Stałość zawierzenia | 2025-07-21 |
Dzisiejsze czytanie z Księgi Wyjścia uczy nas kilku rzeczy. Po pierwsze: nie należy ufać mocy układów z potężnym nikczemnikiem. Faraon rzeczywiście zgodził się na warunki postawione przez Mojżesza tylko pod wpływem siły, jakiej został poddany. Wystarczyła jednak chwila oddechu, by posłać za uciekinierami potężne wojsko. Druga sprawa to niestałość charakterów współziomków Mojżesza. Wszystko przecież czynił dla nich - z posłuszeństwa Panu Bogu, a nie mógł się na nich oprzeć. Owszem, przywitali go w Egipcie jako wybawcę, ale wystarczyły pierwsze oznaki zemsty faraona, aby z łatwością zwrócili się przeciwko niemu. Tutaj podobnie: triumfalnie wychodzili z Egiptu, ale wystarczył widok kurzu unoszącego się nad ścigającymi ich wojskami, by znów powstać przeciwko swemu wodzowi. Zresztą, czemu się tu dziwić, skoro i Pan Jezus tego doznał (Niedziela Palmowa a Wielki Piątek). Podobnie zresztą nasz Prymas Tysiąclecia - w krytycznym momencie bronił go tylko Niemiec (ks. Zink) oraz pies. Te postawy nie byłyby możliwe bez całkowitego oparcia swoich nadziei na Panu Bogu. Stałość zwierzenia jest niezbędna każdemu duchowemu przywódcy. Ani Mojżesz, ani ktokolwiek z dźwigających na sobie odpowiedzialność za lud nie poradzi sobie bez wspomnianej stałości zawierzenia. Tylko dzięki niej mógł wciąż jeszcze orędować za ludem sobie powierzonym i oglądać szczęśliwe zakończenie. Dlatego właśnie zarówno papież jak i każdy biskup czy kapłan potrzebują nieustannego wsparcia modlitewnego, by nie utracić ufności. | |
