Licznik odwiedzin: 36379812
Z życia parafii
Nowe drzwi do świątyni
2014-10-05

   We  środę pojawili się panowie stolarze z kompletem nowych drzwi świątynnych. Są one o wiele grubsze od poprzednich, gdyż zawierają wewnątrz piankę termoizolacyją. Ponadto są solidne, odporne na wypaczenia. Faktura ich jest zupełnie odmienna od poprzednich ze względów czysto praktycznych. Być może owe kasetony, zdobiące wcześniejsze drzwi, były ładniejsze, ale za to zupełnie niepraktyczne, bo w ich zagłębieniach gromadził się kurz, śnieg i woda, co sprzyjało ich szybszej destrukcji. Obecny wzór ma w sobie coś z dostojeństwa, właściwego świątyni. Ponadto obecne drzwi boczne są niższe, zostały ograniczone od góry atrapą, dzięki czemu zmniejszony zostanie ubytek ciepła ze świątyni w zimowe miesiące. To zresztą oczywiste, skoro zmniejszyła się powierzchnia wietrzenia, mniej powietrza będzie się wymieniać. Ponadto planowane jest zamontowanie na owych niższych, bocznych drzwiach, samozamykaczy, dzięki czemu unikniemy pozostawiania niedomkniętych drzwi, co jest szczególnie istotne zwłaszcza podczas chłodów.
   Plan jest też taki, aby zimą w ogóle nie otwierać głównych, środkowych drzwi, właśnie ze względów termicznych. Przez dwoje bocznych drzwi przewinie się tyle samo ludzi, co przez szeroko otwarte główne wejście, a ubytek ciepła będzie znacznie mniejszy.
   Do pełni szczęścia w nowych drzwiach brakuje jedynie klamek, które musiały być specjalnie do nich wykonane, choćby ze względu na grubość skrzydeł drzwiowych.

Zawiasy do drzwi - niełatwyproblem...
2014-09-05

   Solidne, ciężkie drzwi potrzebują solidnych zawiasów. Tym zajął się już nasz pan ślusarz. Dobrał odpowiedniej grubości, nie przesadnie ozdobny płaskownik, który trzeba było wyprofilować na końcach. Same tuleje do zawiasów również musiały mieć odpowiedni przekrój, a do tego winny być zaopatrzone w kulę, zmniejszającą tarcie przy obracaniu. Te udało się szczęśliwie pozyskać w zaprzyjaźnionej firmie metalurgicznej, choć ich profil nie był wystarczająco doskonały. Jego „wypieszczeniem" zajął się miejscowy tokarz, któremu jesteśmy bardzo za to wdzięczni.
   Zespawanie obu elementów do czternastu w sumie zawiasów było dziełem dwóch parafian, spawaczy, którzy wiele godzin poświęcili na to, aby już we środę można było dostarczyć tak przygotowane elementy do cynkowni. Tam zostały one ocynkowane i pomalowane proszkowo. Stamtąd trafiły do zakładu stolarskiego. Ich mocowaniem do skrzydeł drzwiowych i futryn stolarze zajęli się prawdopodobnie już wczoraj.
   Wtorek lub środa to przewidywane dni demontażu starych drzwi i osadzania nowych.

Mamy posadzkę w kruchcie
2014-09-28

   W minionym tygodniu grupie remontowej udało się ułożyć granitowe płytki w kruchcie kościoła. Nasz niezawodny pan ślusarz wykonał metalowe ramki na wycieraczki do butów, które wkomponowane zostały w przedsionkową podłogę. Wszystko okolone zostało cokołem.
   Niestety, nie można się było posunąć dalej ze względu na brak drzwi, do któ-rych dostosować trzeba będzie wysokość stopnia przed kościołem. Za to udało się poczynić przygotowania do postawienia w przyszłości zadaszenia nad drzwiami wejściowymi do kościoła: ulano żelbetowe stopy pod planowane filary podtrzymujące wspomniany daszek i połączono je żelbetową belką.

Przedsionek kościoła
2014-09-21

   Od dawna wiadomo było, że nachylony fragment posadzki przy progu naszej świątyni jest jedynie „prowizorką", wynikającą stąd, że przy układaniu granitowej posadzki w kościele nie stać nas było na wymianę drzwi wejściowych. Przy podniesionej bowiem  podłodze, trzeba by obciąć stare drzwi, a te już nie nadają się do tego. Poza tym niedopuszczalne jest tworzenie schodka w progu. To więc wiązać się musi z podniesieniem poziomu przed kościołem. Wszystko to uniemożliwiło uporządkowanie wejścia do świątyni w tamtym czasie. Teraz zaś, zgodnie z decyzjami Rady Ekonomicznej stało się to niejako inwestycją roku, która w spłacie przeciągnie się jednak na kolejny rok. Same drzwi wejściowe kosztować będą 45 tys. zł. Do tego doliczyć należy koszta materiałowe oraz robocizny związanej z podnoszeniem zarówno poziomu posadzki w kruchcie kościoła jak i przed wejściem do niego. (Należy zakładać, że w sumie będzie to koszt ok. 60 tys. zł, z czego połowę uda się prawdopodobnie zapłacić jeszcze w tym roku, drugą zaś część oddamy - jak zwykle - z ofiar kolędowych.) Wszystko ma być jednak gotowe na niedzielę 19 października, kiedy to odbyć się ma uroczystość przemianowania fragmentu ulicy Halickiej przy kościele na ul. ks. bpa Jana Bernarda Szlagi.
   W minionym tygodniu, przy wydatnej pomocy jednego z naszych parafian, wstawiono nowe progi stalowe we wszystkich trzech wejściach głównych do kościoła, wylano nową posadzkę betonową, wyrównano ją następnie wylewką samopoziomującą, a jutro ma się rozpocząć układanie płyt granitowych w tym miejscu.
   Potem stolarze mogą już wstawiać nowe, solidne, ocieplone drzwi, które czekają tylko na zawiasy, które też trzeba specjalnie w tym celu wykonać. Tu znów winniśmy być wdzięczni Panu Bogu za tego samego parafianina, który już w minionym tygodniu pracował nad ich pospawaniem, aby jak najszybciej dostarczyć je stolarzowi.
   Kolejnym etapem będzie podniesienie poziomu stopnia prowadzącego do kościoła. Będzie to stopień granitowy, antypoślizgowy, taki jaki w wielu kościołach jest stosowany. Dyskusje dotyczyły jedynie tego, czy zachować rzeczywisty stopień (a właściwie teraz to już dwa), czy też zdjąć kostkę brukową na odcinku ok. 6-7 m i ułożyć ją ponownie, bardzo łagodnie unosząc pod same. Ostatecznie jednak argument za ułatwieniem życia osobom niepełnosprawnym, na wózkach, matkom z dziećmi czy osobom o kulach przeważył na korzyść tego ostatniego rozwiązania.
   Tyle pracy zostało zaplanowane na ten rok. Jest też projekt wkomponowania w odnowione wejście do kościoła odpowiednio dopasowanego zadaszenia przede wszystkim po to, aby ochronić nowe drzwi przed destrukcyjnym działaniem wilgoci i promieni słonecznych, ale też i po to, aby stworzyć rodzaj bufora chroniącego przed deszczem wychodzących z kościoła, aby ze spokojem mogli pod dachem rozwijać parasole, nie hamując przepływu ludzi.

Spotkanie obu Rad
2014-09-14

   Pierwsze powakacyjne wspólne spotkanie Rady Duszpasterskiej i Ekonomicznej odbyło się w minioną środę. Zebrało się wiele spraw, które koniecznie należało omówić w gronie przedstawicieli różnych wspólnot działających w naszej parafii.
   Na początku podsumowano akcje wakacyjne, wśród których znalazły się nie tylko zorganizowane w parafii wyjazdy z dziećmi, ale też i te, które sfinansował w całości „Caritas", wysyłając dzieci z rodzin ubogich na spływ kajakowy czy ekspedycje górskie.
   Rozmawiano też o istniejącej od niedawna kaplicy Matki Bożej z Nazaretu, stwierdzając, że należałoby teraz w konkretny sposób wykorzystać obecność Maryjnej figury przy naszym kościele choćby przez organizowanie nabożeństw różańcowych, czy w majowych właśnie przy owej figurze. Stało się też oczywistym, że w możliwie najbliższym czasie trzeba tam zainstalować dodatkową kamerę, która monitorować będzie teren wokół kaplicy.
   Zwrócono uwagę na konieczność ponowienia zaproszenia ks. Prał. Cieniewicza, pochodzącego z naszej parafii złotego jubilata, który ze względów zdrowotnych nie mógł przed wakacjami w swoim rodzinnym kościele odprawić Mszy św. jubileuszowej.
   Zapoznano się też z harmonogramem prac dotyczących bliskiej już wymiany drzwi wejściowych do naszej świątyni, a co za tym idzie, wyrównania posadzki w przedsionku, ułożenia tam płyt granitowych oraz podniesienia stopnia przed kościołem. Czas remontu wymusi konieczność zamykania świątyni i odprawiania Mszy św. w dni powszednie w kaplicy adoracji.
   Od blisko dwóch lat członkowie Rady Dzielnicy Mały Kack usilnie starali się o nadanie nowej nazwy ulicy oddzielającej plebanię od kościoła. Stało się to po śmierci pochodzącego z tej parafii ks. Bpa Jana Bernarda Szlagi. Był on nie tylko naszym parafianinem, ale i honorowym obywatelem miasta Gdyni. Pierwotnie zakładano, że uroczystość zmiany nazwy tego fragmentu ulicy Halickiej dokona się w dniu imienin śp. ks. Biskupa, ale ostatecznie uchwała Rady Miasta w tej sprawie podjęta została dopiero 25 czerwca br. Wyznaczono więc niedzielę 19 października na sfinalizowanie tej sprawy. Będzie to dla nas wielka uroczystość, do której trzeba się będzie odpowiednio przygotować. Czasu pozostało niewiele i na dzień dzisiejszy nie wiadomo jeszcze czy nie będziemy gościć z tej okazji któregoś z biskupów gdań-skich czy pelplińskich.
   W związku z tym wydarzeniem zadecydowano, aby zorganizować pielgrzymkę do Pelplinia i pobliskiego Piaseczna, by pomodlić się nad grobem śp. Biskupa Szlagi, a przy okazji zwiedzić katedrę, wspaniale odrestaurowaną właśnie za czasów jego pelplińskich rządów. Można by zarazem zwiedzić tamtejsze Muzeum Diecezjalne oraz pojechać do sanktuarium w Piasecznie, gdzie wielokrotnie bp Jan Bernard sprawował Najświętszą Ofiarę.
   Podczas tego spotkania poruszono również sprawę kawiarenki, której prowadzenie jest sporym ciężarem dla i tak już mocno obciążonego, a niezbyt zasobnego w siły „Caritas"-u. Propozycję objęcia opieką kawiarenki przyjął Domowy Kościół, który już od najbliższej niedzieli przejmie za nią odpowiedzialność.
   PZ „Caritas" zwrócił się z prośbą o pomoc w finansowaniu obiadów dla dzieci z rodzin ubogich w SP nr 13. Miesięczny koszt obiadów dla jednego dziecka to blisko 60 zł. Uzgodniono, że członkowie PZ „Caritas" rozprowadzać będą rodzaj bonów o nominałach od 10 do 50 zł, by nie było głodnych dzieci pod bokiem świątyni Pańskiej.
   Podczas spotkania padło pytanie o kontynuację Katechez dla dorosłych. Ks. Krzysztof - ich pomysłodawca i organizator - zapewnił, że kolejne te maty  na nowy rok zostały już zaplanowane, a wspólnym ich motywem będzie Pismo święte.
   Nie rozstrzygnięto natomiast propozycji, którą przedstawił jeden z parafian, dotyczącej śpiewania „Godzinek" w naszym kościele. Problem pozostaje otwarty, do szerokiej konsultacji.
   Po spotkaniu obu Rad, odbyło się jeszcze spotkanie Rady Ekonomicznej, na której zapoznano się z aktualnym stanem inwestycji po zamontowaniu nowych okien w zakrystii oraz tzw. drugiej zakrystii. Przedstawiono wstępny koszt inwestycji związanej z wymianą drzwi wejściowych do kościoła oraz ułożeniem posadzki w przedsionku i podniesienia poziomu stopnia przed kościołem. Podjęto też decyzję o wyizolowniu okien u szczytu kościoła dodatkową warstwą poliwęglanu. Zadecydowano też o zakupie dwóch zasobników wody o dużej pojemności, mających pełnić rolę akumulatorów ciepła w systemie ogrzewania podłogowego w naszym kościele. Umożliwi to jego szybszy rozruch i oszczędzenie kotła narażonego obecnie na dużą różnicę temperatur w dotychczasowym sposobie ogrzewania.

Sprzątanie kościoła
2014-09-07

   I jak tu nie wierzyć w Opatrzność Bożą? Niską frekwencję podczas planowanego na ubiegłą sobotę sprzątania próbowaliśmy tłumaczyć sobie wakacyjnym rozprzężeniem, gdy tymczasem wyraźnie okazało się, że tak właśnie miało być. Wczoraj bowiem, na kolejne zaproszenie, pierwsza ekipa panów pojawiła się już o godz. 7.00 z bardzo trafnym pomysłem, że skoro i tak kościół będzie opróżniony z ławek, to dobrze byłoby ustawić rusztowanie i zniwelować plamy po minionych zaciekach. W związku z tym Mszę św. poranną trzeba było odprawić w kaplicy adoracji, a gdy o godz. 9.00 przybyło kilkunastu panów by wynieść ławki ze świątyni, rusztowanie było prawie gotowe. Jedna ekipa zajęła się więc plamami na suficie, druga zaś sprzątała posadzkę. Najpierw należało zmieść podłogę oraz usunąć liczne - niestety - plamy po wosku. Potem, za pomocą wypożyczonej na tę okazję szorowarki, dokładnie zmyć podłogę, by można było na tak przygotowaną powierzchnię nanieść impregnat. Na zewnątrz zaś jeden z młodzieńców odkurzaczem piorącym próbował przywrócić świeżość tzw. ślubnemu chodnikowi. Oj, ciężkie to było zajęcie... Część panów natomiast wróciła do domu, przyrzekając, że przyjdą na godz. 17.00, by ponownie wnieść ławki do kościoła. Preparat impregnujący trzeba było jednak nakładać dwukrotnie, stąd nie zdążył on wyschnąć i dopiero dwie godziny później rozpoczęto wnoszenie ławek. Ta akcja przebiegła błyskawicznie.
   W minioną sobotę nie byłoby tak wesoło: po pierwsze dlatego, że o godz. 16.00 był ślub w naszym kościele i nie dałoby rady zrealizować tego zadania na czas. Z pewnością nie zostałyby zamalowane plamy na suficie (na to zupełnie nie starczyłoby czasu). Wczoraj natomiast przybyli z rana dwaj panowie z firmy remontowo - budowlanej, którzy sprawnie i fachowo uporali się z zadaniem. Wszystkim jesteśmy ogromnie wdzięczni i mamy nadzieję, że to nie ostania tego typu akcja w naszej parafii...

Matka Boża z Nazaretu
2014-08-24

   Dla człowieka wierzącego przypadki po prostu nie istnieją - wszystko jest efektem kolejnych odsłon Bożego planu wobec każdego z nas. Tak właśnie należy patrzeć na nowy nabytek na placu przykościelnym - kaplicę Matki Bożej z Nazaretu. Gdyby ktokolwiek z ludzi chciał przypisać sobie jej powstanie, byłby żałosny. To właśnie Pan Bóg rozpalił iskrę żarliwości o chwałę Niepokalanej
w sercu jednego z naszych parafian, który cierpliwie przez trzy lata podtrzymywał jej żar w sobie mimo mogących siać zniechęcenie słów z mojej strony. Miała to bowiem początkowo być grota poświęcona Matce Bożej - także w tym miejscu. Ta jednak idea statycznej Pani, zapraszającej do modlitwy, zdawała się nie wystarczać na obecne czasy. Pan Bóg podsunął więc myśl skorzystania z gotowego wzoru - figury Matki Bożej z Nazaretu, która pielgrzymowała po świecie w latach 1998-99. Figura ta przedstawia Maryję tuż po Zwiastowaniu, wybiegającą radośnie z Nazaretu, by służyć św. Elżbiecie. Młoda Matka niesie Jezusa w świat - pierwsza Ewangelizatorka. Takiego wzoru nam potrzeba: radosne niesienie Słowa światu. Dla wiernej kopii tejże figury, otoczenie zaprojektował kolejny artysta, nasz parafianin (to też nie przypadek...), zaś całość sfinansował fundator, którego nazwiska nie ujawniamy, zgodnie z dotychczasową praktyką przyjętą w naszej wspólnocie. Można jednak przypuszczać, że niejedna modlitwa poniesie się z tego miejsca za ludzi, którzy tę kaplicę ufundowali. W naszych parafialnych planach jeszcze długo nie znaleźlibyśmy środków na taką inwestycję... Tymczasem Pan Bóg poprzez przedziwny splot wydarzeń sam znalazł sobie zarówno ludzi jak i środki na powstanie tego dzieła. Stąd wyciągnąć należy wniosek, że jego powstanie było Jego wolą.
   Na całość tego dzieła złożyła się nie tylko inicjatywa i mocne postanowienie oraz możliwości finansowe fundatora, ale i talenty pracujących przy tym artystów, praca inżyniera - konstruktora fundamentu, urzędników, którzy sprawnie wydali decyzję umożliwiającą rozpoczęcie prac, wysiłek murarzy, ogrodników, panów uprzątających teren ze zwałów ziemi po fundamentach
i tych, którzy położyli kable konieczne do oświetlenia figury. Wiązało się to
z koniecznością zdjęcia kostki brukowej na odcinku od trawnika do kościoła. Pozostaje jeszcze tylko wydrążyć otwory pod zaprojektowane i już zakupione lampy dla oświetlania figury nocą.
   Teraz będziemy na nie właśnie oczekiwali, spoglądając na Maryję, która swoją radosną postawą zachęcać nas będzie do wyjścia z Jezusem w dzisiejszy świat. Młode matki modlić się do Niej mogą o pomoc w znoszeniu trudów stanu błogosławionego oraz o szczęśliwe rozwiązanie. Wszyscy natomiast winni odczytać jasne przesłanie: Należy się śpieszyć, bo czas ucieka. Choćby ci przeznaczono sto lat i więcej, przecież ta miara też się wyczerpie. Pozostaniesz z pytaniem: „Co dobrego zrobiłeś w życiu?" Biegnij więc do Elżbiety lub do chorej babci i módl się po drodze, pomóż biednemu dziecku, daj chleb biedakowi - a wszystko z miłości do Boga. W ten sposób okaże się, że dzisiejszy czas to pieniądz wieczności.

Mamy wreszcie wentylatory
2014-08-10

   To, że od dawna były one potrzebne, nie ulega wątpliwości, ale na to, że już są zamontowane złożył się wysiłek kilku osób: pana, który do nas je sprowadził, innego znów, który wymontował delikatnie witraże pod pułapem kościoła oraz powiększył okienne otwory, by zmieścić się tam mogły owe urządzenia. Wczoraj natomiast dwaj panowie większość dnia zajmowali się wprowadzaniem przewodów elektrycznych na dach istniejącym (dzięki Bogu) kanałem wentylacyjnym oraz zamontowaniem wentylatorów w przygotowanym miejscu. Elektryk zaś wszystko podłączył i dzięki temu możemy efektywnie wentylować kościół. Czynić to można jednak tylko między Mszami, bo twarzyszący temu hałas uniemożliwia udział w nabożeństwie. 

Informacja z Koła Misyjnego
2014-08-10

   Dziękowaliśmy już za ofiary złożone na MIVA Polska, z myślą o środkach transportu dla polskich misjonarzy. Dziś możemy podać konkretną zebraną kwotę: 883 zł. Bóg zapłać!

Wakacyjny półmetek
2014-08-03

   Kiedy spadną już z kalendarza sierpniowe kartki, wiadomo, że „idzie z górki" - przynajmniej w wypadku dzieci. Starają się jednak o tym nie myśleć i korzystają, z pomocą rodziców, z wyjątkowo pięknych w tym roku wakacji.
   W minioną środę, wczesnym rankiem wróciła właśnie z tygodniowego pobytu w górach 43-osobowa grupa dzieci wraz z opiekunami. Miejscem zakwaterowania była Ochotnica Górna. Stamtąd odbywały się wypady w kolejne dni górskiego wypoczynku. Był to z pewnością wypoczynek aktywny. Błogosławieństwem tamtego miejsca był... brak zasięgu - jedynie nieliczne dzieci, dysponujące telefonami komórkowymi, osiągały łączność z domem, po wyjściu na zewnątrz budynku. Ale to właśnie z domów płynęły pytania w rodzaju: „Jak tam sobie radzicie w tych ulewach?" Któryś z chłopców otrzymał ostrzeżenie od rodziców, że do końca kolejnego tygodnia w górach nieprzerwanie będzie padało... No, cóż? Na to nigdy nie mamy wpływu. Chociaż...
   Pierwszego dnia, w którym zaplanowano zwiedzanie Szczawnicy, następnie wyciąg krzesełkowy na Palenicę oraz zjazd torem saneczkowym na... trawie, niewiele wyszło z tych planów właśnie z powodu niewielkiego, ale zawsze deszczu - gdy tor jest mokry, po prostu się go nie udostępnia. Musiało więc wystarczyć zwiedzanie tego urokliwego miasteczka, degustacja wód leczniczych oraz lodów. Po powrocie jednak na miejsce noclegowe, nie obyło się bez gry w piłkę nożną, badmintona i inne. Kolejne dni były już fantastyczne, gdy chodzi o pogodę: nawet jeśli padało, to zawsze gdzieś w okolicy, nigdy na nas. Dlatego możliwe było wejście na Trzy Korony, dotarcie do Centrum Oazowego
w Krościenku, spacer po zakopiańskich Krupówkach, przejście wąwozem Homole, deszcz popadał, gdy wszyscy byli pod dachem w Termach, w Bukowinie Tatrzańskiej, ale kolejny dzień pogodny sprawił, że można było uzupeł-nić planowany przejazd torem saneczkowym. Wtedy też był wjazd na Palenicę i niezbyt wymagające zejście w dół. Wartą podkreślenia była też wielka gościnność naszej gaździny, pani Agaty oraz jej wielki talent kulinarny. Okazało się, że nawet domowe „niejadki" wracały po tamtejsze dokładki.
 Bogu dziękujemy za szczęśliwy powrót, opiekunom za wysiłek i poświęcenie.

Środa
04 listopada 2026
Okres zwykły
7:30 - Msza św.
Intencja: ++ Stefania i Józef Zalewscy, Łucja Zalewska, Krystyna, Zygfryd Nowaccy, brat Andrzej i szwagier Gerard
18:00 - Msza św.
Intencja: W intencjach nowennowych
WAŻNE:

(c) copyright 2009 - 2011 by Parafia Chrystusa Króla w Gdyni Małym Kacku