Światłe oczy | 2024-10-19 |
Mądry św. Paweł... Jakże on dobrze znał cenę światłych oczu! Gdy reżyser realizuje film, pragnie go przedstawić jak najbardziej atrakcyjnie. Znaczy to między innymi, że winien zadbać o stopniowe narastanie napięcia i utrzymanie widza jak najdłużej w niepewności, co do ostatecznego wyniku akcji. Z drugiej jednak strony, adresując film do przeciętnego odbiorcy, musi mu podsuwać wiele okazji do budowania teorii i formułowania wniosków, dlatego następujące po sobie sceny są pokazywaniem różnych osób w różnych sytuacjach, odsłanianiem kulis i wiązaniem tego, czego z jednego miejsca dostrzec i wywnioskować się nie da. To okazja do potężnej manipulacji umysłami widzów. Po prostu jest on zmuszony wyciągać wnioski na podstawie takich danych, jakie mu zostaną podsunięte. Ale cóż tam film! Tu można najwyżej powiedzieć po jego zakończeniu: No, patrzcie - pomyliłem się. I nic to nie kosztuje. Gorzej w życiu. Tu nie można zdać się na intuicję, czy korzystanie z danych, jakie świadomie ktoś nam podsuwa. Tu potrzeba istotnie światłych oczu, bo z pewnością nie jest to film... W naszym interesie leży właściwe rozpoznawanie szans i zagrożeń oraz podejmowanie najsłuszniejszych działań. Życie wszak mamy tylko jedno, decyzji do podjęcia nieskończenie wiele, a danych do ich podejmowania zawsze za mało. Tym między innymi życie od filmu się różni. I właśnie dlatego, w poszukiwaniu owych danych, trzeba zwracać się do Tego, który - jako stojący wysoko - widzi znacznie dalej i o wiele więcej. On właśnie może nam podsunąć nie tylko więcej danych, ale i wnioski właściwe. To są owe światłe oczy. Stawka jest zbyt duża, by polegać tylko na sobie.
| |
