Nasza nadzieja | 2025-07-04 |
Kilka rzeczy musiało zadziać się na raz: uzdrowienie paralityka, po którym Pan Jezus - wychodząc z Kafarnaum - dostrzegł w komorze celnej człowieka imieniem Mateusz. Tu druga okoliczność: musiał akurat mieć w tym czasie dyżur na cle. Kolejna rzecz to jego wysoki status materialny (nie mylić z moralnym, w który nikt w tamtym czasie by nie uwierzył...) oraz jakaś szczególna estyma w - jak byśmy to dziś powiedzieli - w ówczesnym półświatku sprawiająca, że nagle mogło pojawić się w jego domu wielu celników i grzeszników. W ten sposób Pan Jezus mógł (znów odniesienie do współczesności) niejako jednym kliknięciem przekazać całemu temu towarzystwu, że Bóg jest naprawdę miłosierny i warto wszystko postawić na jedną kartę. Można by powiedzieć, że wszystko bardzo dobrze się ułożyło, ale (nie wiadomo dlaczego) pojawili się tam również zgorszeni faryzeusze. Zgorszeni, oczywiście, faktem zasiadania takiego Nauczyciela w pomiędzy grzesznikami. Szybko dowiedzieli się i oni, że nie przyszedł powołać sprawiedliwych, ale grzeszników. Jakaż to nadzieja dla nas! Wszak i my jesteśmy grzesznikami - jeśli ktoś uczciwie patrzy na swoje życie, to wiele braków dostrzec w nim może... Ale właśnie to czyni nas szczególnymi obiektami zainteresowania dla Pana Jezusa. To nadzieja dla nas!
| |
