Najwyższy i Wieczny Kapłan | 2025-06-12 |
Nie dziwi to, o co prosi Pan Jezus w wielkoczwartkowej Modlitwie Arcykapłańskiej: za nimi proszę (...) abyś ich ustrzegł od złego oraz za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie. Wynikało to z troski o powodzenie misji, którą sam rozpoczął, a teraz kontynuować ją mają Jego uczniowie. Na szczególną jednak uwagę zasługuje sformułowanie zawarte w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Chodzi o uwagę wskazującą na Boga, któremu spodobało się, aby przewodnika ich (czyli naszego) zbawienia udoskonalić przez cierpienie. To jasne, że owym przewodnikiem jest Pan Jezus, ale jak można jeszcze udoskonalić Boga - Człowieka? Przecież niczego Mu nie brakowało i brakować nie może, bo to Bóg! Jak więc rozumieć owo udoskonalenie? Zdarzało się niejednokrotnie, że żołnierze walczący na froncie mieli pretensje do swojego dowództwa, nie rozumiejącego zwykłych żołnierzy, pochylając się nad mapami w ciepłym sztabie. To jest pewien deficyt, jakiś brak w postawie członków wspomnianego dowództwa. Nie takim dowódcą jest nasz Pan. Jako Bóg pozbawiony jest możliwości cierpienia i to mogłoby stanowić Jego brak oraz ewentualne pretensje żołnierzy, którym sam przepowiadał cierpienie a nawet śmierć. W tym znaczeniu musiał zostać udoskonalony, czyli wyposażony w zdolność cierpienia, by dokonać naszego zbawienia i zostawić przykład cierpliwego znoszenia doświadczeń.
| |
