Jak można zatracić człowieczeństwo? | 2026-03-10 |
Ewangelię dzisiejszą odczytujemy, chyba zgodnie z intencją Głoszącego, jako zachętę do okazywania miłosierdzia, skoro sami go potrzebujemy i to w wymiarze znacznie przekraczającym naszą sprawiedliwość. Jest tu jednak chyba jeszcze jeden wątek, z którego warto sobie zdać sprawę. Otóż, ów człowiek - dłużnik, który co dopiero uzyskał darowanie ogromnego długu, nie potrafi wczuć się w położenie innego dłużnika, który ma znacznie bliższą (i realną) perspektywę oddania wszystkiego. Z czego wynikać mogła taka postawa? Należałoby wczuć się w rolę człowieka, który nie tylko winien cieszyć się z wyzerowanego konta (dług mu darowano), ale jednocześnie posiadającego prawdopodobnie zerowe konto. Skoro pożyczał pieniądze od swego pana, to albo mu brakowało, albo źle zainwestował. Tak czy owak stracił widocznie wszystko, skoro nie miał z czego oddać. Wyobraźmy sobie nadto, że ma na utrzymaniu rodzinę, która przyzwyczaiła się już do określonego standardu życia i dlatego właśnie potrzebuje... Wszelkimi sposobami będzie więc dążył do tego, by konieczne środki im zapewnić - nawet za cenę porzucenia miłosierdzia. Czy i dziś nie brakuje ludzi, którzy właśnie z owego motywu zapewnienia najbliższym wszystkiego, czego mogliby oczekiwać, podejmują kolejną pracę, wikłają się w podejrzane interesy, zawierają kontrakty - często gubiąc przy tym człowieczeństwo. Nie mówiąc już o czasie, który winni poświęcać tym, których podobno kochają...
| |
