Pójdziesz dokądkolwiek cię poślę... | 2024-07-24 |
Kiedyś młodzieńcy, kończący edukację po osiągnięciu pełnoletniości otrzymywali wezwanie do wojska, tak zwany bilet. Wiadomo było, że to powołanie do wojska. Po przybyciu na miejsce człowiek dowiadywał się w jakiej części Polski i w jakiej jednostce spędzi najbliższe dwa lub trzy lata. Wszystko jasne! Inaczej jest z Bożym powołaniem. Wszyscy wiemy, że nikogo nie pomija Pan Bóg w swoich planach i wszystkich chce przeprowadzić przez to życie zgodnie z otrzymanym wyposażeniem, aby można innym pomagać, a dodatkowo czerpać z podjętych zajęć satysfakcję. Nazywamy to powołaniem. Odczytanie jego nie jest jednak proste. Jeremiasz, powołany na proroka miał obawy i wątpliwości. Dzięki Bogu nie czuł się godnym piastowania takiej funkcji. Oznajmił to Powołującemu w następujących słowach: Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem! Czyżby nie zrozumiał słów wcześniej wypowiedzianych przez samego Boga: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. To powinno wszystko załatwiać. Pamiętajmy jednak, że w tamtych czasach szanowało się siwiznę starca, która była oznaką mądrości - nabytej, wypróbowanej, wzbogaconej praktyką życiową. Młodość wobec takiego doświadczenia musiała zamilknąć. Chyba, że był to Daniel, broniący Zuzanny, któremu Bóg dał przywilej starszeństwa... Ponadto nauczyciele czy wybitni mówcy długo przygotowywali się do nabycia kunsztu oratorskiego. W tym sensie prawdziwymi były słowa Jeremiasza: jestem młodzieńcem. To dlatego nie umiał mówić. Bogu to jednak nie przeszkadzało - miał wobec niego swoje plany i wiedział, że jeśli tylko Jemu, nie sobie zaufa, będzie głosił cokolwiek mu Bóg poleci i do kogokolwiek go pośle. To nie kwestia zdolności, ale zaufania Najwyższemu.
| |
