontowano małe reflektorki z wyłącznikiem, które przydawały się podczas nocnych adoracji Najśw. Sakramentu. To właśnie teraz, przed malowaniem aż prosiło się o schowanie całego tego okablowania pod tynk. No i to właśnie trwa najdłużej. Wiadomo przecież, że wkute kable należy zatynkować, wygładzić, wyrównać i zagruntować, by dopiero potem można je pomalować. Przy okazji ułożono też nowe okablowanie, konieczne do sterowania - od jakiegoś czasu zapowiadanymi - monitorami, które mają zastąpić zestaw ekran - rzutnik multimedialny.    Prace te odbywają się dzięki dwóm, czasem trzem panom, ale mamy nadzieję, że ten tydzień będzie bogatszy w ręce do pracy...

Jaki to czas?
Aleksandra Kamińska - G. Ch. Samarytanie
2022-07-17

   Mija 5 miesięcy od dnia,  gdy realia wojny za wschodnią granicą zmieniły rytm naszego życia. Fala uchodźców i związanych z tym wyzwań, okazała się dużym przedsięwzięciem logistycznym, gospodarczym i społecznym. Cieszy fakt, że tak wielu Polaków stanęło na wysokości zadania, poświęcając swój czas, wysiłek i środki finansowe dla  uchodźców,  również udzielając im gości-ny pod własnym dachem. Powiedzenie Gość w dom, Bóg w dom - na powrót nabrało realnego znaczenia. Po tych kilku miesiącach sytuacja wydaje się być opanowana. Czołówki gazet i wiadomości internetowych zaczęły skupiać się na innych tematach, a sprawy wojny i ich ofiar nie są już tak akcentowane.
    Niestety, realia nie są tak uspakajające jakbyśmy chcieli. Na froncie wciąż giną ludzie. Wojna toczy się, zbierając krwawe żniwo, pozostawiając po sobie czerń, swąd, zniszczenie i okaleczone serca rodzin poległych żołnierzy. Często młodych, niedoświadczonych chłopców. Tak też stało się w przypadku brata mieszkanki naszej dzielnicy, która znalazła tu tymczasowe schronienie, a która tak wzruszająco śpiewała na naszym festynie parafialnym... Zaledwie 18 lat, zaledwie 2 tygodnie szkolenia. Rozkaz i śmierć przyszły prawie jednocześnie.
   Mimo tak przerażających scen, które rozgrywają się nie tak znowu daleko, większość ukraińskich kobiet z dziećmi chce wracać do swojej ojczyzny. Część już pojechała. 19-letnia Katia z 8-miesięczną Vanessą są już w Żytomierzu, podobnie jak 20-letnia Ilona z rocznym Dawidkiem, mamą i 11-letnią Elizawietą. Natalia z 3-letnim Arsenem i mamą powróciły do Łucka, a Lesya z dziećmi zaledwie tydzień temu wróciły do obwodu chmielnickiego. To kilka z rodzin, które zamieszkały w naszej parafii. M.in. do nich trafiły przekazane przez parafian dary rzeczowe, składane w wiklinowym koszu przy wejściu do kościoła oraz środki finansowe, wrzucane w dedykowanych kopertach, do skarbony Św. Antoniego.
   Pozostały jednak jeszcze inne rodziny, którym nadal chcemy pomagać i tej pomocy potrzebują. Okazuje się, że nic nie jest tak proste, jakby się wydawało i w oczywistych sprawach, takich jak zapisanie dziecka do szkoły, przedszkola, złożenie dokumentów do urzędów, można natknąć się na przeszkody trudne do pokonania. Praca zaś,  która była obiecana - już nieaktualna, a przecież trzeba żyć, utrzymać się... wiele Ukrainek  wysyła część pozyskanych pieniędzy w rodzinne strony, gdzie przecież mają jeszcze gorzej. Bądźmy otwarci,  nie dajmy się zwieść zmęczeniu tematem, rozgoryczeniu, bo nam też ciężko. Teraz liczy się życzliwość, uważność, słowa otuchy, modlitwy, może wspólna kawa. Nam to również wyjdzie na dobre. Mamy w sobie pokłady empatii, pozwólmy na nią sobie, uczmy jej nasze dzieci.  Czas pomagania trwa.

Tym razem z życia diecezji - nowy biskup sufragan
2022-07-10

   6 lipca Nuncjatura Apostolska w Polsce podała, że ks. Piotr Przyborek, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii Archidiecezjalnej Gdańskiej mianowany został przez ppa Franciszka nowym biskupem pomocniczym naszej archidiecezji.

   Ksiądz Piotr Przyborek urodził się 28 czerwca 1976 roku w Gdańsku. Wychowanek Przedszkola Sióstr Benedyktynek w Gdańsku-Brzeźnie. Uczę-szczał do SP nr 55 i 92 w Gdańsku. W 1995 r. ukończył II LO w Gdańsku-Wrzeszczu. W latach 1995-2001 odbywał formację w Gdańskim Seminarium Duchownym w Gdańsku-Oliwie. Święcenia kapłańskie przyjął 16 czerwca 2001 r. w bazylice Mariackiej w Gdańsku.

    W latach 2001-2007 był wikariuszem parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Gdyni-Orłowie, a w latach 2007-2009 - w parafii pw. św. Jadwigi Królowej w Gdyni-Karwinach. W 2005 r. uzyskał licencjat z teologii biblijnej na Uniwersytecie kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, a w roku 2011 - doktorat z tej dziedziny na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W latach 2009-2010 odbył studia specjalistyczne w dziedzinie biblistyki i archeologii biblijnej w École Biblique et Archéologique w Jerozolimie. W 2011 r. rozpoczął działalność dydaktyczną w Gdańskim Seminarium Duchownym, posługując jednocześnie w parafii pw. św. Antoniego w Redzie. W latach 2012-2014 był wikariuszem w parafii pw. św. Jana z Kęt w Rumi-Janowie, w latach 2014-2020 - w parafii pw. NMP Matki Kościoła i św. Katarzyny Szwedzkiej w Gdańsku-Wrzeszczu, a w latach 2020-2021 - w parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni.

    Od 2021 r. jest dyrektorem Wydziału Duszpasterskiego Kurii Metropolitalnej i posługuje w parafii archikatedralnej w Gdańsku-Oliwie. Jest założycielem i dyrektorem Szkoły Biblijnej archidiecezji gdańskiej oraz redaktorem naczelnym kwartalnika biblijnego Galilea. Tajemnice Pisma Świętego. Jest też członkiem Rady Ekumenicznej, Rady ds. Formacji Stałej Duchowieństwa, Rady Kapłańskiej i Rady Duszpasterskiej. Zna język francuski. 

Od Bałtyku po gór szczyty...
2022-07-03

   Z tymi szczytami to może lekka przesada, ale podróż z Gdyni - jakby nie było - od Bałtyku, aż do samego Białego Dunajca, dzieci i młodzież zniosła dzielnie. Kilka tzw. sikundowych przystanków wymuszonych było choćby przepisami drogowymi, jakie wiążą kierowców. Wtorkowy poranek przywitał nas widokiem pięknego hotelu w góralskim stylu - nowego i nowoczesnego zarazem, bo wyposażonego w windę. Pokoje dwu-, trzy- i czteroosobowe raczej spełniły oczekiwania młodych wczasowiczów. Podróżując w kolejne dni w różnych kierunkach, dowiedzieliśmy się, że i kuchnia tego ośrodka jest szeroko znana, a rzeczywiście - trzeba przyznać - jest co chwalić. Można się było o tym przekonać już podczas śniadania w dniu przyjazdu: szwedzki stół, dobrze zaopatrzony, z którego można było korzystać do woli - oczywiście tylko w ramach stołówki. Po lekkim wypoczynku należało się szybko przedzierzgnąć w buty piechurów i zbadać okolicę Białego Dunajca. Śpieszyliśmy się, bo prognozy zapowiadały deszcze od godz. 13-tej. Tu jednak pojawił się problem: młodzi ludzie tak bardzo przyzwyczaili się do zajęć on-line, że część z nich wykazała zdziwienie na propozycję przejścia tego krótkiego szlaku pieszo... Owszem, zainteresowanie wzbudziły spotkane po drodze krowy, owce, a nawet kury (które, jak się okazało trochę różnią się od kogutów...). Rodziły się pytania o kapliczki zamocowane na drzewach czy o drewno składowane na poboczu dróg. Zawędrowaliśmy też w okolice tartaku. W ruch poszły aparaty w komórkach, bo przecież taki krajobraz i tak charakterystyczne budowle są raczej rzadkością. Była też okazja by pokazać i ostrzec przed tzw. barszczem Sosnowskiego. Po powrocie z tego, zaledwie sześciokilometrowego szlaku, był czas na sport i zabawę. Potem obiadokolacja, wieczorna Eucharystia i w miarę spokojnie przeżyta noc.

   We środę dostaliśmy się pod komendę przewodnika tatrzańskiego, który z wnętrza autokaru opowiadał o Zakopanem, zaprowadził na Krzeptówki, ale też przeciągnął przez Dolinę Kościeliską. Tu znów zdziwienie, bo nie można tam było wjechać... autobusem. Przewodnik jednak uodporniony, nie zwracał uwagi na narzekania młodych emerytów i umiejętnie stosując przystanki, uparcie wskazywał na to, co piękne w Tatrzańskim Parku Narodowym. Doprowadził grupę do Wąwozu Kraków, ciągle opowiadając o pięknej przyrodzie i niebezpiecznych ingerencjach w nią człowieka.

   Czwartek rozpoczął się krótką modlitwą, śniadaniem i wyjazdem do Sromowców Niżnych, by stamtąd płynąć Dunajcem. Kto to przeżył, temu nie trzeba tłumaczyć, ale połączenie palącego słońca, chłodnej wody Dunajca i opowieści flisaków, dały ogrom przeżyć. Spływ zakończył się w Szczawnicy ze słynnymi lodami Jacaka. Potem był wjazd na Palenicę i zejście z niej, przejazd do Kluszkowców, gdzie znajduje się tor saneczkowy, czynny również latem - wózki na szynach, wciągane na górę i serpentynami opadające ku dołowi - to dopiero w uszach szum, w oczach łzy! Niektórym nie wystarczył jeden raz...

   Piątek rozpoczął się od Mszy św., bo na młodzież czekała w tym dniu jedna, podstawowa atrakcja: cztery i pół godziny spędzone w Termach w Bukowinie Tatrzańskiej. Po powrocie już tylko kolacja, a po niej jeszcze gry i zabawy na przyległym placu i spoczynek, bo sobota to już porządkowanie pokojów, pakowanie i droga do Krakowa. Tam krótkie zwiedzanie i przejazd na Jasną Górę, by można było uczestniczyć w Apelu i wracać szczęśliwie do domu.

PKM - Parafialny Klub Mam
Małgorzata
2022-06-26

   Jesteś mamą na pełen etat? Na pół etatu? Chciałabyś poznać sąsiadkę, która ma ten sam etap co Ty? Brakuje Ci spotkań z kobietami, do których nie trzeba by było dojeżdżać?  Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałaś TAK, to bardzo Cię zapraszam do powstającej właśnie PKM-ki

   W planie: wspólne spacery, pogaduchy, spotkania z ciekawymi gośćmi i.... wszystko to, co będziemy chciały robić.

       Mam na imię Gosia, jestem mamą rocznej córeczki. I mam takie pragnienie byśmy na spacerach nie tylko się mijały, ale i poznały!:) Pamiętam jeszcze te czasy gdy znało się sąsiadów tych bliższych i dalszych, kiedy ludzie byli jakoś tak bliżej siebie.. Może uda nam się choć w części do tego wrócić? Bardzo, bardzo zapraszam.

    Myślałam, by na początek stworzyć grupę na Whatsuppie (napisz do mnie, podam Ci numer telefonu), by móc się dogadywać między spotkaniami. Możemy zmienić dzień, godzinę, formułę - mam nadzieję, że razem stworzymy naprawdę wyjątkową przestrzeń

   PS. Jest takie powiedzenie, że żeby wychować dziecko potrzeba całej wioski. Ten nasz Mały Kack to trochę jak wieś więc świetnie się składa

Konkrety:Zapraszam na wspólne spacery!

Gdzie: Plac przed kościołem.

Kiedy: 4 najbliższe wtorki: 28.06, 5.07, 12.07, 19.07.

Godzina: Z uwagi na możliwe upały:  10.15 - czekamy 15 min na spóźnialskich.

Powrót we wrześniu!

Namiar do mnie: gochag@go2.pl. 

Stacje Drogi Krzyżowej
2022-06-26

    Sporo czasu minęło, ale w końcu doczekaliśmy się nowych ram do stacji Drogi Krzyżowej. Obecne są w opłakanym stanie. Nie trzeba robić szczegółowych badań - gołym okiem widać liczne wżery i ubytki na płótnie, ale również ślady działalności tak zwanych korników w starych ramach. W najgorszym stanie była stacja XIII - Zdjęcie z krzyża, dlatego ona jako pierwsze wylądowała w pracowni konserwatorskiej. Równolegle trwały uzgodnienia dotyczące nowych ram, w które można by włożyć odnowione obrazy. Nie powinny one być zbyt ekstrawaganckie, bo nie pasowałoby to do prostego wystroju naszej świątyni, ale nie aż tak proste jak obecne. Dyskusje trwały dość długo, ale jeszcze dłużej wykonanie ram. Wreszcie jednak doczekaliśmy się. Stacja XIII ma już nową ramę. Pozostałe też nam dostarczono, ale nie będziemy wkładać w nie starych obrazów, by nie zachęcić korników do pracy na nowym materiale. Bardzo skomplikowane zabiegi konserwatorskie wycenione zostały na 3 tys. zł od jednej stacji, zaś koszt jednej ramy to 500 zł. Nie da się wszystkiego zrobić od razu, ale - mamy nadzieję - stopniowo odnowione zostaną wszystkie obrazy. 

Wtorek
05 marca 2024
Wielki Post
7:30 - Msza św.
Intencja: Za chorych w parafii
18:00 - Msza św.
Intencja: + Regina Bieniaś (greg. 7.)
Intencja: + Andrzej Szota (miesiąc po śmierci)

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku