Przyjdźcie do Mnie wszyscy... | 2024-07-18 |
Tak najszczerzej woła nas Pan Jezus. Czy do wszystkich? Można by mówić o dzieciach, które padają w ramiona swych ojców i matek, kiedy zrobią coś złego. Jeden jest jednak warunek: samo przyznanie się do złego, zwłaszcza to wymuszone wyrzutami sumienia, niczego jeszcze nie załatwia. Konieczny jest szczery żal i postanowienie poprawy. Czasem dochodzi do tego dopiero wobec nieuniknionej groźby kary, ale to nie szkodzi - ważne, aby zarówno żal jak i poprawa były istotnie szczere. W czasach Izajasza przychodziło to Judejczykom łatwiej, bo Samaria już jęczała pod butem Asyryjczyków, a los ich samych też był już przesądzony. Odczucia zagrożonych surową karą właściwie oddają słowa proroka Izajasza: Panie, w ucisku szukaliśmy Ciebie, słaliśmy modły półgłosem, kiedy Ty chłostałeś. Jak brzemienna bliska chwili rodzenia wije się, krzyczy w bólach porodu, takimi staliśmy się przed Tobą, o Panie! Czy miało to jakikolwiek sens? Jako pokuta - pewnie tak... Aby jednak można coś traktować jako pokutę, czyli świadomie przyjęte doświadczenie w celu zmazania win, musi być ono dobrowolnie przyjęte, a wręcz sobie narzucone. Gdy zaś po prostu spada z nieba jak niechciany deszcz, kończy się tak, jak dopowiada Izajasz: Poczęliśmy, wiliśmy się z bólu, jakbyśmy mieli rodzić; ducha zbawczego nie wydaliśmy ziemi i nie przybyło mieszkańców na świecie. Na nic nie przydało się takie cierpienie. Szkoda. Trzeba było skorzystać z miłosierdzia, gdy był na to czas. Przyjdźcie do Mnie wszyscy...
| |
