Konieczność braterskiego napominania | 2024-11-11 |
Nikt nie lubi być pouczany - to prawda, ale i pouczać nie bardzo potrafimy. To też niełatwe, bo przecież sami nie jesteśmy doskonali. Jak więc napominać innych? To właśnie o tym chce nas Pan Jezus dzisiaj pouczyć. Czy potrafilibyśmy milczeć na widok wchodzącego do wody człowieka wiedząc, że niedaleko brzegu pływają rekiny? Zwrócimy przecież uwagę kierowcy, który nie ma świadomości, że ma znaczny ubytek powietrza w kole. Wszak to sprawa bezpieczeństwa! A jeśli w grę wchodzi osiągnięcie życia wiecznego, czyż tym bardziej nie należy zwracać uwagi błądzącym? Ich postępowanie przecież udzielać się będzie młodszym i oni więc kroczyć będą ku zgubie... Owszem - sami winniśmy się wystrzegać gorszącego postępowania, by ktoś nie zaciągnął winy z naszego powodu, mówiąc: skoro on tak postępuje, i mnie wolno. Otóż: nie wolno. Ale właśnie dlatego, że sam staram się nie gorszyć, winienem napominać gorszycieli - dla ich dobra i wspomnianych przez Pana Jezusa maluczkich. Napomnienie może się łączyć z koniecznością przebaczenia - jeśli złe działanie mnie zabolało, ale nie można odmówić darowania winy. Jest, oczywiście warunek: druga strona musi o nie prosić. Jeśli nie prosi, oznacza to, że nic nie zrozumiała, albo nie chce niczego zmieniać. My również otrzymujemy odpuszczenie grzechów tylko wtedy, gdy żałujemy za nie i postanawiamy poprawę. Dopiero tak uzyskane przebaczenie może coś w świecie zmienić.
| |
