Aby Bóg był wywyższony | 2024-07-14 |
Amos, prorok ósmego wieku przed Chrystusem pochodził z Tekoa, miasta w Judzie, choć prorocką działalność rozwijał na terenie państwa północnego i to akurat w Betel. To tam Bóg objawił się Jakubowi i to on zmienił nazwę tego miejsca z Luz na Betel, czyli Dom Boga. Od tamtej chwili do czasów Amosa minęło blisko dziesięć wieków i sytuacja była już zupełnie inna. Jedynie w Jerozolimie można było składać Bogu ofiary. Betel było sanktuarium niejako schizmatyckim. Powstało po podziale królestwa Dawidowego, a zdecydowano się na składanie tam ofiar dlatego, by ludzie z północy nie chodzili przypadkiem do Jerozolimy. Z punktu widzenia Prawa był to kult absolutnie nielegalny. Ponadto prorocy, których zatrudniano, byli w oczywisty sposób zależni od swego pracodawcy, czyli króla. Właśnie dlatego, wobec rozlicznych grzechów ludzi północy i jego władców, Pan Bóg posłał do Betel Amosa, proroka niezależnego, którego sam wybrał i to (o, ironio!) spośród pasterzy i nacinających sykomory. Ten nie bał się rzeczy nazywać po imieniu i odważnie wytykał błędy Izraelitom. To był powód, dla którego Amazjasz, kapłan z Betel, usiłował wypędzić Amosa ze swojego terytorium. Opis przedstawionej sytuacji doskonale komponuje się z myślą zawartą w dwóch kolejnych czytaniach, gdzie Pan Jezus potwierdza posiadanie suwerennej władzy w zakresie dokonywania wyboru apostołów, a św. Paweł podkreśla fakt Bożego wybrania, właściwego wszystkim ludziom, które absolutnie nie jest wynikiem sprytnego dostosowania się do zmiennych okoliczności, ale owocem odwiecznego planu Boga. Nieskuteczność działania zawodowych czy urzędowych kapłanów i proroków wynikała przede wszystkim z kalkulanckiego charakteru wykonywanej posługi. Praktyczne podejście do życia nakazywało tak balansować między prawem Bożym i świeckim, by nie utracić pracy. Amos zaś siebie w żadnych kalkulacjach nie uwzględniał, dbał wyłącznie o to, by to Bóg przez jego działania został wywyższony.
| |
