Chleb Żywy | 2024-08-18 |
Znów o Tym Chlebie... To nie może być przypadek, skoro znowu wracamy w liturgii Słowa do tematyki Eucharystii, to musi być bardzo ważne. Pierwsze czytanie prezentuje Mądrość jako alegorię Boga. To ona przygotowuje bogatą ucztę i... zaprasza prostaczków, aby dać im udział w swojej mądrości. Nie ma to jednak nic wspólnego z absorbowaniem wiedzy ani z cyklem ciekawych wykładów, podnoszących naszą inteligencję na wyższy poziom. Temu, kto chce mądrość naprawdę osiągnąć, wystarczy... sycenie się Jej chlebem i picie wina, które sama zmieszała. Chodzi więc o jakieś inne wino - nie takie, przed którym ostrzega Efezjan św. Paweł, a które służy do upijania się. Tu potrzeba czegoś więcej: jakiś specjalny rodzaj wina nie wystarczy - potrzeba jeszcze elementów duchowych: psalmów, hymnów i pieśni pełnych ducha. Gdy Pan Jezus po raz kolejny mówi o konieczności spożywania Jego Ciała, oczywiście budzi zgorszenie i to chyba nie tym, że można spożywać ciało (Pan Jezus używa greckiego określenia sarks czyli mięso). Gdyby ktoś zadał sobie trud zrozumienia, że Chrystus mówi o ofierze, którą sam ma się stać, to pojąłby, że ono właśnie stanowiło podstawę ofiar starotestamentalnych. Ulubione przez Żydów ofiary biesiadne polegały właśnie na tym, że część mięsa ofiarnego spalana była na ołtarzu, a pozostałą część spożywali ofiarodawcy. W ten sposób mogli się poczuć jak goście zaproszeni na ucztę przez samego Boga. Dla nas, po dwudziestu wiekach od tamtych wydarzeń, wydaje się to zupełnie oczywistym: przyjmowanie Najświętszego Ciała może nas wyposażyć w potrzebną mądrość, by nie ulec iluzjom tego świata i chodzić drogą rozsądku. Co jednak z Żydami, którzy jeśli - przy odrobinie dobrej woli - byliby w stanie przyjąć prawdę o nadzwyczajnym chlebie, to nigdy nie zaakceptują kwestii spożywania krwi, co było zabronione nawet w odniesieniu do zwierząt? Pan Jezus istotnie wymaga bardzo wiele. Przyjmiemy to?
| |
