Taka to wdzięczność... | 2025-07-02 |
Ciekawa jest ta dzisiejsza Ewangelia. Po pierwsze dowiadujemy się z niej, że Pan Jezus udał do krainy pogańskiej - u Żydów nie znalazłaby się trzoda świń, a już na pewno nie tak liczna. Po co się tam udał? To oczywiste: chciał wszystkim narodom zanieść dobrą nowinę - również poganom. Jest jednak coś jeszcze: Bóg jest Bogiem porządku i dlatego od samego początku porządkował ten świat - od stworzenia światła, poprzez sklepienie niebieskie i tak dalej aż do człowieka. Pan Jezus w Nowym Testamencie zainteresowany jest przywracaniem porządku, a przecież obecność szatana w tym świecie z pewnością go burzy. Dlatego najpierw uwalnia dwóch nieszczęśników od złych duchów, które - i to ciekawe - wolały wejść w trzodę świń niż wracać do siebie... (Jak straszne więc musi być piekło, skoro nawet diabły nie chcą tam wracać?) Niemniej jednak rozpoznały w Chrystusie Boga. Kolejna sprawa to reakcja mieszkańców miasta, którzy właśnie uwolnieni zostali od dwóch groźnych opętańców. Zamiast okazać wdzięczność, grzecznie poprosili o oddalenie się z ich granic. To zdumiewa. Dotąd zwykle goszczący Pana raczej prosili o to, by pozostał wśród nich jak najdłużej, a On odpowiadał, że i innym miastom musi głosić dobrą nowinę i odchodził. Dlaczego ci zareagowali inaczej? Możliwe, że z powodu straty materialnej. Ostatecznie przepadło duże stado świń. Ale jest chyba jeszcze coś gorszego. Możliwe, że chodziło o problem duchowy: gdy bowiem istnieli wśród nich ci... najgorsi, oni sami nie musieli się zbytnio starać, by uchodzić za dobrych, gdy zaś tych zabrakło, trzeba się będzie starać lepiej żyć... Czy nie jest to problemem również i dzisiejszego świata: Nie mamy nic przeciwko Tobie, Panie Boże, ale nie wtrącaj się do naszego życia i... grzecznie prosimy: odejdź. | |
