Licznik odwiedzin: 36379810
Z życia parafii
Ferie w parafialnych salkach
2015-02-15

   No, nie udało się tak, jak sobie to planowaliśmy, ale... siła wyższa. Cichym bowiem marzeniem organizatorów zimowego wypoczynku dla dzieci z naszej parafii było, aby choć trochę śniegu spadło w drugim tygodniu, co pozwoliłoby - jak to miało też miejsce w roku ubiegłym - zorganizować kulig. Niestety, deficyt białego puchu nie dał takiej możliwości. Dzieci więc przychodziły do salek pod plebanią, gdzie po krótkiej modlitwie rozpoczynającej zajęcia, realizowały plan nakreślony przez panie, opiekujące się tym towarzystwem. Dwie z nich oraz jedno dziewczę ze szkoły średniej tworzyły stały zespół, dwie natomiast wymieniały się ze sobą w zależności od możliwości czasowych. Pierwszego dnia pojawiło się 27 dzieci o różnych temperamentach i zainteresowaniach. Dlatego niektóre z nich od razu usiadły do gier planszowych, inne wolały grę w „Państwa - Miasta", jeszcze inne odkrywały w sobie talenty plastyczne, a owoce ich działań podziwiać można w kościele na przystosowanych do tego celu tablicach. Należy podziwiać nie tylko pomysły pań - opiekunek , ale i samą ich realizację przez dzieci. W samo południe dzieci otrzymywały drugie śniadanie, a po nim wracały do gier i zabaw czy twórczości plastycznej. Godzina czternasta obwieszczała koniec dnia i tak było przez kolejne trzy dni.
   W kolejne dni przychodziło zwykle 25 dzieci. Czwartek różnił się od dni poprzednich, a to za sprawą jednego z naszych parafian, który pracuje w Gdańsku, w Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Podpowiedział, że skoro wiele wycieczek szkolnych odwiedza tę instytucję, to i nasze dzieci mogłyby się tam udać. Gospodarze podjęli nas - jak to w tłusty czwartek - pączkami, ciastkami oraz napojami i wodą. Przez dwie godziny dzieci oglądały filmiki dotyczące pracy pod numerem 112, słuchały opowiadań, zadawały pytania, a wreszcie mogły stanąć przy biurkach pań i panów odbierających alarmowe telefony i uczestniczyły przez chwilę w ich pracy na żywo". Miały też okazję przekonać się jak wiele telefonów jest po prostu bezmyślnie kierowanych do punktu, który powołany został do uruchamiania służb ratujących życie. Zwykle osiem na dziesięć telefonów (!) kierowanych tam jest w sposób co najmniej nieuzasadniony. Na zakończenie dzieci otrzymały w prezencie koszulki odblaskowe, paski i znaczki odblaskowe oraz długopisy i czapeczki - wszystko zapakowane do siatek oznaczonych numerem... 112.
   Piątek miał charakter zupełnie odmienny od pozostałych dni. Dzięki grupie osób upośledzonych umysłowo (które od początku stycznia zbierają się na zajęciach dla nich prowadzonych przez profesjonalnego opiekuna w salce pod plebanią) najpierw uczestniczyły w interaktywnym przedstawieniu krótkiego przecież wiersza Juliana Tuwima pt. Lokomotywa. Umiejętnie zorganiowana prezentacja zajęła blisko pół godziny, a zabawy było co nie miara. Potem wspomniany opiekun grupy poprowadził dla naszej, parafialnej dziatwy warsztaty aktorskie, które też cieszyły się niemałym zainteresowaniem. Po ich zakończeniu, jako że był to ostatni dzień naszych spotkań, wszyscy (nie wyłączając gości) udali się na Mszę św. do kaplicy adoracji. Po niej całe towarzystwo zasiadło do stołów, częstując się kanapkami i słodyczami, by po zakończonym posiłku dokończyć rozpoczęte we środę prace plastyczne. Tego dnia najtrudniej było dzieciom wracać do domów - kręciły się po salkach jeszcze długo po czternastej, co jest zresztą bardzo dobrym świadectwem wystawionym paniom, które dziećmi się opiekowały i organizowały dla nich zajęcia. Składamy im serdeczne Bóg zapłać i liczymy na kolejne tego typu akcje.

Bal karnawałowy
2015-02-08

   Już po raz trzeci Parafialny Zespół „Caritas" zorganizował bal karnawałowy, który tym razem odbył się w restauracji „Olimpijska" przy ul. Stryjskiej. Sześćdziesiąt pięć osób - to nie był jeszcze komplet dla tego lokalu, ale za to atmosfera wspaniała. I to, zdaje się, nie tylko w owej godzinie, w której miałem przyjemność obserwować uczestników zabawy. Cała ta młodzież (młodzież... mniej więcej stanu wojennego) powierzchni parkietu nie oszczędzała, potem chwila oddechu przy nieźle zastawionych stołach albo krótki dymek - to już jednak na zewnątrz, przed wejściem...
   Zabawa trwała do godziny drugiej, a osoby, z którymi rozmawiałem były bardzo zadowolone z jej przebiegu. I myślą o następnej... Kiedy?

Poręcz
2015-02-08

   Gdy remontowano schody prowadzące do kaplicy adoracji, zmontowano też poręcz, która była konieczna, zwłaszcza dla ludzi starszych, mających kłopoty z poruszaniem się. Zakupiona drewniana poręcz wykonana była jednak chyba z nie do końca wysuszonego drewna, stąd poczęła się wyginać, tworząc lekki pałąk. Nie pomogło pięciopunktowe umocowanie jej do ściany. Jednokołkowe mocowania zaczęły się wysuwać ze ściany pod wpływem odkształcającej się poręczy, dodatkowo poruszanej przez wciąż schodzących do kaplicy i wychodzących z niej. Istniało niebezpieczeństwo, że niebawem poręcz po prostu odpadnie od ściany. Dlatego poprosiliśmy miejscowego ślusarza o pomoc. Właśnie w minionym tygodniu zdemontował on stare mocowania, zastępując je pięcioma nowymi, trzypunktowymi, uchwytami, które nie powinny pozwolić na obluzowanie się poręczy.

Demontaż żłóbka
2015-02-08

   Wiadomo, że dekoracje bożonarodzeniowe w naszej, polskiej tradycji przechowywane są w kościołach do święta Objawienia Pańskiego, czyli Matki Bożej  Gromnicznej. W roku bieżącym ten dzień wypadł akurat w poniedziałek, stąd na wtorkowe popołudnie zaprosiliśmy chętnych do pomocy przy demontażu świątecznych dekoracji. Zaskoczenia nie było - znów pojawiło się kilkunastu panów (tych zresztą, których dobrze znamy z podobnych akcji) oraz przedstawiciele młodzieży, którym również jesteśmy bardzo wdzięczni. Każdy zajął się jakimś odcinkiem prac: kilku młodych ludzi zdejmowało dziecięce rysunki z tablic ustawionych pod ścianami kościoła, inni zwijali świąteczne banery z filarów, jeszcze inni do kartoników układali bombki i lampki, a pozostała część zajęła się wynoszeniem figur bożonarodzeniowych do przygotowanego w tym celu magazynku na zapleczu konfesjonału od strony południowej. Pamiętamy, że tam niedawno wstawiono nowe półki z myślą właśnie o różnych ozdobach i dekoracjach świątecznych. Półki owe okazały się na tyle pojemne, że zmieściły nie tylko figury i ozdoby bożonarodzeniowe, ale też umieszczono na nich ozdoby wykorzystywane w poprzednich latach na uroczystości pierwszokomunijne. Tym samym odciążone zostało pomieszczenie tzw. drugiej zakrystii, które (jak pamiętamy) ma w najbliższym czasie zostać całkowicie opróżnione i przygotowane do remontu, aby można tam było zorganizować pomieszczenie dla ministrantów. Nie posiadają oni jeszcze swojej salki, a kto wie, może wpłynie to jakoś na poszerzenie szeregów najmłodszych sług Pana?

Nowe półki w spiżarni
2015-02-08

   Chodzi, oczywiście, o spiżarnię, która przylega do kuchenki istniejącej przy tzw. dużej sali pod plebanią. Do tej pory korzystaliśmy z ofiarowanej kiedyś półki, która była zdecydowanie za mała, by spełniać swoją rolę w (było nie było) spiżarni. Wczoraj jednak jeden ze stolarzy przywiózł gotowy, wcześniej wymierzony mebel i zamontował we wspomnianym pomieszczeniu. Teraz łatwiej będzie wszystkim korzystającym z kuchennego magazynku.

Kolędy zakończone
2015-01-25

   A stało się to, zgodnie z planem, czyli w minioną środę, 21 stycznia. Był to dobry czas, bo wypełniony spotkaniami z ludźmi pozytywnie nastawionymi do Kościoła, a zdaje się, że i osobiście do nas, kapłanów w tej wspólnocie pracujących. Jest to bardzo miłe i potrzebne - spotkać się z ludźmi, których znamy z kościoła (oraz z tymi, których dość trudno z naszą świątynią kojarzyć...). Z radością słuchaliśmy o radościach i sukcesach zwykle dzieci i wnuków, ale nie tylko. Ze współczuciem staraliśmy się towarzyszyć wszystkim przeżywającym swoje bóle i doświadczenia. Wszystko to wspólnie oddawaliśmy Panu Bogu w krótkich mo-dlitwach, wznoszonych ku niebu we wszystkich domach, których drzwi zastaliśmy otwarte. W tym roku było ich nieznacznie mniej niż przed rokiem. Jednak w ogólnym bilansie okazało się, że dotarliśmy do 67,5% z ogólnej liczby mieszkań naszej wspólnoty.
   Częstymi tematami rozmów były sprawy dotyczące realizacji planów remontowych w kościele i wokół kościoła, pytano też o losy placu pozostałego po rozbiórce baraku, niektórzy pytali o stan zadłużenia parafii wobec wykonawców nowych drzwi wejściowych w naszej świątyni. W tym akurat zakresie (a taką wiedzę mamy od minionej środy) możemy spać spokojnie, bo suma ofiar złożonych przy okazji tegorocznych kolęd zamknęła się kwotą 31200 zł. Nie oznacza to, że w nowym roku pozbyliśmy się długów - powstały przecież zobowiązania wynikające chociażby z rozbiórki parafialnego baraku. Są też inne plany, ale za to, co udało się już wypchnąć do przeszłości, wszystkim ofiarodawcom składamy serdeczne Bóg zapłać. Panu Bogu też dziękujemy nieustannie za taką wspólnotę i takich ludzi, którym nie jest obojętny stan nie tylko naszego kościoła, ale i wszystkiego, co nazwać można życiem parafii. Uwidaczniało się to w pytaniach i sugestiach, kierowanych życzliwie pod naszym adresem. Powtarzały się między innymi pytania o remont wieży kościelnej, na co musieliśmy odpowiadać, że to jeszcze nie jej czas - gdy zdołamy uporać się z długiem wynikającym z rozbiórki baraku, jak najszybciej będziemy chcieli wziąć się za demontaż płyt chodnikowych wokół kościoła oraz ułożenie kostki. Dość liczne były głosy dotyczące mizernej jakości tekstów wyświetlanych na naszym kościelnym ekranie. (Swoją drogą wyjaśniałoby to w pewnym sensie niską ilość decybeli wywoływanych podczas śpiewów w kościele...) Jest to jednak dość trudny problem. Wynika on bowiem stąd, że chociaż lampa naszego rzutnika multimedialnego ma dobre parametry, to jednak wobec słonecznych promieni, z którymi musi konkurować, staje się bezradna. Podejmiemy próbę likwidacji tego problemu bądź to poprzez zastosowanie cieńszego materiału zamiast zwykłego płótna w ekranie, bądź przez zastosowanie materiału refleksyjnego, co wiązałoby się z koniecznością przeniesienia rzutnika na drugą stronę ekranu. W odwodzie jest też pomysł związany z zakupem rzutnika laserowego (co podpowiadał jeden z parafian), ale to raczej propozycja na przyszłość i to bardziej odległą, gdyż koszt takiego urządzenia oscyluje w granicach 10 tys. zł... Były też dyskusje o ogrzewaniu kościoła, izolacji dachu naszej świątyni. Wiele osób z autentycznym wzruszeniem wyrażało wdzięczność (raczej ofiarodawcom) za piękną kaplicę Matki Bożej z Nazaretu. I nie były to bynajmniej rozmowy jedynie o materialnej stronie zaistniałego przedsięwzięcia. Zmierzały one w stronę wykorzystania owej bazy materialnej do budzenia ducha naszych parafian. (Początkiem realizacji takiego zamiaru były choćby nabożeństwa różańcowe dla dzieci, które odbywały się przy wspomnianej figurze.)
   Dotykając natomiast sfery duchowej naszego wspólnotowego życia, powtarzały się sugestie dotyczące osób przyjmujących na klęcząco Komunię św., by zechciały przystępować do Stołu Pańskiego na końcu kolejki, bo już zdarzały się przypadki, że osoby wycofujące się z szeregu, potykały się o nogi tych, którzy „znienacka" znaleźli się z prawej lub z lewej strony przystępujących do Komunii św. Z pewnością kwestią zahaczającą o sprawy ducha były też głosy wdzięczności za nowe konfesjonały, które nie tylko tworzą bardziej intymną atmosferę spowiedzi, ale też umożliwiają swobodny, nieskrępowany dialog penitenta ze spowiednikiem. W jednym wypadku pojawiła się jedynie sugestia, by nieco zmienić system oświetlania kabiny penitenta, to znaczy, aby normalnie były one podświetlone, zaś w momencie wejścia penitenta do wnętrza konfesjonału, gasłyby. Technicznie nie jest to pewnie skomplikowane, pytanie tyko, czy wpłynie to w jakimkolwiek stopniu na większą frekwencję przy korzystaniu z sakramentu Miłosierdzia Bożego.
   Było jeszcze kilka innych, pojedynczych głosów, sugerujących te czy inne zmiany bądź ulepszenia, ale wszystko przebiegało w serdecznej, życzliwej atmosferze i chwała Bogu za to. Teraz tylko pozostaje wziąć się do roboty, by hasło obecnego roku duszpasterskiego Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię był realizowane przez wszystkich.

Ponowne kłopoty z dzwonami
2015-01-18

   No, może nie tyle z dzwonami, ile z instalacją elektryczną i elektroniczną naszej dzwonnicy. Przed niejakim czasem bowiem dzwony odmówiły posłuszeństwa, mimo zastosowania w ubiegłym roku nowej automatyki. Interwencja fachowca (nota bene naszego parafianina) pokazała, że nie wystarczy wymiana uszkodzonych czujników, umieszczonych w pobliżu dzwonów, gdyż cała instalacja, która doprowadza napięcie do siłowników (i nie tylko) jest w wielu miejscach uszkodzona, skrzynia zawierająca elementy sterowania oraz puszki rozdzielcze uszkodzone. Wspomniane uszkodzenia to nie tylko efekt upływającego czasu, ale i przeciekającego dachu i stropów, które będzie trzeba kiedyś naprawić. Otóż spływająca woda przez długi czas zalewała puszki elektryczne, doprowadzając do zaśniedzenia elementów instalacji oraz parcienia izolacji.
   Przy okazji wizyt kolędowych niektórzy pytają o remont wieży kościelnej, która raczej nie zdobi otoczenia. Rzetelny jej remont trzeba jednak obliczać na minimum 50 tys. zł. Póki co nie stać nas na to - ważniejsze jest obejście kościoła. Jednak kwestię nowej instalacji elektrycznej na wieży oraz przeciwdeszczowego zabezpieczenia trzeba będzie przemyśleć.

Rozbiórka baraku
2015-01-18

   Nie było tak łatwo, jak mogło się na początku wydawać, ale dzięki Bogu ten kłopot mamy już z głowy. Dawni lokatorzy parafialnego baraku mieszkają już na terenie innej parafii, w socjalnych mieszkaniach, a po dotychczasowym miejscu ich zamieszkania nie pozostało już śladu. Wszystko to dzięki zaangażowaniu wielu ludzi, którzy podpowiadali i pilotowali działania formalno - prawne, o których już wcześniej pisaliśmy na łamach naszego biuletynu. Informowaliśmy też o kosztach rozbiórki wspomnianego budynku, które udało się zdecydowanie zmniejszyć dzięki zaangażowaniu jednego z naszych parafian, który zorganizował brygadę rozbiórkową w oparciu o własny sprzęt oraz osobiste znajomości, co przełożyło się na bardzo konkretne oszczędności sięgające co najmniej pięćdziesięciu tysięcy złotych. Wszystkim zaangażowanym w to przedsięwzięcie jesteśmy niezmiernie wdzięczni. W ten sposób wykonany został nakaz Inspektora Nadzoru Budowlanego sprzed czterech lat zobowiązujący parafię do rozbiórki grożącego zawaleniem budynku mieszkalnego.
   Tak więc nie tylko barak rozebrany, ale i teren po nim został zniwelowany oraz uprzątnięty.

"Gdyńska nadzieja"
R. Witych
2015-01-11

  Od początku października ubiegłego roku przy naszej parafii funkcjonuje samopomocowa grupa pod nazwą „Gdyńska Nadzieja", skupiająca osoby zmagające się z depresją.
   Grupy Anonimowych Depresantów dążą do zapobiegania depresji poprzez edukację i wsparcie ze strony osób, którym udaje się wygrywać z nawracającymi stanami depresyjnymi. Opierają się one na programie dwunastu kroków, które wspomagają uczestników w zrozumieniu swojej choroby i w walce z nią.
   Grupy Anonimowych Depresantów skupiają się na samoświadomości i akceptacji, a także na podejmowaniu prób odnajdywania przyczyn choroby. Stopniowe realizowanie programu dwunastu kroków ma kierować uczestników ku znalezieniu spokoju i pogody ducha. Jedynym warunkiem przyłączenia się do programu jest chęć rezygnacji z zamartwiania się. Grupy nie są organizacjami religijnymi, a dobrowolnymi wspólnotami kobiet i mężczyzn w różnym wieku, którzy pragną odzyskać kontrolę nad swoim życiem i wspomagać innych w wyzdrowieniu.
   W Gdyni istnieją już trzy takie grupy, których członkowie spotykają się już przy parafii Świętego Mikołaja w Chylonii, a także przy ul. Traugutta 9 - przy Ośrodku Wsparcia Terapeutycznego „Podwójny Problem". Mityngi grupy Anonimowych Depresantów „Gdyńska Nadzieja" odbywają się regularnie,
w każdy wtorek od godz. 17.00 do 19.00 w kawiarence pod zakrystią naszego kościoła. Udział w spotkaniach jest dobrowolny i bezpłatny. Nie prowadzi się list obecności czy spisu członków.
   Depresja jest chorobą, którą można wstrzymać. Trzeba przynajmniej spróbować. Zapraszamy.    

Drugie dno parafialnej gazetki
ks. Krzysztof
2014-12-28

   Przyzwyczailiśmy się już do naszej parafialnej gazetki. Bez wątpienia bardzo ułatwia nam ona przekazywanie ogłoszeń i intencji. Wydawana co tydzień, staje się też doskonałym źródłem informacji o tym, co się dzieje w naszej parafii. Wiemy też, że przy wejściu do kościoła, na stoliku z gazetkami, stoi mała skarbonka. Pieniądze tam wrzucane pokrywają koszty papieru i wydruku. Nie jest to jednak wszystko. Skarbonka ta bowiem ma swoje „drugie dno". Gdy gazetka powstawała ogłaszano, że koszt jednego egzemplarza oscyluje wokół 25-30 groszy. Każdy  grosz więcej wrzucony do wspomnianej skarbonki tworzyć będzie tzw. fundusz młodzieżowy. I rzeczywiście, choć pieniędzy tych nie ma w nadobfitości, to jednak mają one konkretne przełożenie na to, co się dzieje. W ciągu całego roku z tych właśnie pieniędzy udaje się dofinansować wyjazdy młodzieżowe, rekolekcje dla kandydatów do bierzmowania, nagrody dla dzieci, wyjścia dla ministrantów, scholi czy zespołu np. do kina czy na kręgle, dzień skupienia dla ministrantów, wycieczki z dziećmi i wiele innych. Trudno by było to wszystko dokładnie wymienić i szczegółowo wyliczyć. Okazuje się jednak, że przy tworzeniu jednego prostego dzieła i ofiarności parafian udaje się w ciągu roku podejmować wiele kolejnych inicjatyw, które ostatecznie mają służyć dzieciom i młodzieży. Bóg zapłać!

Środa
04 listopada 2026
Okres zwykły
7:30 - Msza św.
Intencja: ++ Stefania i Józef Zalewscy, Łucja Zalewska, Krystyna, Zygfryd Nowaccy, brat Andrzej i szwagier Gerard
18:00 - Msza św.
Intencja: W intencjach nowennowych
WAŻNE:

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku