Co tobie do tego? | 2025-06-07 |
Iluż to ludzi wykazuje dziś zatroskanie losem innych! Pytają z pustej ciekawości, odpowiadają niepytani, a wszystko po to, aby mieć nieco spokoju nie tyle dla siebie, ile od siebie. Zastanawiając się bowiem nad sobą trzeba podjąć trud analizowania własnych zachowań, wysilić się na samokrytykę i podjąć postanowienie lepszego postępowania. A po co to? Czyż nie łatwiej zająć się życiem innych? Dziś już nie tylko grzeszne plotkary, ale zdecydowanie przewyższające je - pod względem zasięgu oddziaływania - media, są wciąż zainteresowane czyimś życiem prywatnym, dochodami, lokalizacją uczuć itp. Choć różne są ścieżki ludzkich losów, to cel dla wszystkich jest ten sam: mamy stanąć u boku Bożego, by wraz z Nim na wieki cieszyć się chwałą. Ten właśnie cel jest najistotniejszy, a sposoby osiągania go nie mają już takiego znaczenia. Stąd mogą ludzie przez życie pielgrzymować obok siebie, ale niekoniecznie. Gdy ktoś żyje w oddaleniu, nie musi to oznaczać jego zagubienia, ale po prostu inny styl realizowania życiowego powołania. Najważniejsze jest posłuszeństwo. I to nasze! Los innych o tyle może nas interesować, o ile możemy stać się dla nich pomocą w dojściu do Boga. Przede wszystkim zaś troszczyć się musimy o własne zbawienie. Tak to zresztą wynika ze sformułowania przykazania miłości: miłuj bliźniego jak siebie samego. Krótko mówiąc, należy wpierw zatroszczyć się o to, by samemu wiernie wypełnić wolę Boga. Gdy zaś chodzi o innych - Co tobie do tego? Ty pójdź za Mną.
| |
