Trwanie z Bogiem | 2024-11-15 |
Często spadają na nas wieści w rodzaju: Kowalska nie żyje albo Franek zmarł. Pogrzeb w sobotę. itd. Różne bywają wówczas reakcje. Często reagujemy ze zdziwieniem: Jak to się stało? Miał przecież dopiero 54 lata. Chyba jednak stosunkowo rzadko przytrafia się nam fakt śmierci innych osób odnosić do siebie. Dlaczego? Czyżby miało to nigdy nie nastąpić? Nie, przecież jesteśmy śmiertelni. Wiemy o tym, choć rzadko te myśli przywołujemy. A przecież może to nastąpić w każdej chwili. Pan Jezus mówi o katastrofach, które dosięgły ludzi współczesnych Noemu czy Lotowi. Pewnie nic nie zapowiadało tych tragedii, a jednak... Gdy się już rozpoczęło, fakty następowały bardzo szybko jedne po drugich. Owocem tego była nagła śmierć wielu - ktoś przy żarnach, ktoś w polu, na dachu, na posłaniu... Wtedy nie ma już czasu na jakiekolwiek refleksje. Ktoś w kopalni, ktoś w samolocie, w autobusie czy w kolejce... Wtedy ratować może tylko wypracowany przez lata nawyk łączenia się z Bogiem - w każdej chwili swego życia. Ten właśnie nawyk pielęgnujmy.
| |
