Nie zostawię was sierotami | 2026-05-10 |
Nie mieli powodu Apostołowie, by nie wierzyć słowom Pana Jezusa, który powoli oswajał ich z myślą o swoim odejściu. W pewnym sensie było Mu łatwiej - On miał szerszą perspektywę. I wiedzę. Po prostu wiedział, co Go czeka i jaki będzie finał dzieła, które rozpoczął. Nieco inaczej jest z ludźmi. Wiele razy przypomina mi się p. Dorota, młoda kobieta, zżerana przez nowotwór, która przy kolejnej wizycie, podczas której przyjmowała Komunię św. i namaszczenie chorych, mówiła z pełnym przekonaniem: Proszę księdza, ja nie mogę umrzeć! Ja mam dwoje dzieci, ja mam dla kogo żyć... Potem dodała: Przecież mam dopiero 34 lata... Wtedy poznałem, że mówienie o walce z chorobą jest kompletnym nieporozumieniem. Ona się starała - walczyła i cóż z tego? Gdy już wszystko stało się jasne, najboleśniejszą stała się troska o dzieci... Nasz święty Papież, gdy jako chłopiec, stracił matkę, miał otrzymać od swego ojca wskazówkę: Teraz Ona będzie twoją mamą. Bo jakże tu sierocie żyć na świecie? Pan Jezus też to rozumiał i też odchodził z tego świata bardzo wcześnie - miał zaledwie 33 lata. On również miał dla kogo żyć... I właśnie dlatego, że wiedział wszystko, rozumiał, że będą potrzebowali pociechy, prowadzenia, umocnienia. Stąd właśnie owa zapowiedź Ducha Prawdy, który posłany zostanie wierzącym w Niego i ufającym Mu. Nie każdy otrzyma udział w Jego darach - tylko ten, kto uzna Chrystusa za swego Pana, kto nie utraci wiary i otworzy się na bogactwo łask od Niego płynących. Warto podkreślić, że Pan Jezus wiedział też, że świat będzie Mu się sprzeciwiał oraz z pogardą odrzucał ową wspaniałą ofertę. Tym bardziej więc należy czuwać, modlić się i trwać. | |
