Z życia parafii | 2013-03-10 |
W pierwszym tygodniu Wielkiego Postu przeżywaliśmy rekolekcje we wspólnocie dorosłych, w drugim - dzieci ze szkoły podstawowej, a w miniony wtorek i środę przybyli do nas dzieci i młodzież ze szkoły dla niesłyszących w Wejherowie. Łatwiej by pewnie było jednemu księdzu dojechać do nich niż transportować szkołę do Kacka, ale skoro im się tak podoba, to i my się cieszymy. Spotkania w kościele trzeba było ograniczyć do absolutnego minimum, aby jeszcze bardziej nie hamować prac kamieniarskich. Nawet Msza św. odbyła się w kaplicy, ale głusi wyjeżdżali zadowoleni. Chwała Panu! | |
Mamy wreszcie łazienkę! | 2013-03-10 |
Trzeba podziwiać ofiarność i wytrwałość jednego z naszych parafian, fachowca, który założył sobie, że małymi kroczkami, kolejnymi wieczorami doprowadzać będzie do użytku pomieszczenie łazienkowe. Niewątpliwie było ono bardzo potrzebne zwłaszcza przy okazji pogrzebów czy ślubów, gdy to ludzie przyjeżdżają na takie uroczystości często po wieleset kilometrów, a tu nagle okazuje się, że nie bardzo jest gdzie załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Chodzi tu zresztą nie tylko o przyjezdnych. Powtarzają się przecież tego typu sytuacje z dziećmi i to nie tylko małymi, gdy nagle "odczuwają potrzebę" albo gdy ktoś trwa na pierwszoczwartkowej adoracji dłużej niż jedną czy dwie godziny - również ma prawo odezwać się fizjologia. Dlatego niezmiernie jesteśmy wdzięczni owemu człowiekowi (a przy okazji wyrozumiałej żonie...) za dokończenie tego, co rozpoczęte zostało faktycznie przed rokiem, ale z powodu tzw. suchot kieszeniowych nie tak prędko mogłoby zostać doprowadzonedo końca. Pozostają do zainstalowania jeszcze trzy rzeczy: drzwiczki odgradzające właściwą łazienkę od schowka na środki czystości, elektryczny podgrzewacz wody oraz suszarka do rąk. Jest to jednak koszt przekraczający 1 tys. zł, dlatego na razie musi nam wystarczyć zimna woda. Naszemu dobrodziejowi raz jeszcze pięknie dziękujemy. | |
Prace organmistrzowskie | 2013-03-10 |
W minioną środę i czwartek na chórze do późnych godzin nocnych pracowali organmistrze, którzy przywieźli ze sobą przede wszystkim kontuar organowy, czyli tzw. stół gry oraz piszczałki po remoncie. Z przywiezionych piszczałek po remoncie są tak naprawdę jedynie piszczałki metalowe, zaś drewniane są wszystkie nowe. Zostały one zamontowane na wiatrownicach odpowiedzialnych za pierwszy manuał. | |
Prace kamieniarskie | 2013-03-10 |
Kto do kościoła chodzi - ten widzi. Dziękować Panu Bogu: tempo prac przy układaniu nowej posadzki jest chyba zadowalające. Byłoby jeszcze lepsze, gdyby nie pewne mankamenty: okazuje się bowiem, że nowa wylewka, pokrywająca ogrzewanie podłogowe nie jest tak idealnie prosta jak się pierwotnie wydawało. Na tak dużej przestrzeni, jaką stanowi kościół jeden centymetr właściwie nie robi różnicy... Na szarej wylewce nie było tego widać, gdyby jednak bezpośrednio układać na tym polerowany kamień, lustro posadzki prawdę by powiedziało... dlatego właśnie w niektórych miejscach płytki leżą dość wysoko, w innych zaś schodzą prawie do zera. Ale to nie jedyny mankament. Kupując chiński produkt należało podejrzewać, że cena będzie odzwierciedlała jakość... Tak też jest. Teoretycznie kwadratowa płytka winna mieć cztery kąty po 900 każdy. Teoretycznie, bo w naszych płytkach istnieje odchył 0,5 do 2 mm. Biedni kamieniarze nie mogą więc układać płytek tak jak należy - na tzw. krzyżyki, ale wytyczają sobie linie proste, układają płytki (które w związku z tym mają nierówną fugę) by następnie nacinać je tarczą widiową. Dopiero po takim zabiegu fugi stają się jednakowe. Mimo zastosowania odkurzacza do wspomnianego cięcia pyłu w kościele co nie miara... Jeszcze tylko trochę cierpliwości, a na święta będziemy mieli kościół jak nowy. | |
Pomieszczenie łazienkowe | 2013-03-03 |
Zdaje się, że to jedno z najdłużej przygotowywanych pomieszczeń. Najpierw bowiem w nieskończoność ciągnęły się sprawy prawno - administracyjne związane z uzyskaniem pozwolenia na przyłącze kanalizacyjne. Potem zaś, gdy w roku ubiegłym wykafelkowano przednią część wspomnianego pomieszczenia (bez podłogi, ścian tylnych i z niedokończonym sufitem) nie było nigdy pieniędzy na dokończenie. Materiał już w większości był zgromadzony, ale brakowało funduszy na wykonanie. Zgłosił się więc fachowiec, jeden z naszych parafian, który sam zaproponował, że - jeśli nic nie stoi na przeszkodzie - mógłby powoli wykańczać to pomieszczenie, ale jedynie po pracy, w godzinach wieczornych i to nie codziennie. Tak też się stało. Postępy prac nie są więc widoczne tak jak w wypadku posadzki w kościele, ale też i warunki tam trudniejsze, bo oprócz samej ubikacji zdecydowano się na przystosowanie ciasnej części pomieszczenia pod schodami, które stanowić będzie magazynek na miotły, mopy, wiadra czy środki czystości. W takich kątach praca jest bardzo utrudniona i zabiera dużo czasu. Teraz zaś widać już niemalże jej finał. Posadzka jest już wyłożona w całości, cokoły wklejone. Pozostaje już tylko fugowanie podłogi, prace elektryczne, zamontowanie drzwi do wspomnianego kantorka oraz tzw. biały montaż. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w najbliższą sobotę prace zostaną zakończone. Niestety nie będziemy mogli na razie zainstalować umieszczonego w projekcie elektrycznego podgrzewacza wody (póki co będzie musiała wystarczyć zimna w kranie) oraz suszarki do rąk. Ta też będzie konieczna, bo zwykłe ręczniki trzeba by praktycznie codziennie wymieniać, a papierowych moglibyśmy nie nastarczyć... Ze względu jednak na prace kamieniarskie i remont organów z tymi szczegółami trzeba będzie nieco zaczekać. | |
Prospekt organowy | 2013-03-03 |
Trzeba się było śpieszyć z prospektem organowym, bo - zgodnie z umową - na początku marca mają przyjechać organmistrze, by dokonać montażu kolejnych elementów kościelnego instrumentu. Ostatecznie pojawić się oni mają we środę. Dlatego tym bardziej cieszymy się, że jeden z naszych parafialnych stolarzy zdołał zamontować płyty kolorystycznie pasujące do całości kościoła oraz przyozdobić je dodatkowym oświetleniem, którym sterować będzie można z chóru. Są to taśmy LED-owe umieszczone pod listwą maskującą, które dyskretnie podświetlać będą owe płyty. Co prawda efekt dostrzegalny będzie dopiero z prezbiterium lub z pierwszych ławek, no i oczywiście z samego chóru. | |
Nowa posadzka | 2013-03-03 |
Gdyby nie czas rekolekcji szkolnych, które odbywały się w naszym kościele od wtorku do czwartku, co wiązało się z koniecznością zawieszenia prac kamieniarskich, prawdopodobnie ławki z prawej strony kościoła stałyby już na kamiennych płytach. Teraz zaś prace w tym sektorze rozpoczną się od jutra. Małe wyhamowanie nastąpi jeszcze we wtorek i środę, gdy to przybędzie do nas grupa dzieci i młodzieży niesłyszących z Wejherowa, by przeżywać swoje rekolekcje wielkopostne. Będzie to jednak zdecydowanie mniejsza grupa niż w wypadku naszej "13", dlatego większość zajęć odbywać się będzie w salkach, kawiarence i kaplicy adoracji, by nie wstrzymywać tempa prac kamieniarskich. Harmonogram prac przewiduje jednak położenie w pierwszym rzędzie płyt granitowych pod ławkami z prawej strony kościoła (podobnie jak to jest obecnie ze strony lewej), by w następnym etapie uzupełniać strefę przed prezbiterium oraz z tyłu kościoła, przy konfesjonałach. Na samym końcu uzupełniane będą braki pod ścianami oraz wklejane cokoły zarówno przy ścianach jak i wokół filarów. | |
Korekty w systemie ogrzewania kościoła | 2013-02-24 |
Gdy chodzi o ogrzewanie naszego kościoła, to istotnie chwalić należy parafian, dzięki wysiłkowi których było możliwe zainstalowanie nowego, podłogowego systemu grzewczego. Jest to jednak specyficzna budowla, w której nie sposób utrzymywać pokojową temperaturę choćby ze względu na brak szatni czy też ograniczone możliwości finansowe. Gdy jednak ludzie przychodzą do kościoła w kurtkach czy płaszczach na niespełna godzinę, wystarczy, aby było tam odczuwalne ciepło. Temperatura wędrująca do ciała od nóg daje pewien komfort. Okazało się jednak, że zawsze problemem była prawa strona kościoła - tam zawsze temperatura podłogi była niższa. Jakoś należało temu zaradzić, ale zarówno sam wykonawca jak i przedstawiciele dwóch innych firm, dokonujący sprawdzenia instalacji, nie widzieli problemu technicznego. Wszystko było wykonane zgodnie ze sztuką - tak mówiono. Dopiero trzeci fachowiec dostrzegł, że rury położone przez szerokość kościoła, dostarczające ciepłą wodę na prawą stronę są zbyt mało przepustowe. Przekrój ich był nawet wystarczający, ale kolanka wpuszczane do środka rury z tworzywa sztucznego (taka technologia) powodowały takie przewężenie przekroju, że nawet zastosowanie większej pompy w kotłowni, nie byłoby w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości ciepła na poszczególne obwody. Dlatego właśnie położono rury stalowe, cienkościenne (nowa, niemiecka technologia) o znacznie większym przekroju. Przy okazji wyszły na jaw pewne mankamenty całego ustroju: brakowało odpowietrzenia w najwyższych punktach instalacji, powietrzny czujnik temperatury, położony na posadzce przy ambonie, nie był w stanie prawidłowo odczytywać potrzebnych danych. Szybko więc, jeszcze przed interwencją kamieniarzy, umieszczono w posadzce czujniki podłogowe, osobno dla każdej strony kościoła. Te z kolei otrzymały oddzielne programatory i sterują pompami dla każdego obiegu osobno. Koniecznym też było zamontowanie zbiornika ciśnieniowego, który wyrównuje poziom wody w obiegu gdy następują wyłączenia włączenia pracy kotła, co powoduje rozszerzanie oraz zmniejszanie objętości wody. Miejmy nadzieję, że teraz będzie lepiej. | |
Skuwanie posadzki | 2013-02-24 |
Aż żal było skuwać granitowe płytki, tworzące niższy stopień przed bocznymi ołtarzami. Problem jednak polegał na tym, że gdy zainstalowano ogrzewanie podłogowe, cała posadzka podniosła się o ok. 11-12 cm. W ten sposób stopień, który wystawał ponad poziom starej posadzki na standardową wysokość, teraz miał zaledwie 4-5 cm wysokości. To prawie tak, jak grubszy dywan na podłodze, na którego normalnie nie zwraca się uwagi, ale prawie każdy się o niego potyka. Takie niebezpieczeństwo wiązało się z pozostawieniem stopnia o takiej wysokości przed bocznymi ołtarzami. Znaleźli się jednak panowie, nasi parafianie, którzy sami zadeklarowali chęć skucia wspomnianych stopni. Najpierw, w sobotę, podjął się tego jeden z naszych zaprawionych w bojach robotników Bożego domu, a w poniedziałek przyszło mu z odsieczą jeszcze dwóch innych panów. Teraz kamieniarze będą mogli poziom posadzki w kościele przedłużyć aż do stopnia, na którym stoją boczne ołtarze. Bóg zapłać. | |
Posadzka kościoła | 2013-02-17 |
Sprawa nie wybuchła z dnia na dzień - na kolędach często pytano o przybliżony czas, w którym zostaną położone zakupione niedawno płyty granitowe. Ze względu na finanse w rachubę wchodziły miesiące wakacyjne. Niestety panowie, którzy ułożyli nam pierwszy stopień w prezbiterium, zarabiają dziś zagranicą większe niż u nas pieniądze... Pan Bóg jednak czuwa nad wszystkim, bo skontaktowano nas z dużą firmą kamieniarską, która obecnie (ze względu na kryzys i sezon zimowy) ma przestoje. To stworzyło okazję dla obu stron. Spotkanie z szefem firmy wypadło bardzo obiecująco: stawki spadły o jedną trzecią, a należność rozłożona została na raty. Całość, łącznie z obróbką cokołów, klejami oraz materiałem uzupełniającym w kolorze prezbiterium, wyceniona została na 46 tys. zł. Taką propozycję przedstawiono w ogółach na spotkaniu obu Rad Parafialnych, a szczegółowo zastanawiano się na Radzie Ekonomicznej nad możliwością zrealizowania takiego planu. Zdecydowano o podjęciu rękawicy. Jest jednak pewne zastrzeżenie: musimy pominąć przedsionek kościoła. Wejście bowiem w ten rejon pociągałoby za sobą koszty nie do udźwignięcia: trzeba by zlikwidować łagodny uskok przed drzwiami i wrócić do płaszczyzny. To z kolei pociągałoby za sobą konieczność obcięcia drzwi wejściowych. Te zaś z powodu złego stanu technicznego już kilka lat temu zostały wzmocnione blachami. Trzeba by też podnieść stopień przed kościołem itd. Na razie wystarczy. Powierzmy to dzieło Bogu, a wszystko się uda. | |
