Znacie drogę... | 2026-05-03 |
Filip nie znał. Pozostali też pewnie nie mieli pojęcia o czym mówił ich Mistrz, ale nie starczyło im odwagi, by zapytać. A przecież Pan Jezus mówił o przyszłym życiu, - tym, do którego tęskni każdy: wolnego od kłopotów, kłamstwa, zdrad, zawiści, niepewności... On takim życiem dysponuje i każdemu gotów je przekazać. Tajemniczo zawarł swą ofertę w obrazie wielu mieszkań. Każdy, kto mieszkał kiedyś w kiepskich warunkach, bez dostępu do wody, bez elektryczności i łazienki wewnątrz murów domu, potrafi docenić obecne wygody i serdecznie Bogu za nie dziękuje. Ale do dobrego łatwo się człowiek przyzwyczaja i zaczyna tęsknić za czymś więcej. I tak w nieskończoność... Nieskończoność? Nie, my nie mamy pojęcia o nieskończoności, a ta jest udziałem naszego Pana. On w niej się kąpie i zachęca do wejścia w jej nurty jak ktoś, kto doznaje rozkoszy pływania w czystych, ciepłych wodach w pełni lata i pragnie tego samego dla kogoś, kto lękliwie pozostaje na piaszczystym brzegu... Niech się nie trwoży serce wasze... To tak jakby chciał powiedzieć: przecież wiem, że tęsknicie za Ojcem, za bliskością Miłości, pewnością, stabilizacją, bezpieczeństwem. To wszystko jest w zasięgu waszych możliwości, ale nie dotrzecie tam sami. To JA jestem waszym Przewodnikiem, biurem podróży, środkiem transportu, a nawet i drogą. I do celu was doprowadzę. Nie chcę tylko, abyście mieli poczucie własnej bezużyteczności, abyście zasmakowali jak pięknym doświadczeniem jest kreowanie nowej rzeczywistości - przedsmaku tego, co czeka na was TAM. Dlatego mówi, że kto w Niego wierzy, będzie dokonywał dzieł nawet większych od tych, które On pozostawił. Niemożliwe? Po ludzku: owszem. Ale spokojnie Wierzycie w Boga i we Mnie wierzcie. Nie zamęczę was zadaniami nie do zrealizowania i ciężarami nie do udźwignięcia. W Moim planie każdy ma do odegrania sobie właściwą rolę: nie za trudną, ale też nie zbyt łatwą - tak, aby dawała satysfakcję, ale też poczucie dokonania czegoś pożytecznego. Obrazowo przedstawia to św. Piotr w drugim czytaniu, gdy mówi o żywych kamieniach Chrystusowej budowli. Łatwo sobie dopowiedzieć: choć każdy inny, to każdy potrzebny i każdy w innym miejscu winien się odnaleźć. W praktyczny sposób przedstawia to dzisiejsze pierwsze czyta-nie. Apostołowie jasno odczytali swoją rolę jako głoszenie słowa i modlitwa. Jednak życie ma szerszy horyzont - są w nim obecne materialne braki, do łatania których powołali diakonów. A co składa się na całość tego bukietu? Trudno by wszystko wyliczyć: rola ojców i matek, rolników, robotników fizycznych, umysłowych, w ogóle przeróżnych grup zawodowych, polityków, ludzi nauki, kultury, dzieł miłosierdzia, odkrywców, przeróżnych form życia duchowego, kontemplacyjnego. Długo można by prowadzić tę wyliczankę, ale po co? Jedno wiemy na pewno: Bóg chce każdego z nas w pożyteczny sposób zaangażować, docenić, wykorzystać i na koniec nagrodzić. Tylko się nie lękajmy. | |
