Po co jeszcze do was mówię? | 2026-03-24 |
Można by dziś rozważać o podobieństwach Chrystusa do miedzianego węża na pustyni, mówić o figurze i jej dopełnieniu, ale to analizowaliśmy pewnie dziesiątki razy. Dlatego przyjrzyjmy się tylko jednemu zdaniu, wypowiedzianemu przez naszego Pana do faryzeuszów: Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? To wyraźna oznaka zniechęcenia i zniecierpliwienia. Czy jednak Bóg może się niecierpliwić? Czy i do nas, upadających nieustannie również mógłby zwrócić się w podobny sposób? Niewykluczone, ale problem tkwi gdzie indziej: tamci zupełnie nie chcieli Go słuchać, mieli gotowe odpowiedzi na każde z Jego pytań, a do tego oskarżenia preparowane na poczekaniu. Z nami jest trochę inaczej. Upadamy, owszem, ale jesteśmy tego świadomi i żebrzemy o miłosierdzie. Któryż rodzic odepchnie własne dziecko, gdy to po raz kolejny przybiegnie z przeprosinami? Podobnie i z naszym Panem - On ma miłosierdzie nieskończone i chętnie przelewa je na dusze korzących się grzeszników. Inaczej z pysznymi - ta cecha niejako korkuje dostęp do duszy i nie pozwala napełnić jej tak bardzo potrzebnym Bożym zmiłowaniem.
| |
