Wiara czyni cuda | 2024-07-28 |
Nie ma już wielkiego Eliasza, proroka potężnego, który na wozie o koniach ognistych wzięty został do nieba. Pozostał jednak Elizeusz, przez tamtego namaszczony i jak jego mistrz, wyposażony w potrzebne łaski. On również dokonywał cudów i pewnie dlatego gromadziło się wokół niego mnóstwo ludzi spragnionych nie tylko słowa Bożego, podtrzymania na duchu, ale też głodnych nadzwyczajnej interwencji w swoim życiu. Nieprzypadkowo ten obraz zestawiony został z Ewangelią, do złudzenia przypominającą swój pierwowzór. Nie o liczby tu chodzi, a więc nie o ilość dostarczonych chlebów, ale o pewien mechanizm: człowiek przynosi Bogu to niewiele, na co go stać, a Pan rozmnaża, przemienia, syci i nieodmiennie zadziwia. Zadziwił sługę Elizeusza, a w Ewangelii Apostołów, gdy zaś chodzi o ludzi, którzy byli adresatami tychże cudów, trudno powiedzieć, ilu z nich w ogóle uświadomiło sobie, co tak naprawdę się wydarzyło. Bywa przecież tak, że niekiedy stajemy się biernymi pożeraczami Bożych łask - bez wdzięczności i bez współdziałania. W obu przedstawionych wypadkach chodzi przede wszystkim o to, byśmy nie lękali się trudności, ale zawsze wpatrzeni w Boga, z Nim współdziałając, potrafili w ten sposób pomóc sobie. Bóg cieszy się sukcesami swoich dzieci i chętnie ich wspomaga nawet w nadprzyrodzony sposób - byle tylko nie tracili ufności. Pewnie dlatego św. Paweł poucza nas dziś w drugim czytaniu, abyśmy postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliśmy wezwani. Każdy na własnej drodze, każdy w odmienny sposób, ale współdziałając z taką Mocą i żywiąc dobre zamiary, winniśmy umacniać innych na drodze wierności. | |
