Pan mój i Bóg mój | 2025-07-03 |
Czy było coś złego w tym, że chciał Tomasz namacalnie sprawdzić prawdziwość postaci Zmartwychwstałego? Jakoś Gedeonowi nikt nie wypomina, że negocjował z objawiającym się mu aniołem, pragnąc się upewnić, że ma rzeczywiście do czynienia z wysłannikiem Boga: a to runo mokre, a to suche o poranku... Nic - wszystko dobrze, a w odniesieniu do Tomasza podniósł się rwetes, który trwa już dwadzieścia wieków, na mocy którego obwołano nieszczęśnika niewiernym, a tak naprawdę należałby mu się tytuł co najwyżej niedowiarka. To miałoby uzasadnienie, bo przecież nie chciał uwierzyć swoim braciom Apostołom, którzy usiłowali go przekonać o obecności żywego Mistrza wśród nich. Nie powinniśmy odsądzać Tomasza od czci i wiary tylko na bazie tego incydentu. Ostatecznie nawet i sam Chrystus go nie potępił, ale pozwolił spełnić jego zamiar i delikatnie napomniał: Nie bądź niedowiarkiem, ale wierzącym. I to wystarczyło. Odpowiedź jaka padła z jego ust i nas winna podtrzymywać nieustannie w trudnych chwilach: Pan mój i Bóg mój.
| |
