Bal karnawałowy scholi dziecięcej | 2014-02-09 |
|
Wczoraj w sali pod plebanią odbył się bal karnawałowy scholi dziecięcej. Chociaż w większości składa się ona z dziewczynek, nie przeszkadzało im to bawić się w rytm muzyki. To jednak nie wszystko. Dzieci były poprzebierane w najrozmaitsze stroje i - co ciekawe - wymalowane w najdziwniejsze sposób. Panią organistkę same dzieci pomalowały tak, że oby lepiej farbki zeszły jej z nosa, bo pozostałby czerwony... |
Półkolonie zimowe | 2014-02-09 |
|
Miniona niedziela była ostatnim dniem ferii zimowych dla dzieci i młodzieży z naszego regionu. Dziś pozostało po nich jedynie wspomnienie. I może właśnie dla owego wspomnienia należałoby odnotować to, co działo się w drugim tygodniu minionych ferii. Dzięki zaangażowaniu pani organistki oraz dwóch mam, a w pewnym momencie i trzech, jednej młodej parafianki oraz dwóch młodzieńców, można było otworzyć salki pod plebanią dla dzieci, które być może nudziłyby się w domach, a tak zyskały możliwość wspólnego z innymi dziećmi spędzania ferii. Były to, co prawda, zaledwie cztery godziny dziennie, ale zawsze jakieś urozmaicenie. Wspomniani opiekunowie dwoili się i troili, aby spotkania były jak najatrakcyjniesze: przygotowali zarówno gry planszowe, zespołowe i sprawnościowe, były też drobne prace ręczne: malowanie na szkle, wykonywanie gniotek - maskotek, a nawet dyżury kuchenne, podczas których niektórzy nauczyć się mogli przygotowania kanapek, robienia wafli czy pieczenia ciast. Wyjątkowym dniem była środa, kiedy to dzieci wraz ze swymi opiekunamiwybrały się do stadniny koni w Redzie, gdzie czekały na nich konie zaprzężone do sań, czyli kulig. Jazda po leśnych drogach przerwana być musiała chwilą odpoczynku dla koni, ale dzieci nie pozostały bez ruchu - rozpoczęły wojnę na śnieżki nie oszczędzając również opiekunów. W ostatnim dniu ferii dzieci obejrzały film, uczestniczyły w Mszy św., którą odprawił dla nich ks. Krzysztof, a na zakończenie uczestniczyły w przygotowanej przez siebie dla siebie agapie. Liczba uczestniczących w codziennych zajęciach oscylowała w granicach dwudziestki. Dziękujemy serdecznie wszystkim opiekunom, dzięki którym można było dzieciom ten czas umilić. W ostatnim dniu półkolonii z ośrodka kolonijnego "Caritas" w Warzenku wróciła szóstka dzieci z naszej parafii po tygodniowym wypoczynku. |
Rekolekcje w Wejherowie | 2014-02-02 |
|
Często się słyszy, że w Kościele jest bardzo mało młodzieży, że się nie angażują. Tymczasem w minionym tygodniu 15 młodych osób z naszej parafii przygotowujących się do bierzmowania dobrowolnie wyjechało na 4 dniowe rekolekcje. Oto sprawozdanie jednej z nich: Dnia 26 stycznia grupa młodzieży przygotowującej się do Sakramentu Bierzmowania udała się na wyjazd do Wejherowa pod czujnym okiem Ks. Krzysztofa. Pomimo panującego mrozu, nie zabrakło nam entuzjazmu i chęci. Oprócz nas w rekolekcjach brała udział również młodzież z Pucka, dzięki czemu mogliśmy poznać nowych ludzi i się z Nimi zintegrować. Czas naszego skupienia przebiegał według planu rekolekcji oazowych pod nazwą Szkoła Uczniów Chrystusa. Był czas na modlitwę, Mszę św., spotkania w grupach, rozważanie Pisma Świętego. Braliśmy również udział w szkole modlitwy oraz szkole śpiewu. Wszystko po to, by na wyjeździe nie zabrakło też dobrego humoru, radości, integracji. Szczególnie utkwiła mi w pamięci modlitwa wstawiennicza, podczas której poczuliśmy obecność Ducha Świętego, a po jej zakończeniu niesamowitą radość. To doświadczenie było niesamowite, i myślę, że na pewno pozostanie w naszej pamięci. Wróciliśmy w czwartek, 30 stycznia. Wśród uczestników panował smutek, gdyż pożegnanie z nowo poznanymi ludźmi nie było łatwe. Uważam, że te rekolekcje zmieniły nas na lepsze. Skutki tego wyjazdu na pewno pozostaną w naszym sercu i pamięci. |
Spotkanie | 2014-02-02 |
|
W minioną środę odbyło się spotkanie PZ "Caritas", które miało charakter podsumowujący pracę tej grupy w roku 2013. Ze sprawozdania wynika, że w formie paczek żywnościowych przy różnych okazjach udzielono pomocy 52 rodzinom oraz 10 osobom samotnym. W formie odzieży wsparto 5 rodzin. W formie bonów żywnościowych udzielono pomocy rodzinom ubogim na ogólną kwotę 1350 zł.Zorganizowanie akcji "Aniołek" pozwoliło obdarować paczkami świątecznymi 66 dzieci. Nie licząc 14 plecaków wyposażonych w akcji "Tornister pełen uśmiechów", zakupiono jeszcze dodatkowe wyprawki na kwotę 195,20 zł. PZ "Caritas" finansował też obiady szkolne dla 12 dzieci na ogólna kwotę 3156,20 zł. Dla 8 dzieci zimą oraz dla 8 dzieci latem sfinansował pobyt w ośrodku wypoczynkowym w Warzenku. Ponadto z dofinansowania "Caritas-u" skorzystało blisko dwieście dzieci wypoczywających na letnim wyjeździe, zorganizowanym przez naszą parafię oraz wyjeżdżających na jednodniowe wycieczki do Malborka, Elbląga i Łeby. Na te cele wydatkowano ogółem 7970 zł. Środki na te cele pochodzą z - organizowanego wspólnie z Radą Dzielnicy - festynu parafialnego, ze skarbonek "Jałmużny postnej", sprzedaży świec wigilijnych oraz skarbonki św. Antoniego. Wiadomo, że na działalność charytatywną można by wydać wszystkie pieniądze i nigdy nie będzie ich za wiele, ale dziękować należy Bogu za ofiarność tych ludzi, którzy wspierając finansowo "Caritas" spełniają obowiązek miłości bliźniego. Przy okazji wspomniano też, że nie ma już miejsc na bal karnawałowy zorganizowany przez PZ "Caritas". |
"Największy z cudów" | 2014-01-26 |
|
Ludzie czasem narzekają, że mało jest dobrych filmów związanych z tematyką wiary. Obiektywnie patrząc, pewnie aż tak źle nie jest, choć trzeba przyznać, że niektóre z nich zrobione są w dosyć prosty sposób. Jednak coraz więcej filmów religijnych robi się w profesjonalny i ciekawy sposób. Nie sposób nie przywołać tu filmu „Cristiada" tak wielu z nas znanemu. W ubiegłym roku w naszych kinach pojawiła się jednak jeszcze jedna propozycja przez wielu niestety niedostrzeżona - „Największy z cudów". Jest to porywający, pełnometrażowy film animowany dający nowe spojrzenie na cud, jakim jest Msza święta Kościoła katolickiego z aniołami i demonami w tle. Fabuła skupia się na trzech osobach, które spotykają się na tej samej Mszy świętej z powodu życiowych kryzysów, z jakimi walczy każdy z nich. Msza święta nie jest dla nich niczym nowym, ale nie są w stanie zrozumieć jej prawdziwego znaczenia. Pomoc przychodzi ze strony aniołów stróżów, którzy poz-walają bohaterom pojąć walkę dobra ze złem i cudowny triumf wiary, który unaocznia się podczas każdej Eucharystii. To, czego doświadczą w trakcie tej Eucharystii, zmieni ich życie na zawsze. „Największy z cudów" po mistrzowsku ukazuje niewidoczne aspekty wiary katolickiej. Podczas Mszy modlimy się pośród tysięcy aniołów, które uwielbiają Świętą Ofiarę oraz wielu duchów z namaszczeniem chwalących Boga. Choć tego filmu nie znajdziemy już w repertuarze kinowym, to jednak wciąż istnieje możliwość żeby go zobaczyć. Specjalnie dla naszej parafii ten film zostanie jeszcze raz odtworzony w umówionym terminie najprawdopodobniej w drugą sobotę po feriach. Szczegóły podamy później, gdy wszystko zostanie ustalone z kinem. Póki co już teraz zachęcamy do zaplanowania sobie czasu na obejrzenie filmu. Choć jest on animowany to warto, żeby zobaczyli go zarówno dzieci jak i dorośli. Zwiastuny i zdjęcia do filmu na stronie: www.najwiekszyzcudow.pl |
Świąteczna wizyta w szpitalu Amelia | 2013-12-29 |
|
W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia osoby przygotowujące się do bierzmowania kolędowały wraz z księdzem Krzysztofem u pacjentów szpitala w Redłowie. O godzinie 14.30 zebraliśmy się przy naszej plebanii i wyruszyliśmy busem do chorych. Na miejscu odwiedziliśmy oddziały chirurgii dziecięcej, pediatrii, a na samym końcu onkologię. Razem z pacjentami zaśpiewaliśmy kolędy. Ksiądz Krzysztof akompaniował nam na gitarze, jedna z dziewcząt grała na tamburynie. Podzieliliśmy się opłatkiem z pacjentami i pielęgniarkami oraz złożyliśmy im życzenia Wszyscy pacjenci byli wzruszeni, my również bardzo ucieszyliśmy się, że mogliśmy zrobić dobry uczynek wobec ludzi dotkniętych chorobą. |
Przedświąteczne prace w kościele | 2013-12-29 |
|
Chwalić należy Pana Boga za tak piękny zwyczaj, który utrwalił się w naszej wspólnocie, powszechnego przygotowywania kościoła na święta. Tym razem odzew parafian na prośbę o włączenie się w te prace był nadspodziewany. Przyszło w sumie kilkunastu panów, było też kilka pań, ale szczególną radość sprawiły dzieci oraz młodzież zmobilizowana przez ks. Krzysztofa, który doliczył się ogółem około pięćdziesięciu osób. W takich sytuacjach najistotniejszą kwestią jest właściwy podział pracy, bo największym problemem są osoby bezczynnie kręcące się po kościele i szukające zajęcia. Właśnie dlatego w oznaczonym dniu, to jest w poniedziałek, kilku panów przybyło do świątyni naszej jeszcze przed południem i przygotowali tzw. front robót: zbili zarys szopy samodzielnie zaprojektowanej, jeden z panów osadzał w tym czasie choinki. Przynajmniej część z nich została umocowana w stojakach. Gdy pozostałe osoby przybyły na godz. 16.00, można już było dekorować niektóre choinki, ozdabiać tablice przyścienne, wieszać lampki choinkowe. Kilku panów osadzało kolejne choinki, kilku wieszało małe drzewka na filarach, inni ozdabiali je lampkami, jeszcze inni mocowali zielone drzewka nad wejściem głównym. Dzieci w tym czasie stroiły "swoje" drzewko przy figurze bł. Jana Pawła II, a młodzież odkurzała dywany. Na koniec przyszedł czas na ustawienie figurek betlejemskich i rozłożenie sianka. To już było zajęcie wybitnie dla dzieci. Gdy trwały prace przy choinkach i żłóbku dwaj panowie zajęli się mocowaniem osłony na paski ledowe, zamontowane już wcześniej pod pierwszym stopniem ołtarzowym dla oświetlenia go dyskretnym światłem, aby uniknąć potknięć tych osób, które z powodu słabego wzroku nie są w stanie dostrzec różnicy poziomu tak samo wyglądających granitowych płyt. Aluminiowe osłony zostały więc sklejone mocnym spoiwem z kamiennym stopniem, aby widoczne było samo światło, nie zaś jego źródło. To pięknie, gdy tak wiele osób czuje się odpowiedzialnych za swój kościół, poświęcając czas i siły dla jak najlepszego ozdobienia świątyni. |
Nowe organy również w kaplicy | 2013-12-22 |
|
No, może nie tak całkiem nowe, były już bowiem używane w innej parafii, która z kolei również je odkupiła z jakiegoś kościoła... Po co więc nam sprzęt używany? - zapyta ktoś. Odpowiedź bardzo prosta: bo nie stać nas na nowy, a w kaplicy adoracji, w której obecnie Msze św. odprawiane są prawie codziennie i pozostanie tak przez co najmniej cały styczeń, trudno używać instrumentu przeznaczonego do wykonywania muzyki rozrywkowej. Posiada on bowiem zaledwie dwa głosy organowe i to nie najlepszej jakości. Myśl o zakupieniu takiego instrumentu, który wygląda faktycznie jak zwykły kontuar organowy wielogłosowego instrumentu, zrodziła się już wcześniej, przed rozpoczęciem remontu organów piszczałkowych w kościele. Wydawało się słusznym dokonanie zakupu takiego instrumentu, który by w czasie braku organów głównych, doskonale spełniał jego funkcję. Po powrocie organów piszczałkowych do kościoła, instrument elektroniczny miał zostać przeniesiony do kaplicy adoracji. Ten plan nie został jednak zrealizowany z powodu najbardziej powszechnego i zrozumiałego dla wszystkich - niektórzy tę dolegliwość nazywają suchotami kieszeniowymi. Zawsze bowiem było coś ważniejszego do wykonania. Złożyło się jednak tak, że panowie remontujący organy w naszym kościele, zainstalowali niewielki instrument piszczałkowy w kościele filialnym w Bukowinie, w parafii Łebunia, w diecezji pelplińskiej. Tamten zaś kościół bezpowrotnie utracił stare, piszczałkowe organy, których już się po prostu uratować nie dało. I właśnie na okres przejściowy, proboszcz tamtejszej parafii zakupił organy elektroniczne, które doskonale spełniły swoją rolę. Gdy jednak parafię stać było na piszczałkowy pozytyw, zdecydowano się na sprzedaż instrumentu elektronicznego. To właśnie owi organmistrze skontaktowali nas z tamtejszym proboszczem i - po zasięgnięciu opinii radnych parafialnych - zdecydowaliśmy się go zakupić. Jego wartość oszacowana została na 3 tys. zł, które mamy wpłacić do końca stycznia. Dwaj nasi parafianie pomogli w przewiezieniu go z Bukowiny do Kacka, a pani Ola potwierdziła jego przydatność. Niech służy na chwałę Boga. |
Kolejne nabytki | 2013-12-15 |
|
Wiele dobrego wciąż dzieje się w naszej wspólnocie za sprawą sprawdzonych i ofiarnych fachowców, którzy oferują bezpłatną robociznę w pracach, które na rzecz parafii wykonują. Jest to dla nas ogromna oszczędność, za co wdzięczni jesteśmy im i Panu Bogu, który takich ludzi nam dał. Tak w minionym tygodniu pan ślusarz przywiózł solidne, metalowe nogi do stolików w sali pod plebanią, a jeden z panów stolarzy zamocował je do istniejących już blatów. Do tej pory miały one niklowane, wkręcane nogi, które ładnie wyglądały, ale nie nadawały się do publicznego użytku. W domu, prywatnie spełniałyby z pewnością swoją funkcję, ale przy takim użytkowaniu jak nasze, co chwila któraś noga odpadła... Teraz będzie inaczej. |
Spotkanie Rady Duszpasterskiej | 2013-12-15 |
|
Podczas ostatniego spotkania Rady Duszpasterskiej w minioną środę, najpierw zajęto się wnioskami z uroczystości odpustowej oraz wizyty Radia Maryja i Telewizji TRWAM w naszym kościele. Chodziło głównie o kwestie logistyczno - organizacyjne, co można by jeszcze w przyszłości poprawić. Następnie rozmawiano o zaangażowaniu parafian w ćwiczenia czasu adwentowego, głównie w zakresie uczestnictwa w Mszach św. roratnich. Frekwencja nie jest powalająca, ale trzeba wziąć pod uwagę, że zwyczaj ten dopiero się odradza i w tej kwestii ogromną radością jest grupka dzieci systematycznie uczestniczących w tych porannych nabożeństwach. Liczba ich oscyluje w granicach trzydziestki. Członkowie PZ "Caritas" podzielili się uwagami dotyczącymi zbiórki produktów żywnościowych dla najuboższych i okazało się, że - jak dotąd - jest tego mniej niż w ubiegłym roku. Najprawdopodobniej trzeba będzie jeszcze dokupić część artykułów, aby podarowane paczki nie rozczarowały... Zostało też kilkanaście "aniołków"do rozlosowania, które - mamy taką nadzieję - znajdą nabywców w dzisiejszą niedzielę. Zbliżające się święta to też sprawa wystroju kościoła. Ambicją naszą jest coroczne zmienianie świątecznej dekoracji - zwłaszcza jeśli chodzi o żłóbek. Panowie zajmujący się tym z miłości do Pana Boga, mają już konkretny projekt. Dobrze by jednak było angażować i innych. Stąd propozycja skierowana do wszystkich mających chwilę czasu i tyle miłości do Boga, by pomóc zajmującym się tym od lat. Poniedziałek przed wigilią, godzina 16.00 - to propozycja dla chętnych. Zapraszamy również dzieci i młodzież. Padła też propozycja ze strony członków Domowego Kościoła, by podczas wizyt kolędowych rozdawać coś na kształt biuletynu parafialnego, zawierającego propozycje zaangażowania się w duchową działalność wspólnot w naszej parafii działających. Na koniec rozmawiano również o świeżo wyremontowanych organach piszczałkowych, które - zgodnie z przewidywaniami organmistrzów - wykazują drobne, poremontowe mankamenty. Z góry zapowiedzieli oni swój przyjazd, bo to taka standardowa praktyka, zaś pani Ola już przygotowała listę usterek do naprawienia. W tej kwestii poruszono również inną sprawę, nad którą dyskutowano już znacznie wcześniej, ale - jak dotąd - bez konkretnych rezultatów. Chodzi mianowicie o typowo kościelne organy elektroniczne z kontuarem dwumanuałowym i pedałem, który miałby stanąć wreszcie w kaplicy adoracji. Okazja się nadarza, bo właśnie jedna z parafii w sąsiedniej diecezji doczekała się ostatecznie organów, co prawda skromnych, ale piszczałkowych, z prawdziwego zdarzenia i jest chętna odsprzedać interesujący nas instrument. Cena jest dość okazyjna. Rozmawiano więc na temat przyjrzenia się mu i ewentualnego transportu do naszego kościoła, a konkretnie do kaplicy adoracji. |