Sąsiedztwo dobra i zła... | 2024-07-27 |
Nie tylko o tym mówi dzisiejsza Ewangelia, ale również o ich wzajemnym wpływie. (Choć trudno powiedzieć, jak miałoby dobre ziarno wpływać na rosnący obok chwast. Prawda, chwasty utrudniają egzystencję dobremu ziarnu choćby poprzez wyjaławianie im gleby, ale odwrotnie...?) Wiadomo, że jest to pewien obraz, przenośnia, poprzez którą Pan Jezus chciał powiedzieć, że dopóki żyjemy na tym świecie, będziemy poddani złym wpływom. Najważniejsze, by im nie ulec. Tu z kolei otrzymujemy historię z pierwszego dzisiejszego czytania: prorok Jeremiasz, w imieniu Pana Boga, ostrzega mieszkańców Jerozolimy, że jeśli nie odwrócą się od pogańskich wpływów, którym od dziesięcioleci już ulegają, Święte Miasto przestanie być ich domem - zostaną z niego wypędzeni. Tymczasem oni traktują obecność Boga pośród siebie jak polisę ubezpieczeniową: odwołują się do swego Pana i nawet ofiary składają, ale tylko po to, by przypomnieć o swoim istnieniu i zabezpieczyć się na wypadek niepowodzenia. Stamtąd zaś wracają do swego niegodziwego życia i bałwochwalczych kultów. Czy nie jest to historia również nasza? Prawda, że wielu ludzi zupełnie już odłączyło się od Pana Boga - niektórzy na zawsze, inni natomiast twierdząc, że nie mają nic przeciwko Niemu, ale mają z Nim wystarczająco dobry kontakt i nie mają potrzeby zasilania tłumów w kościołach, czy korzystania z sakramentów... Są też tacy, którzy na nabożeństwa w kościele uczęszczają, ale wracają stamtąd do swego niegodziwego życia, jakby nigdy nic. Spoglądając za naszą wschodnią granicę niepokoimy się, by tamten konflikt nie rozlał się i na nasz kraj, a jednocześnie wielu nie potrafi sobie uświadomić związku niemoralnego, bezbożnego postępowania z groźbą kary - choćby działaniami wojennymi. Prorok Jeremiasz nie ma co do tego wątpliwości. Pan Jezus również, dlatego mówi o cierpliwym znoszeniu chwastów rosnących pośród pszenicy. Czym innym jest je znosić, a czym innym poddawać się ich wpływom.
| |
