Nic w emocjach... | 2026-07-03 |
Czy jest sens bronić Tomasza? Tym bardziej, że on obrony nie potrzebuje. Przylgnął do niego złośliwie narzucony mu przydomek niewierny i choćby rozpisać się na wszystkich portalach świata, że To nieprawda! czas zrobił już swoje: Tomasz Apostoł to Niewierny Tomasz. Jak drugie, niechciane imię rani go ten strój - niemalże jak pancerna włosiennica średniowiecznego pokutnika. A zdecydowała o tym jedynie krótka chwila słabości, której na pewno na imię pycha. Tak, przez chwilę się zapomniał i wbrew świadectwom pozostałych uczniów, może rozeźlony na Mistrza, że ośmielił się przyjść do Wieczernika akurat wtedy, gdy jego nie było, oświadczył buńczucznie, że nie uwierzy dopóki palca i dłoni nie zanurzy w miejscu ran Pańskich... Prawdopodobnie natychmiast zawstydził się tej wypowiedzi, ale... słowo się rzekło. I tak nie usprawiedliwia to tych, którzy ośmielili się wypalić na nim piętno niewiernego. Nie był on niewiernym, a co najwyżej niedowiarkiem. Ostatecznie przecież poniósł Dobrą Nowinę w dalekie kraje, docierając aż do Indii i tam kładąc życie w ofierze za swego Pana. A cóż mówi to do nas? Pewnie i to, by jednak ważyć słowa, gdy tematem stają najważniejsze sprawy i to dotyczące Najwyższego.
| |
