Ta sama linia... | 2024-11-14 |
Dopiero co wczoraj analizowaliśmy ewolucyjny charakter odmieniania obrazu świata przez św. Pawła, a dziś znajdujemy jeszcze konkretniejsze potwierdzenie realizowania tej linii. W Pawłowych czasach obowiązywało niewolnictwo. Nic z tym nie można było zrobić. (Tak się przynajmniej wydawało.) Nie oznacza to, że nikt nie próbował, ale była to walka z wiatrakami. Onezym był niewolnikiem Filemona, który z kolei zawdzięczał Pawłowi wprowadzenie do świata wiary i umiłowania Chrystusa. Wszedłszy na tę nową drogę pięknie realizował przykazanie miłości - jak to czytamy w pierwszym zdaniu - udzielając pomocy wielu wierzącym. Znalazł się jednak w dość trudnym położeniu. Oto bowiem jego niewolnik, Onezym, uciekł od niego do Pawła. Od niego też przyjął chrzest i... No właśnie: i co dalej? Paweł nie zamierzał stawiać Filemona przed faktem dokonanym, ale odwołując się do miłości Chrystusa, któremu odtąd oddani są oni wszyscy, prosi o przyjęcie buntownika z całą miłością wskazując, że obaj mają tego samego Pana - Jezusa Chrystusa. Owszem, używa potem jakiejś argumentacji o powinności służenia sobie ze względu na dzieło ewangelizacji i w tym zakresie konieczne posługi mógłby w zamian za Filemona oddawać mu Onezym, ale odsyła go jednak do prawowitego pana i właściciela, nakazując przyjąć go jak brata... To w ten sposób miłość Chrystusa zwycięża system. Nie przez rewolucję, która pożera własne dzieci.
| |
